Ceny transakcyjne gruntów – IV kw. 2018 r. [Raport]

redaktor Bankier.pl

Koniec 2018 roku przyniósł kolejne obniżki cen gruntów pod zabudowę w analizowanych miastach i województwach. W wielu z nich wciąż jednak płacono za ziemie o kilkanaście procent więcej niż przed rokiem.

Ceny transakcyjne udostępniamy na łamach Bankier.pl i „Pulsu Biznesu” co kwartał, dzięki współpracy z Cenatorium. Pokazujemy średnie stawki dla województw: dolnośląskiego, lubelskiego, łódzkiego, małopolskiego, mazowieckiego, pomorskiego, warmińsko-mazurskiego i wielkopolskiego oraz dla ich miast stołecznych - Wrocławia, Lublina, Łodzi, Krakowa, Warszawy, Gdańska, Olsztyna i Poznania. Najnowsze wartości można sprawdzać na bieżąco w specjalnej sekcji, gdzie prezentujemy ceny nieruchomości w Polsce.

(YAY Foto)

Ceny gruntów w Polsce – czas na obniżki?

Największe podwyżki w relacji kwartał do kwartału dotknęły nabywających grunty w województwie dolnośląskim. Choć w samym Wrocławiu cena 1 mkw. spadła o 5 proc., to ogółem dla całego regionu średnia stawka z aktów notarialnych wzrosła o 6 proc. O 5 proc. podrożały także tereny w województwie małopolskim i o 4 proc. w łódzkim.

Najdroższe pozostaje województwo mazowieckie, które akurat staniało o 5 proc. z kwartału na kwartał. Stawka jednak wciąż utrzymuje się na poziomie 160 zł/mkw. W samej Warszawie średnia cena, która wzrosła w IV kw. o 3 proc., wyniosła na koniec roku 654,23 zł/mkw.

Średnie ceny transakcyjne gruntów pod zabudowę w Polsce w IV kw. 2018 r. [zł/mkw.]

Województwo/Miasto

IV kw. 2017

III kw. 2018

IV kw. 2018

Zmiana k/k

Zmiana r/r

dolnośląskie

80,73

88,47

93,36

6%

16%

Wrocław

356,61

399,91

378,91

-5%

6%

lubelskie

69,46

82,35

77,83

-5%

12%

Lublin

265,45

272,46

265,56

-3%

0%

łódzkie

68,52

72,39

75,60

4%

10%

Łódź

193,42

217,59

227,06

4%

17%

małopolskie

76,44

76,22

80,15

5%

5%

Kraków

500,46

467,07

457,60

-2%

-9%

mazowieckie

153,31

168,02

159,52

-5%

4%

Warszawa

675,43

638,17

654,23

3%

-3%

pomorskie

71,52

78,60

77,36

-2%

8%

Gdańsk

542,67

585,60

587,15

0%

8%

warmińsko-mazurskie

59,46

67,58

65,83

-3%

11%

Olsztyn

289,59

303,20

300,15

-1%

4%

wielkopolskie

71,27

74,82

72,64

-3%

2%

Poznań

378,52

363,38

369,54

2%

-2%

Źródło: Raport o cenach nieruchomości Bankier.pl, "Pulsu Biznesu" i Cenatorium

Jeśli mowa o spadkach, to obniżki odnotowano również w województwie lubelskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim i wielkopolskim.

(Bankier.pl)

Kontynuację spadków cen wieszczy styczniowy indeks cen gruntów pod zabudowę przygotowany przez urban.one. Odczyty wyniosły w styczniu 128,75 pkt. W odniesieniu do grudnia 2018 roku wartość indeksu nieznacznie spadła – o zaledwie 0,29 pkt. Praktycy rynkowi ocenili, że kolejne miesiące bieżącego roku nie powinny przynieść konkretnych zmian na rynku gruntów na cele budowlane – tak uważa połowa ankietowanych. Pozostali podzielili się na dwa obozy – jedni wieszczą poprawę warunków gospodarczych na tym rynku, a drudzy ich pogorszenie.

Mateusz Gawin

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 10 bt5

Do matpoz 1. Uważam że jednak nie przesadzam z czarnowidztwo. Może to wpływ mojego bardzo biednego rejonu. Ale w największym mieście mojego rejonu czyli Bydgoszczy odnotowano największy spadek cen mieszkań r/r , konkretnie minus 16%. A to miasto ma ponad 400 tys. mieszkańców. Co z tego jak za rodzynek na rynku pracy uchodzi posada za 2500 netto.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 matpoz1

Miałem dobrego nosa, Kujawsko-pomorskie jedno z biedniejszych województw, dokładnie nie pamiętam statystyk Gusowskich, ale Bydgoszcz notuje procentowo jeden z większych spadków ludności, więc się nie dziwię że ceny mieszkań tam spadają. Bydgoszcz oficjalnie ma 350 tys mieszkańców, a ile jest naprawdę tego nikt nie wie, ale myślę ze kilka % mniej. 400 tys. mieszkańców to może ma aglomeracja.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 matpoz1 odpowiada matpoz1

