Wtorkowe odbicie po poniedziałkowych spadkach okazało się nadzwyczaj rachityczne - nawet jak na tzw. odbicie zdechłego kota. Jeśli miał to być dzień "kupowania dołka" (ang. BTFD), to wypadł on bardzo słabo.
W poniedziałek inwestorzy z Wall Street na serio przestraszyli się widma wojny handlowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami i resztą świata. Dodajmy: widma majaczącego od kilku miesięcy, a do niedawna powszechnie ignorowanego. Rezultat: spadki nowojorskich indeksów przekraczające 1 proc., a w przypadku Nasdaqa nawet i 2 proc.
We wtorek wieści z nadchodzące frontu handlowego były równie niepokojące. Po pierwsze, Biały Dom ogłosił, że chciałby całkowicie wyeliminować eksport irańskiej ropy. Bo tak! I w ten oto sposób narzucić na świat swoisty podatek naftowy, globalnie podnosząc ceny strategicznego surowca o kilka bądź nawet kilkanaście procent. Oprócz amerykańskich i saudyjskich nafciarzy raczej nikt się z tego nie ucieszy.
Po drugie, Izba Reprezentantów miażdżącą przewagą głosów (400 do 2!) przegłosowała specustawę ograniczającą zagraniczne inwestycje w amerykańskie spółki technologiczne. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że to uderzenie w chińskie firmy próbujące drogą fuzji i przejęć uzyskać dostęp do najnowszych technologii.
I wreszcie po trzecie, prezydent Donald Trump potwierdził piątkowe groźby nałożenia zaporowego, 20-procentowego cła na samochody importowane z krajów Unii Europejskiej. To już uderzenie nie we wrogie mocarstwo (tj. Chiny), lecz w europejskich wasali i sojuszników USA. I tak naprawdę nawet nie wiadomo, w imię czego jest to robione. Przecież europejskie marki mają ledwie 10-procentowy udział w amerykańskim rynku motoryzacyjnym.

Mimo tych wszystkich negatywnych wiadomości nowojorscy inwestorzy włączyli strategię BTFD (kupowania na każdym lokalnym dołku), co jednak zaowocowało jedynie kosmetycznymi zwyżkami. Dow Jones zaliczył rachityczny wzrost o 0,12 proc. S&P 500 zyskał całe 0,22 proc. A Nasdaq poszedł w górę "aż" o 0,39 proc.
Rzecz jasna w górę szły notowania koncernów naftowych po tym, jak ropa zdrożała o 2,5 proc. Ale wśród 30 komponentów średniej przemysłowej Dow Jonesa najlepszy dzień zaliczyły walory General Electric, które na pożegnanie z tym elitarnym indeksem zdrożały o 7,8 proc. Środowa sesja będzie pierwszą od 111 lat, gdy akcji GE nie zobaczymy w składzie DJIA.
Krzysztof Kolany




























































