REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wyzysk na polskim rynku pracy. Pracują po 300 godzin bez urlopu i chorobowego

2025-12-30 08:43
publikacja
2025-12-30 08:43
Dodaj Bankier.pl w Google

Od 300 do 400 godzin pracy miesięcznie, brak urlopu, brak chorobowego i stawki liczone po kilka złotych za godzinę. To nie margines rynku pracy, lecz codzienność tysięcy osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych – przekonuje główny inspektor pracy Marcin Stanecki. Jak podkreśla, celem reformy PIP nie są wyłącznie pieniądze i stabilność zatrudnienia, ale także ludzkie życie. Wskazuje na śmiertelny wypadek wykonawcy dzieła: bez etatu nie było ochrony, ubezpieczenia ani świadczeń dla rodziny. "Gdyby był pracownikiem, prawdopodobnie by żył".

Wyzysk na polskim rynku pracy. Pracują po 300 godzin bez urlopu i chorobowego
Wyzysk na polskim rynku pracy. Pracują po 300 godzin bez urlopu i chorobowego
fot. Deo Tree / / Shutterstock

Od kilku miesięcy wokół Państwowej Inspekcji Pracy trwa jedna z najostrzejszych debat na rynku pracy od lat. Rząd, pracodawcy, związki zawodowe i sami inspektorzy spierają się o zakres nowych uprawnień PIP, które mają pozwolić skuteczniej walczyć z nadużywaniem umów cywilnoprawnych i fikcyjnemu samozatrudnieniu. Szef Państwowej Inspekcji Pracy w wywiadzie dla PAP przekonywał, że zmiany wynikające z reformy są potrzebne i długo oczekiwane. 

Nawet 10 kontroli w ciągu dniówki

PAP: Nie wszyscy jednak mają tyle zaufania do inspekcji, przynajmniej nie na tyle, by chcieć poszerzać jej uprawnienia. Jest pan zadowolony z obecnego kształtu projektu reformy PIP?

Główny inspektor pracy Marcin Stanecki: Po pierwsze, spełnia się marzenie inspektorów pracy wypowiadane już od wielu lat. Będziemy mieli dostęp do danych ZUS-u, KAS-u, co pomoże nam typować podmioty do kontroli. Zostaną wprowadzone kontrole zdalne, będziemy mogli część dokumentacji dostawać w formie elektronicznej. Kontrole BHP będą mogły być przeprowadzane nawet 10 razy w ciągu dniówki roboczej za pośrednictwem smartfona i połączenia wideo. Pomoże to na przykład w sprawdzeniu, czy na budowie wszyscy noszą hełmy ochronne.

Z kolei możliwość przekształcania umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę da nam skuteczne narzędzie do walki z patologiami, bo ciągle podkreślam, że my nie chcemy likwidować polskiej przedsiębiorczości, nie chcemy likwidować umów cywilnoprawnych, chcemy walczyć z nadużyciami.

Wakacje na giełdzie

"Gdyby był na etacie prawdopodobnie nie doszłoby do tej tragedii"

PAP: Opór pracodawców w tej sprawie pana zaskakuje?

M.S.: Oczywiście zaskakuje mnie ta nieufność do Państwowej Inspekcji Pracy, ale myślę, że sami też wychodzimy z inicjatywami. W przyszłym roku w każdym okręgu będzie konferencja poświęcona zatrudnieniu na podstawie umów cywilnoprawnych. Chcemy też wyjść z bardzo dużą akcją informacyjno-edukacyjną, bo uważam, że w polskim społeczeństwie jest olbrzymie zapotrzebowanie na wiedzę z prawa pracy.

Ostatnio na terenie jednego z naszych okręgów doszło do śmiertelnego wypadku przy pracy, któremu uległ wykonawca dzieła. Ze wstępnych ustaleń wynika, że wykonywał prace niebezpieczne w zamkniętej przestrzeni, co doprowadziło do zatrucia gazem. Gdyby był na etacie, zastosowanie miałyby wszelkie przepisy ochronne, jakie powinny być przestrzegane w przypadku takich prac. Przewidują one przede wszystkim obowiązek wykonywania takich prac w dwuosobowym zespole. Gdyby ktoś czuwał nad tym pracownikiem, prawdopodobnie nie doszłoby do tej tragedii, bo w momencie zasłabnięcia natychmiast powinna pojawić się pomoc. W tym przypadku nikogo takiego nie było i pomoc przyszła znacznie za późno.

