REKLAMA
Weekend z Bankier.pl

Spowolnienie na rynku mieszkań przełoży się na spadki cen? Tak zmieniały się stawki od 2006 roku

Marcin Kaźmierczak2022-05-16 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2022-05-16 06:00
Spowolnienie na rynku mieszkań przełoży się na spadki cen? Tak zmieniały się stawki od 2006 roku
Spowolnienie na rynku mieszkań przełoży się na spadki cen? Tak zmieniały się stawki od 2006 roku
/ Shutterstock

Choć oczekiwania sprzedających mieszkania w największych polskich miastach wciąż rosną szybciej od inflacji, nad rynek wraz z rosnącymi stopami kredytowymi nadciągnęło spowolnienie. Bankier.pl sprawdził, jak obecna sytuacja różni się od tej sprzed kryzysu finansowego 2008 r.

Drożejące kredyty, spadająca sprzedaż i mniejszy ruch na budowach

O długo wieszczonym spowolnieniu, które napłynęło na rynek sprzedaży mieszkań, świadczy m.in. słabnąca akcja kredytowa. Zgodnie z danymi Biura Informacji Kredytowej w kwietniu 2022 r. liczba wniosków o kredyt hipoteczny była o 45 proc. niższa niż przed rokiem.

Sytuacja ta wynika z rosnących nieprzerwanie od października 2021 r. stóp procentowych, a tym samym stawek WIBOR, czyli po prostu z drożejącymi kredytami hipotecznymi.

Od kwietnia banki stosują także zalecenie Komisji Nadzoru Finansowego mówiące o konieczności podwyższenia o 5 pp. stopy bazowej przy wyliczaniu zdolności kredytowej, przez co o kredyt hipoteczny jest trudniej.

Mniejszy ruch widać także na budowach prowadzonych przez deweloperów. W I kw. 2022 r. rozpoczęto budowę 31 675 mieszkań, co oznaczało spadek o 21,1 proc. względem I kw. 2021 r. Deweloperzy mniej chętnie zdobywali także pozwolenia na budowę mieszkań. W I kw. 2022 r. uzyskali ich 52 020 – o 8 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2021 r.

10 sprawdzonych sposobów, jak polepszyć zdolność kredytową

Poradnik

10 sprawdzonych sposobów, jak polepszyć zdolność kredytową

Pobierz poradnik bezpłatnie lub kup za 10 zł.
Masz pytanie? Napisz na [email protected]

Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Jeśli chcesz fakturę, to wypełnij dalszą część formularza:
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Podaj kod w formacie xx-xxx!
Pole wypełnione niepoprawnie!

Spadek odnotowano także w przypadku sprzedaży mieszkań przez deweloperów. Według danych JLL w I kw. 2022 r. deweloperzy w sześciu największych polskich miastach sprzedali łącznie 10,4 tys. lokali – o 31 proc. mniej niż w IV kw. 2021 r. i o 46 proc. mniej niż rok wcześniej.

Stare szczyty daleko w dole

Choć oczekiwania sprzedających mieszkania – zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym – wciąż rosną, to spowolnienie obserwowane na rynku skłania do porównań z sytuacją sprzed kryzysu finansowego, który rozpoczął się w 2008 r. Przyjrzyjmy się zatem na przykładzie pięciu największych polskich miast, jak obecna sytuacja różni się od tej sprzed kilkunastu lat.

Przede wszystkim dzisiejsze średnie ceny transakcyjne są o kilkadziesiąt procent wyższe od notowanych podczas ówczesnego szczytu, czyli 14-15 lat temu. Mocniej w górę w tym czasie poszły jednak średnie kwoty wpisywane w aktach notarialnych dotyczących sprzedaży mieszkań z drugiej ręki.

Najmocniej – o blisko 63 proc. – wzrosła średnia cena kwota płacona za mieszkania z rynku wtórnego w Gdańsku. Na drugim biegunie znalazł się Poznań, gdzie w IV kw. 2021 r. płacono średnio o 14,5 proc. więcej niż w I kw. 2008 r. podczas ówczesnego szczytu.

