Rating Hiszpanii został ścięty przez Standard & Poor's o dwa poziomy do BBB+ z A. Perspektywa ratingu pozostanie negatywna, co oznacza możliwości kolejnych obniżek. Agencja uzasadniła decyzję pogorszeniem perspektyw gospodarki oraz niepewnością dotyczącą przyszłości sektora bankowego.
Posunięcie agencji ratingowej ponownie skierowało światło reflektorów na Madryt. Problemy Hiszpanii są powszechnie znane, gdyż kraj od dawna zmaga się z trudnościami finansowymi, mimo to giełdy zareagowały nerwowo.
Feralne nieruchomości
Hiszpania, podobnie jak pozostałe kraje obecnie zagrożone niewypłacalnością, jest ofiarą przystąpienia do strefy euro. Nieuzasadnione niskie stopy procentowe fundowanie przez Europejski Bank Centralny wywołały bańkę inwestycyjną na rynku nieruchomości. Wzrost gospodarczy oparty na fundamencie taniego pieniądza ma jednak niestabilny charakter, o czym dotkliwie przekonała się Hiszpania.
Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości było jedną z przyczyn, obok fatalnej polityki gospodarczej rządów Jose Zapatero, wywindowania bezrobocia na najwyższy poziom w Unii Europejskiej. Obecnie bez zatrudnienia pozostaje 25 proc. chętnych do pracy. Szans na poprawę sytuacji nie widać, gdyż gospodarka jest pogrążona w stagnacji.
Budżet w opałach
Najwięcej negatywnych emocji budzą jednak rządowe finanse. Madryt nie zmniejsza deficytu w zapowiadanym tempie. Bank Hiszpanii ostrzegł ostatnio, że zapowiadana redukcja deficytu z 8,3 proc. PKB w 2011 roku do 5,3 proc. w tym roku jest nieosiągalna. Z kolei Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje deficyt na wysokości 6 proc. PKB.
Problemy budżetowe może spotęgować konieczność dokapitalizowania banków. Kredytodawcy popadli w tarapaty ze względu na błędne inwestycje na rynku nieruchomości. Ponadto wysokie bezrobocie sprawia, że Hiszpanie nie spłacają kredytów. W konsekwencji odsetek zagrożonych kredytów wzrósł do najwyższego poziomu od 18 lat.
Potrzeba skutecznych reform
Mimo wszystko Hiszpania powinna poradzić sobie z problemami. Gospodarka iberyjskiego kraju posiada znacznie większy potencjał niż grecka. Zwrot w kierunku wolnorynkowych reform uwolni możliwości, które teraz są skrępowane przez nadmierne regulacje. Szczególnie niezbędne jest uelastycznienie rynku pracy.
Krótkoterminowy wzrost oprocentowania obligacji pomoże zahamować EBC, który od dawna nie interweniował na rynku długu, jest jednak gotowy do działania. Ponadto unijni politycy dysponują powiększonymi funduszami pomocowymi, które zostaną wykorzystane, jeżeli sytuacja zrobi się naprawdę napięta.
Hiszpania ma zatem wszystko, aby skutecznie zreformować gospodarkę i naprawić finanse publiczne. Nie wiadomo jednak, czy politykom, a także społeczeństwu wystarczy dojrzałości i odpowiedzialności, aby przeprowadzić bolesne zmiany.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl
Zobacz też:
» Po co nam agencje ratingowe?
» Ratingi Wielkiej Trójki huśtają giełdami
» Lonczak: Politycy kwestionują uczciwość agencji ratingowych
» Ratingi Wielkiej Trójki huśtają giełdami
» Lonczak: Politycy kwestionują uczciwość agencji ratingowych































































