W najnowszym lipcowym rankingu lokat, analityk Wojciech Boczoń napisał, że ostatni miesiąc przyniósł wyraźne ożywienie w ofercie depozytowej banków. Po czterech podwyżkach stóp procentowych NBP oprocentowanie lokat zaczęło w końcu rosnąć, a w bankach nastąpił wysyp nowości. Jednak w dalszym ciągu w najlepszym wypadku na rocznej lokacie możemy liczyć na nie więcej niż 6%. Dodatkowo autor zaznacza, że zostało już tylko kilka miesięcy do planowanego wejścia w życie zmian w ordynacji podatkowej, które ograniczą możliwość unikania podatku Belki na lokatach z dzienną kapitalizacją odsetek. Prawo nie zachęca do oszczędzania. Jednak w sejmie pojawił się projekt nowelizacji do ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, która znosiłaby opodatkowanie dochodów z lokat bankowych.
W uzasadnieniu projektu czytamy, że podatek dochodowy uzyskiwany przez osoby fizyczne z tytułu lokat bankowych to efekt pracy rządów Leszka Millera, który tłumaczył jego ustanowienie koniecznością zwiększenia dochodów budżetowych - w 2007 roku do państwowej kasy z tego tytułu wpłynęło 1,9 miliarda złotych, a w 2008 już ponad 2 mld. Z drugiej strony podobnym podatkiem nie zostały objęte firmy, co projektodawcy uznali za niesprawiedliwe.
Niestety projekt zakłada zniesienie podatku tylko z dochodów uzyskiwanych ze środków zgromadzonych na koncie lub lokacie bankowej, czyli nie dotyczy dochodów z tytułu inwestycji w papiery wartościowe.
Na razie są sposoby
Co ciekawe, projektodawcy w uzasadnieniu napisali, że banki na razie oferują swoim klientom wiele prostych sposobów legalnego uniknięcia płacenia tego podatku. Na lokatach z kapitalizacją dzienną, polega to na sposobie zaokrąglania odsetek i podatku do pełnych złotych. Wystarczy, że dzienny zysk nie przekroczy 2,49 zł, co da 2 zł, z czego podatek wynosiłby 0,38 zł, co po zaokrągleniu daje 0 zł, czyli nic. Zatem, żeby nie płacić podatku, wysokość lokaty nie powinna przekraczać określonej kwoty, w uzasadnieniu napisano, że 15 tys. ale to tak naprawdę zależy od oferty banku.
Niestety za kilka miesięcy skończy się taka możliwość. Projekt nie ma większej szansy na to, by wejść w życie. Wpłynął on do Sejmu 3 grudnia 2010 roku. Odświeżenie tematu właśnie w lipcu to typowo propagandowy chwyt przed nadchodzącymi wyborami. Szkoda, bo pomysł jest dobry i z pewnością wiele osób mogłoby na tym skorzystać. Interesujące jest uzasadnienie, w którym projektodawcy twierdzą, że w efekcie zniesienie podatku początkowo zmniejszą się dochody budżetu, ale w dłuższym okresie zwiększą się inwestycje i konsumpcja, a to przełoży się na większe wpływy do budżetu z tytułu innych obciążeń podatkowych. Przesadny optymizm nie jest wskazany, ale trzeba pamiętać, że jest to podatek zniechęcający do oszczędzania, a co za tym idzie – zgodnie ze starym przysłowiem – bogacenia się.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Przeczytaj inne Interwencje Bankier.pl
» 1670 zł - tyle wyniesie płaca minimalna?
» Obowiązki spadkobiercy po śmierci właściciela firmy
» Przeczytaj inne Interwencje Bankier.pl
» 1670 zł - tyle wyniesie płaca minimalna?
» Obowiązki spadkobiercy po śmierci właściciela firmy


























