Trzeba też pamiętać, że w przypadku zatrudnionego na umowie o dzieło nie ma ubezpieczenia, więc rodzina nie ma co liczyć na świadczenia należne po wypadku przy pracy. Podaję ten tragiczny przykład, aby uświadomić wszystkim krytykom reformy, że nasze nowe uprawnienia do przekształcania kontraktów cywilnoprawnych na etaty mają także służyć przeciwdziałaniu takim tragicznym wypadkom. Pracownicy mają większą ochronę przewidzianą w przepisach i przedsiębiorcy powinni tego przestrzegać, aby mieć później czyste sumienie.

Pracownicy czekają, żeby zgłosić swoje umowy do PIP

PAP: Ten przepis budzi jednak obawy także wśród polityków. Ostatnio posłowie PSL wyrazili sceptycyzm co do możliwości przekształcania umów.

M.S.: Na etapie konsultacji projektu pojawiły się w nim pewne kompromisy dotyczące najbardziej krytykowanych przez biznes rozwiązań zaproponowanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Decyzja inspektora nie będzie wydawana wstecz, nie będzie też rygoru jej natychmiastowej wykonalności. Wiele osób zapomina jednak, że najważniejsza będzie nie sama decyzja administracyjna, tylko jej rekontrola, czyli weryfikacja, czy podmiot do decyzji się dostosował. My takich nakazów możemy wydać milion, ale musimy potem sprawdzić, czy one zostały wdrożone, czyli czy pracownik został faktycznie zatrudniony na etacie, a wcześniej wysłany na badania, na szkolenia, czy wprowadzono dokumentację pracowniczą, ewidencję czasu pracy, plan urlopów, czy ta osoba ma zapewnione odpowiednie warunki BHP.

Rozmawiałem na ten temat z przedstawicielami organizacji związkowych. Sami przyznali, że są zaskoczeni skalą zgłoszeń od ludzi pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych, którzy czekają na nowe przepisy. Mówią, że pierwsze, co zrobią, to złożą skargę do inspekcji. Oczywiście jest swoboda zawierania umów i my tego nie kwestionujemy, ale ta swoboda nie ma charakteru absolutnego.

"Są wyjątki, które pozwalają nie płacić minimalnej stawki godzinowej"

PAP: A to nie będzie trochę uszczęśliwianie ludzi na siłę? Przecież rynek pracy się zmienił, elastyczne formy zatrudnienia nie są już jednoznacznie złe.

M.S.: No tak, tylko z jednej strony mówimy coraz częściej o dobrostanie pracowników, o opiece psychologicznej, o zdrowym żywieniu, aktywności sportowej, debatujemy, czy wprowadzić czterodniowy tydzień pracy, a z drugiej strony mamy osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych, które nie mają prawa do płatnego urlopu, pracują po 300-400 godzin miesięcznie i nie są w żaden sposób zabezpieczone, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo i higienę pracy.

Prosty przykład. Ostatnio młody student opowiadał mi, że zachorował i przez dwa tygodnie musiał żyć ze skromnych oszczędności, bo nie ma prawa do zasiłku chorobowego. A najgorsze jest to, że w przypadku umów cywilnoprawnych są wyjątki, które pozwalają nie płacić minimalnej stawki godzinowej. Zdarzają się sytuacje, że ludzie zarabiają dosłownie kilka złotych. Pracują dwa-trzy miesiące i nic nie zarobią, bo mają nakładane kary umowne za jakiekolwiek przewinienie. A my nie mamy prawa ingerować w treść umowy cywilnoprawnej.

Ekonomiczne uzależnienie od jednej firmy będzie podstawą do zmiany

PAP: To może wyjaśnijmy, w jakich sytuacjach PIP nie będzie zmieniała umów cywilnoprawnych?

