Kiedy najlepiej przepchnąć niepopularne reformy? Gdy ludzie zajęci są czymś innym! Wydaje się, że zasadę tę dobrze przyswoił sobie rosyjski rząd, który tuż przed rozpoczęciem mundialu wyszedł z propozycjami podwyżek wieku emerytalnego i podatku VAT.
- Podatek VAT ma wzrosnąć w 2019 roku z 18 proc. do 20 proc. - podaje Reuters, cytując premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa. To niejedyna propozycja złożona w czwartek przez rosyjski rząd. Zgodnie z zapowiedziami premiera wzrosnąć miałby także wiek emerytalny: dla kobiet z 55 na 63 lata, dla mężczyzn zaś z 60 na 65 lat. Zmiany miałyby być wprowadzane stopniowo przez 15 lat. począwszy od 2019 roku. - Reforma ta mogłaby pozwolić na wzrost wypłacanych emerytur - oświadczył Miedwiediew.
Reuters odnotowuje także, że były minister finansów Aleksiej Kudrin, "obecnie nieoficjalny doradca prezydenta Władimira Putina", wskazywał, iż Rosja stoi w obliczu wielkiego wzrostu liczby emerytów w nadchodzących latach, co zbiegnie się ze spadkiem liczebności siły roboczej. Podwyższenie wieku emerytalnego ma odciążyć budżet poprzez zmniejszenie grona emerytów, a przy okazji zwiększyć grono Rosjan w wieku produkcyjnym. Agencja dodaje, że z dwóch źródeł zaznajomionych ze sprawą dowiedziała się, iż Putin zgodził się już, że wiek emerytalny należy podwyższyć.
"Pod osłoną" Mundialu
Ciężko nie zauważyć, że propozycje zmian zostały ogłoszone w dniu rozpoczęcia mistrzostw świata w piłce nożnej, które odbywają się właśnie w Rosji. Choć oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że zbieżność czasowa jest zwykłym zbiegiem okoliczności, wydaje się jednak, że Miedwiediew świetnie wykorzystał fakt, że to przede wszystkim mundial zaprząta obecnie głowy Rosjan. Nie dość, że nadwołżańskie mistrzostwa startują właśnie dziś, to jeszcze tuż po ceremonii otwarcia gospodarze rozegrają swój pierwszy mecz. To jest teraz temat numer jeden w Rosji, propozycje Miedwiediewa zejdą zaś na dalszy plan. A przecież podwyżka wieku emerytalnego i podniesienie podatków to ruchy, które Miedwiediewowi zwolenników raczej by nie przysporzyły. Mundialowa "osłona" jest więc premierowi jak najbardziej na rękę.
Wykorzystywanie dużych imprez, które przyciągają wzrok ludu do przepchnięcia niepopularnych ustaw nie jest niczym nowym. Rosyjski rząd na mundialu póki co wygrywa jednak podwójnie. Same mistrzostwa mają być tubą propagandową, pokazującą sukces Rosji jako mocarstwa. W cieniu rozgrywek można zaś - nieco bardziej po cichu - proponować niepopularne zmiany reperujące budżet. Taka gra obciążona jest jednak sporym znakiem zapytania. Ewentualne niepowodzenie rosyjskiej kadry na mundialu może popchnąć Rosjan ze sfery entuzjazmu do rozczarowania. To zaś nie musi się wcale skupić tylko i wyłącznie na piłkarzach.

Warto zresztą dodać, że już teraz mistrzostwa nie mają ślepego poparcia wszystkich Rosjan, nad Wołgą pojawiają się bowiem m.in. głosy, że mistrzostwa i wszystkie inwestycje z nimi związane to zabawa dla bogatych. Ekonomiczne korzyści z organizacji tak wielkich imprez są zresztą wątpliwe. Wie o tym już przecież i sama Rosja, po igrzyskach w Soczi tamtejsza gospodarka musiała się bowiem zmagać ze sporym "kacem". Więcej na temat gospodarczego przekleństwa wielkich imprez sportowych pisze Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl, w tekście "Czy mundialowe przekleństwo dosięgnie Rosję?".
Adam Torchała





























