W przypadku rynku pierwotnego najmocniejszą podwyżkę zanotowano we Wrocławiu, gdzie w IV kw. 2021 r. za nowe mieszkanie płacono średnio o 61,4 proc. więcej niż w III kw. 2008 r. Również na rynku pierwotnym najstabilniej zachowywały się ceny notowane w Poznaniu. W stolicy woj. wielkopolskiego pomiędzy I kw. 2008 r. a IV kw. 2021 r. średnia cena transakcyjna wzrosła o 13 proc.

Dla porównania, zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego, w tym czasie, czyli pomiędzy 2008 a 2021 r., przeciętne wynagrodzenie brutto wzrosło o 92 proc.

Szybsze spadki na rynku pierwotnym

Po wspomnianych szczytach notowanych w 2007 r. i 2008 r. wraz z kryzysem finansowym przyszły kilkudziesięcioprocentowe obniżki. Mocniej i w szybszym tempie średnie kwoty płacone za mieszkania spadały na rynku pierwotnym.

Dla przykładu, na warszawskim rynku pierwotnym pomiędzy II kw. 2008 r. a IV kw. 2012 r. średnia cena transakcyjna obniżyła się o 25 proc. Z kolei w Gdańsku pomiędzy II kw. 2008 r. a I kw. 2009 r. średnia kwota płacona za nowe mieszkanie spadła o ponad 31 proc.

Na rynku wtórnym najmocniejszą obniżkę zanotowano we Wrocławiu. Pomiędzy III kw. 2007 r. a II kw. 2013 r. średnia cena transakcyjna obniżyła się o 27,4 proc. Spadki powyżej 20 proc. miały miejsce także w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i Gdańsku.

Ceny transakcyjne spadały mocniej od oczekiwań sprzedających

Co istotne, to właśnie średnie ceny transakcyjne, czyli kwoty faktycznie płacone za mieszkania, spadały wówczas wyraźniej niż oczekiwania sprzedających, czyli średnie stawki ofertowe. W przypadku rynku pierwotnego największa różnicę odnotowano w Poznaniu (10,8 pp.).

W przypadku mieszkań z drugiej ręki to w Krakowie średnie kwoty płacone za nie spadały znacznie szybciej od stawek widniejących w ogłoszeniach. Różnica wyniosła ponad 12 pp. W stolicy Małopolski pierwsza fala spadków w obu przypadkach zakończyła się już w III kw. 2009 r.

Znacznie szybciej od kwot wpisywanych w aktach notarialnych, czyli faktycznie płaconych za mieszkania, rosną oczekiwania sprzedających.

Przeszacowane ceny ofertowe

Tuż przed cenowym szczytem lat 2007-2008 oczekiwania sprzedających, zarówno deweloperów, jak i sprzedających mieszkania z drugiej ręki, rosły znacznie szybciej od ostatecznych kwot wpisywanych w aktach notarialnych. Trend ten znacznie mocniej był jednak widoczny na rynku wtórnym.

Przed falą spadków na gdańskim, krakowskim i poznańskim rynku wtórnym jeszcze na przełomie 2007 i 2008 r. oczekiwania sprzedających przewyższały ceny transakcyjne średnio o ok. 30 proc. W Warszawie i Wrocławiu różnice te były mniejsze, ale i tak dochodziły do 20 proc.

Choć pod koniec 2021 r. różnice między średnimi cenami ofertowymi a transakcyjnymi były niższe niż przed szczytem sprzed kilkunastu lat, to w większości przypadków różnice były dwucyfrowe. W Poznaniu oczekiwania sprzedających mieszkania z drugiej ręki w IV kw. 2021 r. były średnio o 23 proc. wyższe od średniej ceny transakcyjnej notowanej na poznańskim rynku wtórnym. W Warszawie różnica wyniosła 17,8 proc., w Krakowie 16,7 proc., a w Gdańsku 12,1 proc.

Odmienna sytuacja panowała we Wrocławiu, gdzie średnie ceny transakcyjne i ofertowe notowane na rynku wtórnym rosną w najbardziej zbliżonym tempie. W IV kw. 2021 r. różnica na korzyść średniej stawki ofertowej wyniosła 4,2 proc.