M.S.: Na pewno chodzi o czynności krótkotrwałe, doraźne. Nie ma obowiązku, żeby na skoszenie trawnika zawierać umowę o pracę. Jeżeli ktoś przychodzi na dosłownie kilkanaście dni na zastępstwo, to umowa cywilnoprawna będzie miała swoje zastosowanie. Jeśli ktoś prowadzi jednoosobową działalność, ma wielu kontrahentów i nie jest uzależniony ekonomicznie od jednej firmy, to też nie będziemy tego kwestionować. Nam chodzi o takie sytuacje, gdy ktoś miał dotychczas umowę o pracę, a pod naciskami pracodawcy musi przejść na jednoosobową działalność, bo inaczej straci źródło utrzymania siebie i swojej rodziny. To jest dla mnie rażące obejście przepisów, zwłaszcza że bardzo często po stronie pracodawców decyduje o tym zwykła chęć zwiększenia zysków.

Podam też inny przykład, który mnie osobiście bardzo bulwersuje. Jeden z pracodawców deklarował, że daje na 12 miesięcy umowę-zlecenie, na próbę. Jak ktoś się przez 12 miesięcy sprawdzi, to może w nagrodę dostanie umowę o pracę. To jest niedopuszczalne. Umowa o pracę nie jest nagrodą za to, że dobrze pracujemy. To podstawowe prawo pracownika.

PAP: Reforma zagwarantuje PIP wymianę danych z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Inspekcja będzie w stanie bezpiecznie je przechowywać?

M.S.: Pracujemy nad tym. Nie ulega wątpliwości, że nie jesteśmy tak zinformatyzowani, jak ZUS i KAS. Nam ta reforma stwarza szansę na to, żeby być równie nowoczesnym i zaawansowanym technologicznie urzędem. Przygotowujemy audyt bezpieczeństwa, mamy też grupę osób, która jest oddelegowana do współpracy z ZUS-em. Będziemy gotowi z wykonaniem wszystkich obowiązków, które na nas spoczną.

Co z luką płacową?

PAP: Inspektorzy w czasie kontroli przyglądają się luce płacowej?

M.S.: W 2024 roku wpłynęło do nas około 800 skarg na dyskryminację w miejscu pracy. 435 przypadków dotyczyło dyskryminacji płacowej. 37 uznaliśmy za zasadne.

PAP: Dlaczego tak mało?

M.S.: Po pierwsze, najczęstszym problemem, który stwierdzamy w czasie kontroli, jest brak jakichkolwiek regulacji wewnątrzzakładowych, które by ustalały kwalifikacje wymagane od pracowników na poszczególnych stanowiskach. Problemem jest też brak jednolitości nazewnictwa stanowisk pracy. Pracodawcy tak naprawdę nic nie ogranicza w tym, aby to samo stanowisko, na którym jest wykonywana ta sama praca, nazwać na wiele różnych sposobów.

Inspekcja nie ma jednak prawa do swobodnej oceny dowodów, kwestii spornych nie rozstrzygamy, bo to zadanie dla sądów pracy. To samo będzie przy przekształceniu umów cywilnoprawnych. Nie wydamy decyzji w przypadku wątpliwości.

Nadchodzi dyrektywy w sprawie równości wynagrodzeń 

PAP: Do 7 czerwca 2026 r. Polska ma obowiązek wprowadzenia dyrektywy unijnej w sprawie równości wynagrodzeń dla mężczyzn i kobiet. Według projektu MRPiPS oznacza to też nowe obowiązki dla PIP.

M.S.: Dyrektywa o luce płacowej będzie dla nas najtrudniejszym wyzwaniem w najbliższych latach. Zostało na nas nałożonych mnóstwo dodatkowych obowiązków. Projekt zakłada, że mamy szkolić wszystkich pracodawców zatrudniających do 250 pracowników w zakresie wartościowania stanowisk pod kątem płac. To jest ponad milion podmiotów.

PAP: Pracownicy będą mieli prawo pytać o siatkę płac w firmie?

