Nowela ustawy medialnej zakłada, że firmy posiadające strony internetowe będą musiały rejestrować je w KRRiT oraz obowiązkowo przeznaczać równowartość 10% kosztów z poprzedniego roku na produkcję i zakup audycji europejskich. Pracodawcy RP mają nadzieję, że powyższe pomysły ustawodawcy nigdy nie zostaną wcielone w życie. Zdaniem internautów nowela ustawy medialnej to zamach na wolność słowa w internecie, która dodatkowo będzie obowiązywać tylko polskich przedsiębiorców.
Wg ich opinii proponowane prawo jest niedorzeczne i niekonsekwentne. Jeżeli rząd chce zabrać nam wolność słowa i internecie, to niech to zrobi tak jak w Chinach. Teraz tylko się ośmiesza – napisał Qprawnik z forum Bankier.pl. Internet jest symbolem wolności i biznesu. O ile ograniczenie wolności słowa stanowi raczej problem natury moralnej i w zamyśle ustawodawców raczej wycelowane jest w niecenzuralne wypowiedzi forumowiczów i niektórych blogerów, o tyle nowelizacja może poważnie uderzyć w polskich przedsiębiorców.
Pracodawcy RP uważają, że:
- przymusowa rejestracja w KRRiT i kary za jej brak spowodują ucieczkę polskich przedsiębiorców za granicę,
- ewentualne kary najbardziej odczują mikroprzedsiębiorcy,
- niespotykane nigdzie indziej restrykcje zniechęcą zagranicznych inwestorów do operowania na polskim rynku,
- KRRiT będzie mogła odmówić wpisu do rejestru, a to oznaczać będzie quasi licencjonowanie możliwości zamieszczania plików video na stronach internetowych (cenzura).
Ponadto organizacja podkreśla, że proponowane przepisy są sprzeczne nie tylko z postulatami budowy e-państwa, ale także z działaniami na rzecz deregulacji Ministerstwa Gospodarki, ponieważ nakłada na przedsiębiorców kolejny i jak wynika z lektury ustawy – potencjalnie bardzo kosztowny obowiązek informacyjny.
Uchwalona 4 marca przez Sejm nowelizacja ustawy medialnej wdraża do polskiego prawa unijną dyrektywę audiowizualną. Teoretycznie, z terminem implementacji spóźnieni jesteśmy ponad rok (ten minął 19 grudnia 2009 roku).
Założenia nowelizacji to:
• konieczność rejestracji w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji wszystkich przedsiębiorców umieszczających klipy w internecie oraz inne osoby na tym zarabiające,
• kary za brak rejestracji - do 10 procent rocznego obrotu przedsiębiorcy,
• kosztowne i nie zawsze wykonalne obciążenia informatyczne,
• przeznaczanie w roku na produkcję lub zakup praw do audycji europejskich co najmniej równowartości 10 proc. kosztów poniesionych w poprzednim roku kalendarzowym na wytwarzanie lub pozyskanie audycji.
Jeszcze tylko miesiąc Google wraz Home.pl promuje „internetową rewolucję”, czyli akcję mającą na celu pokazanie przedsiębiorcom korzyści, jakie płyną z obecności w internecie. W ramach „internetowej rewolucji” przedsiębiorca może szybko i za darmo założyć stronę internetową. W pierwszych miesiącach z takiej możliwości skorzystało kilkadziesiąt tysięcy firm. Gdyby nowa ustawa medialna weszła w życie, podobne akcje byłyby o wiele trudniejsze do przeprowadzenia – raz, że wiązałoby się to z większymi kosztami, a dwa, że trzeba by przekonać właścicieli firm, że nie będą inwigilowani w internecie. Z całą pewnością nie będzie to służyć rządowym hasłom rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Więcej na ten temat w artykule Ostatni miesiąc "Internetowej Rewolucji" dla MŚP.
We wtorek 15 marca premier Tusk powiedział, że zrobi wszystko by sprawdzić, na ile przyjęta przez Sejm nowela jest implementacją unijnej dyrektywy, a na ile “radosną twórczością” urzędników. Niestety premier nie ma możliwości sprawdzenia, w jakim stopniu podobną twórczością wykazano się w Brukseli.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
» Małe firmy w Polsce działają bez strategii
» Po co firmie blog skoro jest Facebook?
» Innowacje marketingowe, jak pozyskać klientów z innych regionów



































































