Akcje w USA i Europie biją rekordy, a uczestnicy rynku cieszą się z zysków przedsiębiorstw i masowo zaciągają kredyty na inwestycje. Dla części znanych postaci z Wall Street jest to jednak powód do ostrożności.


Burry nie rezygnuje ze stawiania na spadek amerykańskich akcji
Michael Burry, gwiazda filmu „The Big Short”, nie rezygnuje ze stawiania na spadek amerykańskich akcji, nawet gdy indeks S&P 500 pobił w tym tygodniu kolejny rekord.
Co więcej, ostrzega on, że rynek może znajdować się blisko szczytu, po którym nastąpi gwałtowna i głęboka wyprzedaż, przypominająca nagłe załamanie z 1987 roku. Wówczas dzień 19 października 1987 r. okrzyknięto „Czarnym Poniedziałkiem”, ponieważ indeks Dow Jones Industrial Average niespodziewanie spadł o ponad 22%, co było największym jednodniowym spadkiem w historii.
Nadal uważam, że potencjalnie jesteśmy blisko szczytu i możliwego spadku w stylu tego z 1987 roku, jednak dopóki S&P 500 bije nowe rekordy, nowe pieniądze prawdopodobnie będą napływać na rynek – napisał M. Burry na początku tygodnia na swoim koncie na Substacku.
Burry należy do najgłośniejszych sceptyków na Wall Street, regularnie ostrzegając przed boomem na sztuczną inteligencję, który jest napędzany przez nietrwałe decyzje finansowe sztucznie pompujące popyt.
Zwraca uwagę, że wzrosty na rynku napędzają samowzmacniającą się spiralę, a zmniejszona zmienność skłania kapitał zarządzany przez systemy algorytmiczne do przyłączania się do trendu wzrostowego.

Burry nadal obstawia spadek indeksu akcji spółek półprzewodnikowych „iShares Semiconductor ETF” oraz spółek Micron, Nvidia, Caterpillar, Palantir, Tesla i Applied Materials, choć przyznaje, że zaksięguje straty, jeśli ta pozycja obróci się silnie przeciwko niemu. Jak na razie wszystkie te pozycje krótkie (szorty), z wyjątkiem tej przeciwko Nvidii, przynoszą zysk.
„Gra na spadki (szortowanie) nie jest dla każdego. Ja muszę szortować, ale większość nie powinna” – napisał.
Szef JPMorgan ostrzega rynki
Uczestnicy rynków finansowych są niezwykle mocno zadłużeni, co może nasilić wstrząsy na rynkach, ostrzega Jamie Dimon, szef JPMorgan. Ponadto dźwignia finansowa – wynikająca z faktu, że inwestorzy pożyczają dodatkowe środki na inwestycje – nie jest wyraźnie widoczna.
Dług na rachunkach depozytowych (ang. margin debt) jest największy w historii. Istnieje przy tym ogromna ilość takiego zadłużenia, którego nie widzimy, ponieważ nie jest tak nazywane. Określa się je inaczej. Taka jest właśnie dźwignia finansowa – część z niej jest widoczna publicznie, a część ukryta – powiedział w wywiadzie dla CNBC szef największego banku w USA.
Wysoka dźwignia finansowa na rynku stwarza ryzyko, że nawet jeden większy inwestor lub fundusz może wywołać zawirowania na szeroką skalę, twierdzi J. Dimon.
„Gdy tak się dzieje, rośnie prawdopodobieństwo, że ktoś bardzo szybko wstrząśnie rynkiem, co szokuje ludzi” – ostrzegł Dimon.
Najnowszym przykładem takiej sytuacji jest fundusz „Situational Awareness”, o którym w zeszłym tygodniu zrobiło się głośno w świecie finansów. Fundusz hedgingowy, który obficie zapożyczał się na inwestycje w akcje spółek z branży sztucznej inteligencji, został zmuszony do wyprzedaży pozycji, gdy po spadku cen akcji w tym sektorze otrzymał od brokerów i banków żądania uzupełnienia depozytu zabezpieczającego (margin call).
Rynek ustabilizował się, gdy duże fundusze hedgingowe zgodziły się przejąć część pozycji funduszu „Situational Awareness”.
Przypadek ten pokazał, że rynki potrafią absorbować takie błędy, dlatego wysoka dźwignia finansowa nie stanowi jeszcze zagrożenia systemowego, uważa J. Dimon.
„Nie powiedziałbym, że jest ona tak wysoka, by stwarzać zagrożenie systemowe i doprowadzić do katastrofy, ale dźwignia finansowa jest duża” – powiedział.
Bank of America: ekstremalny optymizm inwestorów
Optymizm inwestorów osiągnął tak ekstremalny poziom, że nadszedł już czas na zmniejszenie pozycji w ryzykownych aktywach, uważają stratedzy Bank of America, oceniając dane ze swojego wskaźnika nastrojów (BofA Bull & Bear Indicator).
Wspomniany wskaźnik wzrósł ostatnio z 9,4 do 9,7 pkt, osiągając najwyższy poziom od 2021 roku.