M.S.: Tak. Pracownicy będą mogli się dowiedzieć, jakie są średnie wynagrodzenia w firmie. Pamiętajmy jednak, że dyrektywa o luce płacowej nie spowoduje, że wszystko będzie jawne. Nie dowiemy się, ile zarabia nasz kolega z pracy, ale będziemy wiedzieli o średnim poziomie wynagrodzeń w firmie. Jeżeli nie dostaniemy tej informacji, to będzie oznaczało wykroczenie i inspektor nałoży kary.

Spodziewamy się, że skarg w tych sprawach będzie zdecydowanie więcej.

PAP: Reforma PIP, dyrektywa o luce płacowej. Jakie jeszcze wyzwania czekają inspekcję w przyszłym roku?

M.S.: Oprócz tych dwóch reform przygotowujemy się do wdrożenia dyrektywy platformowej oraz nowych przepisów o mobbingu. W zeszłym roku 2000 skarg do inspekcji dotyczyło mobbingu, do końca czerwca tego roku wpłynęło ich już 1500. Problem jest duży. Potwierdzają to też statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości – liczba spraw sądowych o mobbing wzrosła.

Oznacza to, że dla wszystkich inspektorek i inspektorów pracy nadchodzi bardzo intensywny czas, w którym będą musieli realizować dużo więcej niż tylko dotychczasowe obowiązki dotyczące bezpieczeństwa pracy milionów osób zatrudnionych w Polsce, dbania o to, by dostawali pensje na czas i mieli prawo do odpoczynku zgodnie z przepisami.

W krótkim czasie będziemy wdrażać oczekiwane społecznie zmiany dotyczące uregulowania nadmiaru nieuzasadnionych kontraktów cywilnoprawnych, zapewnienia kobietom równego traktowania w zakresie ich wynagrodzeń, zwalczania mobbingu wpędzającego pracowników w głęboką depresję i mierzyć się z zupełnie nowymi zjawiskami na naszym rynku pracy, jak rosnąca liczba zatrudnionych przez różnego rodzaju platformy cyfrowe, którzy zamiast umowy o pracę mają umowę na wynajem roweru do rozwożenia zamówień. To będzie dla nas całkiem spore wyzwanie.

Rozmawiała Karolina Kropiwiec (PAP)

