W czasie rządów byłego premiera Węgier Viktora Orbana w latach 2010-26 udzielano średnio 1181 zgód na inwigilację rocznie, podczas gdy wcześniej średnia ta wynosiła 755; stanowiło to wzrost o 56 proc. - ujawnił poseł rządzącej Tiszy Andras Neher, cytowany w czwartek przez dziennik „Nepszava”.


Deputowany zwrócił się do węgierskiego ministerstwa sprawiedliwości z wnioskiem o podanie liczby działań inwigilacyjnych, przeprowadzonych w latach 2002–10, kiedy na Węgrzech rządziła lub współrządziła Węgierska Partia Socjalistyczna. W ciągu ośmiu lat ministerstwo sprawiedliwości wydało zgodę na inwigilację w 6040 przypadkach.
W ciągu 16 lat rządów Orbana podobną zgodę wydano w 18 906 przypadkach, co oznacza, że w czasie tym zezwalano średnio na 1181 inwigilacji rocznie, podczas gdy wcześniej średnia ta wynosiła 755.
W ciągu ostatnich 16 lat byliśmy inwigilowani o 56 proc. częściej niż w poprzednim ośmioletnim okresie rządów socjalistów. To drastyczny wzrost – podsumował Neher we wpisie na Facebooku.
W okresie od 2010 do 2026 r. najwięcej zezwoleń na inwigilację uzyskał Urząd Ochrony Konstytucji, czyli służba podległa rządowi, która zajmuje się kontrwywiadem, ochroną tajemnic państwowych oraz zwalczaniem zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego. Instytucja ta zwróciła się do ministerstwa sprawiedliwości 10 403 razy, a wniosek odrzucono jedynie w trzydziestu przypadkach.
Centrum Antyterrorystyczne (TEK) wystąpiło o zgodę na inwigilację 3740 razy; resort sprawiedliwości odrzucił trzy wnioski. Biuro Informacyjne wystąpiło o podobną zgodę 3320 razy, Wojskowa Służba Bezpieczeństwa Narodowego - 1371 razy, a Służba Specjalna Bezpieczeństwa Narodowego - 122 razy.

Szefowie wszystkich tych instytucji, głównych agencji bezpieczeństwa kraju, zostali odwołani przez obecnego premiera Węgier Petera Magyara.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ rtt/































