Źródło:
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Twoje Finanse - Biznes w Bankier.pl. Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Tel. 71 748 95 14.

Tematy
Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Komentarze (204)

dodaj komentarz
kazikwaw
Ceny zmieniały się w ten sposób: https://s3.egospodarka.pl/grafika/ceny-mieszkan/Ceny-mieszkan-w-sierpniu-stabilne-dqIBe7.jpg
zachmen
No to ten wykres ewidentnie potwierdza to że nie ma absolutnie żadnej bańki na rynku nieruchomości. Bańka była w 2007 roku a teraz z realnymi cenami jesteśmy na poziomie 2010 roku czyli samego środka kryzysu. Jak dla mnie dwa te fakty mówią że obecny kierunek na ceny nieruchomości jest tylko wzrostowy bo realnie jest tanio i to No to ten wykres ewidentnie potwierdza to że nie ma absolutnie żadnej bańki na rynku nieruchomości. Bańka była w 2007 roku a teraz z realnymi cenami jesteśmy na poziomie 2010 roku czyli samego środka kryzysu. Jak dla mnie dwa te fakty mówią że obecny kierunek na ceny nieruchomości jest tylko wzrostowy bo realnie jest tanio i to realnie tak tanio jak było w środku kryzysu w 2010 roku i tym powinno być jeszcze drożej bo rosnąca inflacja będzie wymuszać nominalne wzrosty cen.
Dodajmy jeszcze fakt że teraz nie ma żadnego światowego kryzysu, żadnej banki i całe kraje nie upadają, przedsiębiorstwa i fabryki nie upadają i nie zwalnia się tysiące pracowników z fabryk, banków i całych gospodarek. Żadna Unia Europejska się nie rozpada i żadna Grecja nie bankrutuje a w USA nie ma krachu w gospodarce i na giełdach (a zatem i na całym świecie).
Jak dla mnie zaliczymy teraz kilka kwartałów spowolnienia gospodarczego tzw. techniczną recesję zwaną inaczej miękkim lądowaniem gospodarek, a potem zacznie się następny wzrostowy cykl gospodarczy po opanowaniu inflacji i obniżeniu stóp procentowych.
kazikwaw odpowiada zachmen
Ten wykres zaczyna się w trakcie 2007 roku (od szczytu poprzedniego okresu wzrostowego) i kończy w trakcie 2020 roku, u schyłku kolejnego („dopalanego” w końcowej części 2020/2021 roku bardzo tanim pieniądzem), więc nie obejmuje szczytu obecnego cyklu oraz fazy wzrostu poprzedniego.

Warto zaznaczyć przy tym 3 istotne rzeczy
Ten wykres zaczyna się w trakcie 2007 roku (od szczytu poprzedniego okresu wzrostowego) i kończy w trakcie 2020 roku, u schyłku kolejnego („dopalanego” w końcowej części 2020/2021 roku bardzo tanim pieniądzem), więc nie obejmuje szczytu obecnego cyklu oraz fazy wzrostu poprzedniego.

Warto zaznaczyć przy tym 3 istotne rzeczy (jeśli analizujemy lata 2007 oraz 2020-2022):
1. O ile od roku 2007 do 2020 stopy procentowe szły w dół, o tyle obecnie idziemy w zupełnie odmiennym kierunku, w bezprecedensowej skali – nieco ponad pół roku i wzrost o 515 punktów bazowych i nie wiadomo na jakim poziomie się zatrzymamy i kiedy będą pierwsze obniżki (zdecydowanie najważniejszy czynnik).
2. Od 2007 roku oddano ponad 2 mln lokali mieszkalnych.
3. W ciągu ostatnich 10 lat liczba pustostanów zwiększyła się o ok. 0,9 mln lokali (jak dobrze pamiętam), czyli przeciętnie ok. 90 tys. lokali rocznie (!). Dodam tylko, że sama Warszawa ma ponad 1 mln lokali mieszkalnych. Czyli w ciągu ostatnich 10 lat przybyło w Polsce pustostanów o „rozmiarach” praktycznie Warszawy.

