Hossa na rynkach akcji trwa już trzeci rok, a rosnące wyceny dają wielu początkującym graczom złudne poczucie niezniszczalności. O psychologii chciwości, mitach dotyczących powszechnego inwestowania, Osobistych Kontach Oszczędnościowych (OKI) oraz o tym, dlaczego polski kapitał nie będzie "samotną wyspą" w razie globalnego krachu, w najnowszym odcinku "Bankier Weekly" opowiada Grzegorz Zalewski, ekspert Domu Maklerskiego BOŚ i założyciel wydawnictwa Linia.


Czego dowiesz się z nagrania?
💼 OKI w teorii i praktyce - jak będą działać nowy instrument, dlaczego budzi tak skrajne emocje w sieci i czy sprawi, że Polacy zaczną inwestować jak Szwedzi?
📉 Doświadczony obserwator ostrzega - dlaczego hossa trwająca od trzech lat uczy początkujących graczy złych nawyków i czy "inwestowanie dla każdego" to mit?
🌋 Pęknięcia na fundamentach - co rentowności obligacji, gigantyczny dług USA oraz napięcia w Japonii i Korei mówią nam o sytuacji na rynkach?
🏃 Sztafeta zwycięzców na parkiecie - jak działają indeksy giełdowe i dlaczego dla większości osób prosty, szeroki ETF bez lewara jest lepszy niż próba samodzielnego wytypowania lidera?
OKI - sposób na uniknięcie podatku czy nowy podatek?
Rządowy projekt Osobistych Kont Inwestycyjnych (OKI) to próba znalezienia alternatywy dla niezrealizowanej obietnicy likwidacji podatku Belki. Nowe rozwiązanie, wzorowane na szwedzkim systemie ISK, wywołało skrajne reakcje - od pozytywnych w środowisku inwestorów po panikę części opinii publicznej przed "opodatkowaniem oszczędności".
Grzegorz Zalewski tłumaczy mechanikę nowego instrumentu. Zwraca też uwagę na problem z komunikacją jego założeń ze strony rządzących:
- Bańka nieinwestycyjna, którą też zacząłem dostrzegać, ma narrację: "O matko, pojawił się nowy podatek. Chcą opodatkować wasze oszczędności. Opodatkują was, nawet jak nie będziecie zarabiać...". No i patrząc na te dwa światy (...) to jest dużo do zrobienia po stronie mediów, ale tak naprawdę po stronie tych, którzy to wprowadzają, czyli rządzących - ocenia ekspert i dodaje, że konta OKI mogą wnieść dla inwestorów realną, choć często niewidoczną na pierwszy rzut oka ulgę.
- Konta inwestycyjne OKI są pozbawione obciążenia fiskalnego, jakim jest podatek od dywidend 19%. To jest podatek, który dla inwestorów jest niewidoczny, bo on jest pobierany u źródła - zwraca uwagę Zalewski.

Pułapka trzyletniej hossy. "Inwestowanie nie jest dla każdego"
Długi okres nieprzerwanych wzrostów na giełdach w Warszawie i Nowym Jorku sprawił, że media społecznościowe zalała fala euforii i screenów z zyskownych rachunków. Nowi inwestorzy, którzy nie doświadczyli jeszcze prawdziwego załamania, często twierdzą, że każdy powinien natychmiast kupować akcje. Nasz gość sprzeciwia się takiemu podejściu, przypominając, że dla wielu osób to święty spokój na lokacie jest najwyższą wartością.
- Widzę ten trend, zwłaszcza wśród nowych inwestorów. Nowość ma to do siebie, że my stajemy się takimi orędownikami czegoś, co poznaliśmy, bo to odkrywamy, niesiemy ten kaganek oświaty przed wszystkimi (...) I nagle część tych osób mówi: "każdy powinien inwestować". No dobra, każdy, czyli kto? Moja 70-letnia mama powinna oszczędności swojego życia włożyć teraz w akcje? - pyta ironicznie Zalewski.
Ekspert przypomina też o bezlitosnej naturze cykli giełdowych i lekcji z 2007 roku, kiedy giełda runęła o 70%, a powrót do punktu wyjścia zajął inwestorom niemal dwie dekady.
- Bessa wcześniej czy później nadejdzie i ludzie, którzy zarobili w ostatnim roku na rynku akcji kilkadziesiąt albo nawet kilkaset procent bo jest to możliwe, mówią "za tę cenę, za te moje zyski, ja spokojnie przetrwam najgorszą nawet bessę" - w ocenie naszego gościa może okazać się to kosztownym błędem.
Ekspert zaleca umiar i szkołę amerykańskich spekulantów - realizację zysków zanim będzie za późno, jeżeli spodziewamy się, że coś pójdzie nie tak, bo jest zbyt pięknie, żeby się utrzymało.
Widmo bessy. Rynek długu i systemowe pęknięcia
Podczas gdy główne indeksy giełdowe biją rekordy, pod powierzchnią globalnych rynków dochodzi do różnych napięć. Rekordowe zadłużenie Stanów Zjednoczonych przekraczające 40 bilionów dolarów, rosnące rentowności długu rządu USA, gwałtowne ruchy w Japonii oraz interwencje walutowe to sygnały, że dotychczasowe paradygmaty finansowe mogą ulegać przesunięciu.
Grzegorz Zalewski przypomina o niedawnym, błyskawicznym krachu w Korei Południowej (spadek indeksu o 40% w miesiąc), który wywołały z pozoru bezpieczne, ale lewarowane instrumenty ETF.
- Obserwujemy niestabilność od jakiegoś czasu (...) teraz jest oczywiście taka nerwowość związana z tym, że w tych różnych segmentach, które obserwowaliśmy, następuje coś, co można by nazwać pęknięciami (...) Rentowność obligacji amerykańskich, japońskich i w ogóle światowych. Coś się zaczyna tu psuć (...) to jest pewien rodzaj pęknięcia i jak się te elementy zaczną na siebie nakładać, no to niestety może nastąpić coś, co będzie wyzwalaczem jakiegoś dużego załamania rynkowego - ostrzega nasz rozmówca.
Ekspert DM BOŚ odrzuca opinię, że Warszawa obroni się przed globalnym tąpnięciem.
- Jak przyjdzie załamanie z któregoś z tych wielkich rynków (...) to my nie będziemy samotną wyspą. Będziemy po prostu płynęli z wiatrem tak jak popłyną rynki. To nie jest żadną nowością, że w trakcie ważnych globalnych zawirowań korelacje na rynkach zmierzają do jedności. Czyli mówiąc w bardzo prostych słowach, wszystko zachowuje się podobnie, bo inwestorzy uciekają od ryzyka i uciekają wtedy ze wszystkich rynków - podkreśla Grzegorz Zalewski.
Całą rozmowę z Grzegorzem Zalewskim - ekspertem DM BOŚ, legendą edukacji finansowej w Polsce oraz autorem i wydawcą książek - znajdziesz w materiale wideo osadzonym na górze artykułu, a także w serwisach Youtube i Spotify Bankier.pl.
Materiał powstał w ramach cotygodniowego cyklu "Bankier Weekly". Prezentowane w artykule i nagraniu opinie mają charakter wyłącznie edukacyjno-informacyjny i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu przepisów prawa.



























