Według oficjalnych danych od 1998r. do 2014 r. ubyło około 10% mieszkańców, ale myślę że ta liczba może spokojnie sięgać 15 % i więcej.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludność_Bydgoszczy

! Odpowiedz
10 13 bt5

Do loool. Wcześniej była grupa zainteresowana budową domków pod miastem bo po pierwsze rynek pierwotny mieszkań w mieście był bardzo drogi w stosunku do cen budowy systemem gospodarczym, po drugie jakość wykonania mieszkań na rynku pierwotnym była jeszcze gorsza niż dziś bo normą był brak kątów prostych i poziomów. A rynek wtórny to wówczas były tylko bloki z czasów komuny i starsze. A dziś wybór nowych mieszkań i takich do 10 lat to jest ogromny. A tak ogólnie to nie ma sensu się osiedlać pod miastem bez powiązania tego osiedlenia z gospodarowniem conajmniej pół rolniczym. No i jak ktoś myśli że będzie grał szlachtę a płacił raty za dom , plus koszty samochodów i paliwa , oraz jeszcze będzie zlecał innym remonty , naprawy domu i utrzymanie zieleni , to naprawdę trzeba wtedy siedzieć na forsie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
30 31 loool

Moda na budowanie domków pod miastem definitywnie się skończyła wraz z nowym pokoleniem. W polskim klimacie gdzie pól roku jest szaro, zimno i błoto to nie ma sensu. Ludzie teraz są wygodni , chcą mieszkać w mieście z dostępem do szybkiej komunikacji itd. Nikt już dziś do życia nie potrzebuje 200m2 domu bo taki dom do pasywo a nie aktywo. Poza tym teraz się zmienia pracę co kilka lat a dom to uciążliwość. Ten trend jest na całym świecie. Tak więc te działki 10-20 km za miastem z komunikacją PKS raz dzienne to już nic nie jest warte. Pół życia stania w korkach i 3 samochody na utrzymaniu w rodzinie. Mieszkanie na zadupiu w domu jest juz passe.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
20 37 bt5

Ceny gruntów budowlanych są jak wiadomo ściśle powiązane z ruchem budowlanym i popytem mieszkaniowym .Taki nagły skok cen gruntów pojawił się 2-3 lata po wejściu Polski do Unii i wyedy nagle pojawił się na polskim rynku dostęp do kredytu mieszkaniowego na w miarę rozsądnym oprocentowaniu. Deweloperzy wtedy wykupili resztówki atrakcyjnych terenów w miastach . A pod miastami było wtedy bardzo popularne budownictwo indywidualne nie deweloperskie. Na klientelę rynku mieszkań składały się wtedy dwie zasadnicze grupy ludzi, pierwsza grupa to młodzi wykształceni z dużych miast co zachłysnęli się tym że Polska to już Europa , zachłysneli się dostepem do kredytów tzw. hipotecznych, i ta kategoria klientów celowała w mieszkania w miastach, nowe lub biedniejszy odłam w rynek wtórny pogierkowski. A w budowę domków pod miastami celowała grupa 40+ z jakichś przedsiębiorców i wolnych zawodów. Obecnie ta druga grupa wcale się nie rozrosła liczebnie w stosunku do owczesnego stanu, prędzej zmalała, gdyż pobankrutowało wielu drobnych sklepikarzy , taksówkarzy, prawnicy też nie robią dziś dobrych zarobków. Z tego co widac po prostu po ruchu budowlanym indywidualnym to jest dosłownie cień tego co był 10 lat temu. Deweloprzy co pod miastami pokupowali tereny pod planowane osiedla domków to labo nic nie pobudowali , albo pobudowali i większość tego stoi nie sprzedana. A w miastach też nowych niewyprzedanych inwestycji jest pod dostatkiem i niby po co miano by budować nastepne. Wszytkie w miarę popłatne miejsca pracy są zajęte a nowych dobrych miejsc pracy pod które banki dadzą kredyty mieszkaniowe przybywa w tempie wręcz mikroskopijnym. Szerzy się za to kategoria pracującej biedoty, przy czym część osób nawet nie chce obecnie słyszec o podejmowaniu pracy niskopłatnej i w ogóle odmawia podjemowania pracy i nawet brak w Polsce zasiłków dla bezrobotnych ich nie zmusi do podjecia pracy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 4 matpoz1

To z czego żyją z powietrza? A może zwyczajnie pracują na czarno?
Przesadzasz z swoim czarnowidztwem, piszesz z perspektywy osoby mieszkającej w jakimś biednym mieście z dwucyfrowym bezrobociem ( są jeszcze takie regiony w Polsce).
Mieszkania są coraz bardziej dostępne niż było to kilka lat temu, zarobki mocno wzrosły, a ceny nieruchomości poszły w górę tylko o kilka procent, z wyjątkiem chyba Gdańska.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 31 sel

To ledwie kompensuje rzeczywistą inflację i dodruki wszystkich walut.. a i to nie jest pewne bo wszyscy drukują po cichu teraz.

! Odpowiedz