Dlatego moim zdaniem nie będzie przez kilka najbliższych lat przestrzeni do wzrostu cen nieruchomości w Polsce (nawet nominalnych). Zadziałają klasyczne prawa ekonomii (przy załamaniu popytu – co już się dzieje i stabilnej podaży - z pierwotnego przynajmniej do końca 2023 roku – solidna liczba rozpoczętych budów w 2021 roku oraz stabilnego dopływu z wtórnego) ceny zostaną ustalone na nowych poziomach równowagi. Realnie nieruchomości (średnio jako rynek) zaliczą spadki wartości w tym i przyszłym roku. Co będzie w 2024 zależy przede wszystkim od tempa obniżek stóp procentowych i od koniunktury gospodarczej.

PS. Rynek nieruchomości to nie tylko rynek pierwotny – to przede wszystkim rynek wtórny, na którym obecnie jest ok. 15,2 mln lokali mieszkalnych.
zachmen odpowiada kazikwaw
Tylko że w 2021 i 2022 mamy ogromne wzrosty inflacji i może się okazać że te "szczyty" o których piszesz mogą być poniżej tego co było w 2020r.
Widzę masz typowe tendencyjne spojrzenie tylko w kierunku spadkowym (jakże typowe na tym forum w szczególności dla kilku nicków), co mnie dziwi o co chodzi z takim pisaniem od
Tylko że w 2021 i 2022 mamy ogromne wzrosty inflacji i może się okazać że te "szczyty" o których piszesz mogą być poniżej tego co było w 2020r.
Widzę masz typowe tendencyjne spojrzenie tylko w kierunku spadkowym (jakże typowe na tym forum w szczególności dla kilku nicków), co mnie dziwi o co chodzi z takim pisaniem od lat na tym forum, może mi wyjaśnisz dlaczego te same osoby od wielu wielu lat piszą ciągle to samo o spadkach cen mieszkań i w ogóle nie dostrzegają tego że jest inaczej, że zupełnie nie mają racji, że kłamią i manipulują? Nie wiesz że każde zjawisko ekonomiczne można opisać na wiele sposobów i szukać wytłumaczeń w zależności tego jakie się ma nastawienie? Chcesz to ci pokażę:

Ad,1 2007-2020 stopy szły w dół, teraz szybko idą do góry a za rok równie szybko będą znowu szły w dół i będziemy mieli powtórkę z okresu 2007-2020 a ekonomia to dyscyplina która dyskontuje przyszłość a nie przeszłość i teraźniejszość

Ad. 2 Od kilku lat do Polski wróciło setki tysięcy naszych rodaków którzy w tamtych latach wyjeżdżali na zmywak do UK i do całej Europy,, tam się dorobili, nauczyli innych rzeczy a teraz wracają i kupują nieruchomości, otwierają firmy, inwestują a poza tym od kilku miesięcy doszło ok 3 miliony ludzi z Ukrainy i przynajmniej 30% czyli około 1 miliona zamierza zostać w Polsce na długie lata jak nie na zawsze - to jest coś co zupełnie zmieniło sytuację demograficzną w Polsce, to jest game-changer.

Ad. 3 Zależy z czego wynukają te pustostany, jeżeli z tego że ludzie inwestują i kupują ciągle mieszkania to potwierdza tylko jakim powodzeniem i zainteresowaniem cieszą się długoterminowo mieszkania i nieruchomości i jest to trwały trend wręcz zjawisko społeczne którego nie da się zatrzymać i odwrócić, a to znaczy że będzie on trwał dłużej niż ci się wydaje/

Dlatego mieszkania mogą cieszyć się ciągle znacznym zainteresowaniem nie tylko przez klientów indywidualnych co zresztą widzimy że fundusze wykupują mieszkania setkami jak nie tysiącami a okazuje się że maja jakiś ułamek procenta udziału dopiero. Z ich zapowiedzi wynika natomiast że chcą mieć ogromne udziały porównywalne do tych na zachodzie to jakieś dziesiątki procent. Czujesz temat? A kasy na rynkach jest ogrom, z dodruków, z luźnych polityk banków centralnych, tak naprawdę od nadmiaru tej kasy mamy coraz wyższą inflację na całym świecie i to też tak łatwo i szybko się nie zatrzyma. Wiesz jak najlepiej wytłumaczyć czym jest inflacja i jej wzrost? Można to porównać do wyskakującego korka szampana, jak już strzeli to nie sposób tego zatrzymać. My jesteśmy właśnie w momencie tego wystrzału. Powodzenia w zatrzymywaniu teraz tego takimi marnymi działaniami jak stopy procentowe na 1/3 poziomu inflacji.
kazikwaw odpowiada zachmen
Wzrost inflacji nie będzie decydować o cenach na rynku wtórnym, to będzie „gra” pomiędzy popytem i podażą.

Równie dobrze można napisać, że sam patrzysz tylko na jedną stronę i nie dostrzegasz pozostałych czynników, które determinują to, jak zachowuje się rynek.
Odnośnie powtarzających się nicków, to je można zaobserwować
Wzrost inflacji nie będzie decydować o cenach na rynku wtórnym, to będzie „gra” pomiędzy popytem i podażą.

Równie dobrze można napisać, że sam patrzysz tylko na jedną stronę i nie dostrzegasz pozostałych czynników, które determinują to, jak zachowuje się rynek.
Odnośnie powtarzających się nicków, to je można zaobserwować „po obu stronach barykady”, zarówno tych optujących za wzrostami, jak i za spadkami. Najgorsze jest to, że są mocno zacietrzewieni, niestety wynika to często z tego, że mają swój interes, by wygłaszać takie, a nie inne opinie na forum.

To jak będzie zależy od wielu czynników, ich relatywnej siły i interakcji między nimi.
Ja nie twierdzę, że nieruchomości nie będą drożeć – w długim terminie – jak „wszystko” będą. Chleb za 15 lat kosztować będzie więcej, niż dziś, ale mamy cykle – fazy wzrostów i fazy spadków.
Obecnie uważam, że jesteśmy za szczytem obecnego cyklu na rynku nieruchomości i że przez kilka najbliższych lat będą spadki. W ujęciu realnym z pewnością (z uwagi na relacje pomiędzy popytem i podażą).

A teraz jeśli chodzi o czynniki, to oczywiście ważna jest przyszłość; w tym najbardziej prawdopodobny jej obraz i na tym należy się opierać:
Odpowiadając:

1. Wysokość przyszłego kosztu pieniądza można sprawdzić obserwując WIBOR oraz kontrakty na stopy procentowe (przynajmniej w horyzoncie do 1 roku są wyższe, niż obecny poziom stopy referencyjnej). Ponadto zgodnie z ostatnimi projekcjami NBP nie ma szans na zejście inflacji do celu nawet w 2024 roku, więc nie ma co spodziewać się szybkich i gwałtownych obniżek stóp procentowych.

2. Podasz źródło o powrocie „od kilku lat do Polski setki tysięcy naszych rodaków”? PS. Oni wcześniej przed wyjazdem również gdzieś mieszkali.
3 mln Ukraińców przekroczyło naszą granicę, PESEL (do wczoraj) nadano ok. 1,1 mln osobom (źródło: dane.gov.pl). Raczej na tej podstawie należy ocenić ilu faktycznie Ukraińców mamy u siebie, w związku z wojną. Reszta traktowała pewnie nasz kraj jako tranzytowy, a nie docelowy, więc nawet liczyć 30%, jak podajesz od 1,1 mln daje to wartość nieco ponad 0,3 mln (i to nie jest game-changer). O ile dobrze pamiętam w Polsce zmarło w latach 2020-2021 około 1 mln osób.
Poza tym, jeśli już odwołujemy się do liczby ludności, to trzeba przywołać jaką mamy demografię, jej prognozę i liczbę urodzeń żywych 30 lat temu, a ile np. 45 lat temu (do określenia popytu „konsumpcyjnego”).

3. Szczegółowe dane odnośnie lokalizacji pustostanów poznamy jeszcze w tym roku, więc wtedy będzie można bardziej wnikliwie analizować temat. W każdym razie nie ulega wątpliwości, że ich przyrost w ciągu 10 lat jest zaskakujący.
Odnośnie „inwestycji”, kiedyś powodzeniem cieszyły się cebulki tulipanowe – polecam zgłębić temat. To, że coś cieszyło się powodzeniem w przeszłości, nie oznacza, że tak będzie zawsze, w każdej sytuacji w przyszłości.

Odnośnie funduszy, i ich udziału na rynku polskim vs „zagranica” (często przywoływany jest rynek niemiecki). Polecam odpalić Eurostat i przeanalizować strukturę właścicielską zasobów mieszkaniowych w obu krajach, jaki udział mają obecnie fundusze w PL i DE i przeliczyć ile (słownie) milionów mieszkań musiałoby powstać w Polsce, których właścicielami stałyby się fundusze, abyśmy zrównali się z poziomem niemieckim, jeśli chodzi o udział funduszy w ogólnej strukturze właścicielskiej – gwarantuję, że będziesz zaskoczony.


Ważne na koniec: Jeśli możesz odpowiedz mi proszę na pytanie, dlaczego w Polsce, a dokładniej w Warszawie średnia cena transakcyjna na rynku wtórnym w IIIQ.2008 wyniosła 9.137 zł/m2, a w IQ.2013 roku już tylko 6.687 zł/m2? Spadek (nominalny!) o ok. 1/4? Dlaczego to nastąpiło?

Miłego popołudnia, pozdrawiam :-)
drole
Berlin walczy z kryzysem mieszkaniowym, który z roku na rok staje się coraz większy. Brakuje przede wszystkim mieszkań na wynajem. Ten, kto próbował znaleźć mieszkanie w centralnych dzielnicach wie dobrze, że poszukiwania mogą zająć kilka miesięcy. Ogłoszenia, które pojawiają się na portalach, znikają nawet w ciągu kilkunastu minut.Berlin walczy z kryzysem mieszkaniowym, który z roku na rok staje się coraz większy. Brakuje przede wszystkim mieszkań na wynajem. Ten, kto próbował znaleźć mieszkanie w centralnych dzielnicach wie dobrze, że poszukiwania mogą zająć kilka miesięcy. Ogłoszenia, które pojawiają się na portalach, znikają nawet w ciągu kilkunastu minut. Ceny szybują w górę, bo najemcy są gotowi płacić wyższe ceny, by tylko znaleźć lokum

https://wydarzenia.interia.pl/autor/tomasz-lejman/news-aby-mieszkac-w-berlinie-musisz-wyslac-cv,nId,6030488

No jak tam troliki spadkowe kolejny już 5 czy 6 rok z kolei zaklinacie rzeczywistość że zakup mieszkania to tragedia dla kupującego? To zobaczycie że za kilka lat w Polsce z wynajmem będzie tak samo jak teraz w Berlinie, proponuję przeczytać tekst z powyższego linku. Nie mówiąc już o tym że mieszkanie pozwoli przez najbliższe lata uchronić wartość przed wpływem zgubnej inflacji która zeżre wartość każdego aktywa poza nieruchomościami i wybranymi metalami szlachetnymi itp.
nie-kredyciarz_2020-2021
Emocji tu dziś tyle co nie miara.
To dlatego, że niejeden dziś nie ma co włożyć do gara.
Nieruchomości brali w chciwości amoku,
Dziś niejeden doznał potężnego szoku.
Niejeden przekonywał: działaj szybko, teraz,
Kup nierucha na kredyt, po co środki zbierasz?
Tylko frajer trzyma swoje oszczędności
W giełdzie, w
Emocji tu dziś tyle co nie miara.
To dlatego, że niejeden dziś nie ma co włożyć do gara.
Nieruchomości brali w chciwości amoku,
Dziś niejeden doznał potężnego szoku.
Niejeden przekonywał: działaj szybko, teraz,
Kup nierucha na kredyt, po co środki zbierasz?
Tylko frajer trzyma swoje oszczędności
W giełdzie, w krypto, w obligu dla swej majętności.
Jednak w krótkim czasie sprawa się odwraca,
Ten co grał na giełdzie dziś kasą obraca.
Z samych obligacji ma zysk dzisiaj taki
Jak niejeden landlord z najmu duże braki.
Gdy mu się nieuczciwy klient pewnym razem trafi
Wtem nierzadko zyski roczne wnet szlag jasny trafi.
Do tego remonty, podatki i opłaty
I już długo nie zepniesz świeżo wzrosłej raty.
Łapę wnet wyciągasz po nasze pieniądze,
A nie byłeś w stanie powściągnąć swe żądze.
Jak mężczyzna podejdź do tego tematu
Zamiast o swej biedzie biadolić tu światu.
Weź się do roboty, długi swoje spłacaj,
W normalnym przypadku do tego służy praca,
Może drugi etat, może jakaś fucha,
Abyś mógł utrzymać cennego nierucha!

Prawdziwy Mocarz
kqq
Na wszystkich forach piszą że jpelerj i trolley to ruskie trole. Sądzę że tak inni oceniają ich anty-polskie i anty-ukraińskie wypowiedzi oraz ciągłe plucie na polski rząd, bo są skrajnie antyrządowi i robią wszystko by wmówić innym że czeka nas krach gospodarczy, spadną ceny mieszkań, zabraknie ropy i pieniędzy w bankomatach - sianie Na wszystkich forach piszą że jpelerj i trolley to ruskie trole. Sądzę że tak inni oceniają ich anty-polskie i anty-ukraińskie wypowiedzi oraz ciągłe plucie na polski rząd, bo są skrajnie antyrządowi i robią wszystko by wmówić innym że czeka nas krach gospodarczy, spadną ceny mieszkań, zabraknie ropy i pieniędzy w bankomatach - sianie paniki jest im na rękę i podgrzewają w ten sposób atmosferę na forach wśród czytających siejąc niepokój i strach oraz nieprawdziwe analizy i przepowiednie


Dodam jeszcze że oni robią to od lat. Każdy kto coś prognozuje i jego prognoza jest [email protected] warta, przynajmniej stara się wytłumaczyć dlaczego się pomylił, przyznaje się z honorem że błędnie oceniał sytuację, że źle mówił, może kogoś wprowadził w błąd itp.
Ale oni? Od lat tłuką te same bzdury, od lat kłamstwa i zaprzeczanie regułom rynkowym, od lat mijanie się z prawdą i zero konsekwencji i zastanowienia że przecież to co mówiłem ileś lat temu jest niezgodne z prawdą. Czy oni przepraszają? Czy tłumaczą dlaczego się mylili, dlaczego inaczej mówili od lat a przez lata wprowadzili może i setki ludzi w błąd? Nie nie tłumaczą, dalej zapierają się jak ruska propaganda. Kłamliwa, obłudna ruska propaganda.
trolley
Srogie piguły Sebastianie XD. A już tak poza tym plucie na ten rząd to nie tylko przyjemność ale i obowiązek! :)
jsunday
Czy pękła już bańka na rynku nieruchomości? Pytaliśmy o to w środowym "Studiu Biznes". - Jeżeli pęka, to właśnie w tym momencie - odpowiadała Adam Czerniak. Według ekonomisty rynek mieszkaniowy jest jak wielki tankowiec, który zmienia kurs bardzo powoli


https://next.gazeta.pl/next/7,151003,28450515,banka-na-rynku-
Czy pękła już bańka na rynku nieruchomości? Pytaliśmy o to w środowym "Studiu Biznes". - Jeżeli pęka, to właśnie w tym momencie - odpowiadała Adam Czerniak. Według ekonomisty rynek mieszkaniowy jest jak wielki tankowiec, który zmienia kurs bardzo powoli


https://next.gazeta.pl/next/7,151003,28450515,banka-na-rynku-mieszkan-czerniak-jezeli-peka-to-wlasnie-teraz.html#s=BoxWWLink

Powiązane: Ceny transakcyjne nieruchomości - raporty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki