Andreas Varga, członek węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego i Komisji Weneckiej po przeanalizowaniu polskiej ustawy o Trybunale oraz odnośnych aktów prawnych przez Komisję, jako jedyny zgłosił zdanie odrębne.
W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Varga podkreśla, że Komisja Wenecka niejednakowo traktuje kraje starej i nowej demokracji. "Państwa tak zwanej starej demokracji, które wydały Polskę na pastwę Stalina, nie mają prawa jej uczyć, czym to pojęcie jest" - zaznacza. Jest również zaniepokojony próbą przedstawiania zaleceń Komisji Weneckiej jako prawa wiążącego.
W komunikacie, jaki podała Komisja Wenecka 11 marca jest mowa o tym, że "zarówno poprzednia, jak i obecna większość w polskim parlamencie podjęły niekonstytucyjne działania".

"Jeden aspekt konfliktu, nieodłącznie powiązany z poprawkami, dotyczy wyznaczenia nadmiernej liczby sędziów do Trybunału" - głosi komunikat. Komisja Wenecka wezwała polski parlament do znalezienia rozwiązania w oparciu o zasadę praworządności, przy poszanowaniu orzeczeń TK.
Zauważono, że wysokie kworum i wymagana do przyjęcia orzeczeń większość dwóch trzecich sędziów Trybunału, co uniemożliwi pracę nad pilnymi sprawami, "sprawi, że Trybunał będzie nieefektywny". Dlatego dotyczące tego "poprawki zagroziłyby nie tylko praworządności, ale także funkcjonowaniu demokratycznego systemu".
W dalszej części komunikatu przypomniano, że 9 marca sam Trybunał Konstytucyjny uznał te poprawki za niekonstytucyjne i je odrzucił.
Rząd zaś ogłosił, że nie opublikuje tego orzeczenia - wskazała Komisja.
"Komisja Wenecka uważa, że tak bezprecedensowy ruch może dalej pogłębić kryzys konstytucyjny w Polsce" - napisano. W opinii stwierdzono, że TK "miał prawo zająć się tymi poprawkami, nie stosując ich w tym przypadku".
Orban: Więcej szacunku dla Polski
"Nie można stosować podwójnych standardów w UE - to główna zasada. Podwójne standardy były przeciwko Polsce, nie podoba nam się to. Po prostu" - powiedział Orban dziennikarzom w Brukseli.
Według niego stosowanie podwójnych standardów to wymaganie od jednego kraju czegoś, co nie jest spełniane przez innych. "To nie w porządku, a uczciwość jest ważna. Więcej szacunku dla Polski..." - oświadczył węgierski premier przed wejściem na spotkanie przywódców unijnych ws. rozwiązania kryzysu migracyjnego.
W czwartek w czasie swojego wystąpienia na szczycie UE Martin Schulz wezwał polski rząd do "znalezienia drogi prowadzącej do wyjścia z obecnego impasu". UE potrzebuje Polski "silnej i demokratycznej" - mówił.
Poza Orbanem za polskim rządem wstawił się też premier Wielkiej Brytanii David Cameron. Jak relacjonowali dyplomaci, mówił on, że spotkanie "28" nie jest forum, na którym należałoby poruszać tę kwestię.
Sama premier Beata Szydło powiedziała dziennikarzom jedynie, że nie była zdziwiona poruszeniem kwestii sytuacji w Polsce przez szefa europarlamentu.
Schulz w swoim wystąpieniu na rozpoczęcie szczytu powiedział, że opinia Komisji Weneckiej "poddaje silnej krytyce zaproponowane przez polski rząd zmiany w Trybunale Konstytucyjnym". "Niezależny sąd konstytucyjny jest częścią systemu mechanizmów gwarantujących zachowanie równowagi w polityce. Obecna sytuacja oznacza, że te mechanizmy kontroli i równowagi są zablokowane. W imieniu Parlamentu Europejskiego wzywamy polski rząd do znalezienia drogi prowadzącej do wyjścia z obecnego impasu i zaangażowania w debatę, która naprawi wady ostatnich reform" - podkreślił.
Dodał, że Parlament Europejski oczekuje, iż Komisja Europejska będzie kontynuować dialog w ramach mechanizmu praworządności i zweryfikuje, czy rząd polski zrealizował w pełni zalecenia Komisji Weneckiej.
Schulz wyjaśniał na późniejszej konferencji prasowej, że w miniony wtorek Konferencja Przewodniczących PE, czyli szefowie grup politycznych, spotkała się wiceprzewodniczącym KE ds. praworządności Fransem Timmermansem, który poinformował o opinii Komisji Weneckiej na temat Polski oraz swoich konkluzjach. "Otrzymałem upoważnienie, by dziś tutaj przedstawić stanowisko Parlamentu Europejskiego i zaapelować do polskiego rządu o wzięcie pod uwagę i rozważenie wniosków Komisji Weneckiej oraz o dialog z odpowiednimi instytucjami" - powiedział Schulz.
IAR/"Nasz Dziennik"/JL/pp




























