Optymizm inwestorów napędzany jest przez coraz szerszą listę zyskujących na wartości akcji, silny napływ kapitału do obligacji o wysokim rentowności oraz zmniejszenie różnicy w rentownościach między inwestycjami ryzykownymi a bezpiecznymi, konstatują specjaliści amerykańskiego banku.
W kontekście tak dużego optymizmu Bank of America radzi jednak dać pierwszeństwo bezpieczniejszym inwestycjom i dolarowi amerykańskiemu, co zabezpieczyłoby portfele na wypadek, gdyby gospodarka, polityka pieniężna lub sztuczna inteligencja przyniosły negatywne niespodzianki.
W Societe Generale nie widzą podstaw do ostrożności
W tym samym czasie stratedzy z banku Societe Generale nie widzą podstaw do ostrożności ani obaw i dostrzegają potencjał do wzrostu indeksu S&P 500 do poziomu 8 000 punktów, co wprawdzie oznacza potencjał wzrostu indeksu o zaledwie 2,5% od obecnego poziomu.
Pozytywne nastawienie do amerykańskich akcji argumentowane jest poprawiającymi się wynikami finansowymi przedsiębiorstw poza sektorem technologicznym. Stratedzy francuskiego banku odpowiedzialni za rynek amerykański nazywają rozpoczęty sezon publikacji wyników finansowych „kolejnym świetnym sezonem”. Spośród firm, które opublikowały wyniki (6 na 10), tylko 9% nie spełniło prognoz, co jest „najniższym wskaźnikiem w historii”. 86% przedsiębiorstw pobiło prognozy wyników, a marże zysku poprawiają się w 10 z 11 sektorów.
Societe Generale zwraca uwagę, że nastroje inwestorów i zyski firm poprawiają się również poza sektorem technologicznym, zatem wzrost rynku staje się coraz szerszy. „Dowodem na to” są rekordowe poziomy osiągnięte przez indeks S&P 500 Equal Weight (o równych wagach). To właśnie temu indeksowi, a nie tradycyjnemu S&P 500 ważonemu kapitalizacją, dają pierwszeństwo stratedzy Societe Generale przy inwestowaniu na rynku USA.
Citigroup: W lipcu postawa inwestorów w Europie pozostała niezwykle stabilna
Europejski rynek akcji jest jedynym spośród głównych regionów, który w ostatnich tygodniach odnotował znaczny wzrost apetytu na ryzyko, zauważają stratedzy z Citigroup, obserwując napływ nowego kapitału do regionu oraz lepsze niż oczekiwano wyniki europejskich firm.
W ubiegłym tygodniu poprawę nastrojów inwestorów odzwierciedlały wszystkie główne europejskie indeksy giełdowe. Pewność na giełdach w USA jest jednak mniejsza. Z kolei w Azji obawy związane ze sztuczną inteligencją wywołały głębokie podziały. Na przykład południowokoreański indeks akcji znalazł się w strefie rynku niedźwiedzia (spadkowego).
W lipcu postawa inwestorów w Europie pozostała „niezwykle stabilna”, zauważają stratedzy.
„Kontrastuje to z USA i podkreśla względne odizolowanie Europy od obaw związanych ze sztuczną inteligencją” – twierdzą stratedzy Citigroup.
BlackRock: Europa dowiedziała się o interwencji Japonii i USA już po fakcie
Tydzień temu na rynkach walutowych odnotowano rzadkie wydarzenie – skoordynowaną interwencję Japonii i USA mającą na celu wzmocnienie jena. Aby nie zaszkodzić rentowności amerykańskich obligacji skarbowych i dolarowi, Amerykanie przeprowadzili interwencję, sprzedając euro.
I właśnie taka decyzja, zwłaszcza bez wcześniejszego uprzedzenia europejskich władz monetarnych, może zwiększyć ryzyko geopolityczne oraz zmniejszyć atrakcyjność długoterminowych obligacji skarbowych, ostrzegają specjaliści z BlackRock. Zdaniem ekspertów ten nieoczekiwany manewr na rynku walutowym pokazuje, że kraje „mają tendencję do mniejszej współpracy”. Europa dowiedziała się o interwencji Japonii i USA już po fakcie.
W tej chwili nie chcemy wybierać dłuższego terminu zapadalności (obligacji skarbowych), ponieważ występuje tu duża zmienność. Nie chcemy ryzyka czasu trwania (dystrybucji), gdyż ryzyka geopolityczne utrzymują się, podobnie jak niepewność co do obligacji długoterminowych – powiedział w wywiadzie dla Bloomberg TV James Turner, szef inwestycji w instrumenty stałodochodowe na region Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki w BlackRock.
W ostatnich dniach rentowność 30-letnich amerykańskich obligacji skarbowych osiągnęła najwyższy poziom od niemal 20 lat, co wynika z niepokoju inwestorów dotyczącego geopolityki, inflacji oraz rosnącego zadłużenia rządów.





























