kkr/ joz/ mhr/

Oprac. DF

Źródło:Bankier24
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rodzinne urodziny Zygmunta Solorza we Florencji. Czy to zwiastun końca sporu o sukcesję?
Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
jaroslawzbigniew
W dyrektywie unijnej nie ma nic o PIP. To polska nadinterpretacja przepisów.
goscgumka
Wyzysk to jest 32% podatku dochodowego plus 9% składki zdrowotnej.
Po latach pracy emerytura głodowa, a o lekarzu już dzisiaj możesz zapomnieć.
kaitek
Ślepy czy widzi krzywdę i wyzysk w latach 79 do 88 pracowałem na PKP jako maszynista po około 279 godzin miesięcznie w pierwszym roku miałem 10tys tyle kosztowała pralka automatyczna a 88 40tys zł a pralka też kosztowała tyle tylko trzeba bylo mieć talon na nią a inspekcja pracy nigdzie sie nie wtrącała bo był Kodeks pracy w Ślepy czy widzi krzywdę i wyzysk w latach 79 do 88 pracowałem na PKP jako maszynista po około 279 godzin miesięcznie w pierwszym roku miałem 10tys tyle kosztowała pralka automatyczna a 88 40tys zł a pralka też kosztowała tyle tylko trzeba bylo mieć talon na nią a inspekcja pracy nigdzie sie nie wtrącała bo był Kodeks pracy w użyciu a teraz jest na odwrót i jakoś nic o nim się nie mowi a pralka kosztuje 2tys zł to jest tydzień pracy maszynista na ogólna normę 160 godzin i kto potrzebuje jeszcze chodzić do szkoły
bha
Cóż... W statystykach wygląda rynek pracy zatrudniania, zarobkowania, stawkowy, dochodowy Niby dość fajnie niestety sporo gorzej wygląda on i to od wielu już lat w realnej rzeczywistości w wielu miejscach pracy tej niestety dużo mniej wygodnej dla wielu do oficjalnego ich podawania, a tym bardziej do pokazywania tego co się dzieje Cóż... W statystykach wygląda rynek pracy zatrudniania, zarobkowania, stawkowy, dochodowy Niby dość fajnie niestety sporo gorzej wygląda on i to od wielu już lat w realnej rzeczywistości w wielu miejscach pracy tej niestety dużo mniej wygodnej dla wielu do oficjalnego ich podawania, a tym bardziej do pokazywania tego co się dzieje w realuu pracy raczej u wielu osób.Niestety
meteor1
Płaca minimalna powinna być 3 x wyższa i nieopodatkowana a z a pracę w nadgodzinach podatek 40%.
Pięciu inżynierów jeździ na 2 taksówkach po 12 godzin na zmiany.
Na działalności gospodarczej nie ma regulaminowego czasu pracy. Pracując po 300 godzin można nic nie zarobić.
szmk
Chcesz żeby taksówki, meble i telewizory były 3x droższe?! Tylko głupi ludzie chcą zarabiać więcej - mądrzy chcą żeby rosła siła nabywcza ich dochodów :)
meteor1
Czterech inżynierów pracując po 12 godzin zabiera pracę sześciu Polakom. Nie kupują mebli ani telewizorów i mieszkają po 8 w małych mieszkaniach. Tylko po to żeby niemiecka firma na polskiej ziemi miała tanią siłę roboczą. To jak Polacy mają konkurować i budować demografię?
zbiggi
To jest delikatna sprawa, z jednej strony dobrze, z drugiej strony nie mamy zaufania do panstwa i urzędników.
Np ja jestem na B2B bo dzieki temu moge pracowac zdalnie, skad zechce, czy to Maroko czy Tajlandia czy dom w Łodzi, kiedy chce i ile chce. Jak by mi sie PIP wtracil w moj kontrakt i chcial by mnie przerzucic na UoP to
To jest delikatna sprawa, z jednej strony dobrze, z drugiej strony nie mamy zaufania do panstwa i urzędników.
Np ja jestem na B2B bo dzieki temu moge pracowac zdalnie, skad zechce, czy to Maroko czy Tajlandia czy dom w Łodzi, kiedy chce i ile chce. Jak by mi sie PIP wtracil w moj kontrakt i chcial by mnie przerzucic na UoP to bylbym bardzo, bardzo nie zadowolony. I tutaj uwazam ze PIP nie powinien miec mozliwosci ingerowania, bo mam lepiej niz na uop, ale jak sa przypadki gdzie ludzie maja gorzej no to juz zmienia postac rzeczy. Mysle ze decydujacy powinien byc glos samego pracownika/zleceniobiorcy a nie urzednika. I to by rozwiązało wiele watpliwosci co do tego czy to dobra reforma czy nie.
goscgumka
UOP i reforma PIP to nic innego jak uszczęśliwianie na siłę NIEWALORYZOWANYMI OD LAT progami podatkowymi i pompowanie trupa zwanego ZUS. Jakoś dziwnie nastała cisza o głodowych emeryturach z ZUS. Dziś już nikt tym nie straszy, za to odpycha kolanem g…nianie UOP.
Chcecie pomóc pracownikom?
Dajcie wybór formy zatrudnienia. Wtedy
UOP i reforma PIP to nic innego jak uszczęśliwianie na siłę NIEWALORYZOWANYMI OD LAT progami podatkowymi i pompowanie trupa zwanego ZUS. Jakoś dziwnie nastała cisza o głodowych emeryturach z ZUS. Dziś już nikt tym nie straszy, za to odpycha kolanem g…nianie UOP.
Chcecie pomóc pracownikom?
Dajcie wybór formy zatrudnienia. Wtedy każdy będzie miał to co zechce i może w końcu przestanie wyliczać koledze czy sąsiadowi.

Powiązane: Reforma PIP

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki