REKLAMA

UOKiK stawia zarzuty L’Oréal Polska. "Ocena A czy B nie oznacza braku szkodliwości"

2026-09-16 08:26, akt.2026-09-16 08:45
publikacja
2026-09-16 08:26
aktualizacja
2026-09-16 08:45
Dodaj Bankier.pl w Google

Prezes UOKiK zakwestionował komunikację L’Oréal Polska dotyczącą właściwości środowiskowych kosmetyków Garnier i postawił spółce zarzut naruszania zbiorowych interesów konsumentów - podał UOKiK w komunikacie. Spółce grozi kara do 10 proc. obrotu.

UOKiK stawia zarzuty L’Oréal Polska. "Ocena A czy B nie oznacza braku szkodliwości"
UOKiK stawia zarzuty L’Oréal Polska. "Ocena A czy B nie oznacza braku szkodliwości"
fot. Franchesko Mirroni / / Shutterstock

"Wpływ na środowisko może być jednym z kryteriów wyboru produktu – obok jego ceny, składu czy działania. Badania pokazują, że zaufanie polskich konsumentów do takich deklaracji jest wyższe niż średnia w UE. Tym bardziej przekazy o ekologiczności powinny być jasne i rzetelne. Jeśli sugerują więcej, niż wynika z cech produktu, mogą być greenwashingiem, czyli przedstawianiem produktu lub działalności firmy jako bardziej przyjaznych środowisku, niż są w rzeczywistości" - napisano w komunikacie.

UOKiK uderza w L’Oréal i podważa znane oznaczenia

Podano, że opracowany przez grupę L’Oréal "Zielony System Znakowania Produktów" (Product Impact Labelling – PIL) był stosowany na stronie internetowej marki Garnier od sierpnia 2021 r. do czerwca 2025 r., kiedy to w toku postępowania prowadzonego przez Prezesa UOKiK spółka zaniechała tej praktyki.

System miał pomagać konsumentom ocenić i porównać wpływ kosmetyków na środowisko w skali od A do E. Spółka komunikowała, że oceny uwzględniają m.in. pozyskanie surowców, produkcje i transport, użytkowanie i utylizację opakowań.

Konsumenci nie byli jednak jasno informowani o tym, że kosmetyki porównywano wyłącznie z innymi produktami grupy L’Oréal, a nie z szerszą ofertą rynkową. Aby dostać lepszą ocenę, produkt musiał wypaść lepiej na ich tle, a nie osiągnąć określony poziom wpływu na środowisko.

Scammingout

Spółka podkreślała udział ekspertów w tworzeniu systemu, jego naukowe podstawy, liczne czynniki uwzględniane w ocenie czy zewnętrzną weryfikację danych. Nie przekładało się to jednak na z góry określone kryteria środowiskowe przypisane poszczególnym ocenom.

Taki sposób prezentacji mógł sprawiać wrażenie, że przyznana litera A czy B oznacza produkt dobry lub neutralny dla środowiska. Tymczasem ocena pokazywała, że w porównaniu z innymi produktami L’Oréal kosmetyk Garnier wypada lepiej. Nie informowała o spełnieniu obiektywnych kryteriów środowiskowych.

UOKiK interweniuje ws. Nałęczowianki

Prezes UOKiK przedłożył swoje stanowisko w sprawie greenwashingu również sądowi. Przedstawił istotny pogląd w sprawie z powództwa Fundacji ClientEarth przeciwko Nestlé Polska. Spór dotyczy oznaczeń i reklamy wody Nałęczowianka.

Hasła takie jak "butelka w 100 proc. z innych butelek", "w 100 proc. nadaję się do recyklingu" czy "spotkajmy się jeszcze raz" umieszczane na butelkach i materiałach marketingowych mogły sugerować konsumentom większą skalę ponownego wykorzystania plastiku i większe niż w rzeczywistości korzyści dla środowiska.

W szczególności mogły wywoływać przekonanie, że cała butelka może zostać ponownie przetworzona, a jej negatywny wpływ na środowisko zostaje w ten sposób zneutralizowany. W praktyce nie wszystkie elementy opakowania mogą zostać ponownie wykorzystane w ten sam sposób, a sam proces recyklingu wiąże się ze stratami materiału. Zastrzeżenie, że deklaracje nie dotyczą zakrętki i etykiety, znajdowało się w innym miejscu niż sama deklaracja i było zapisane mniejszą czcionką.

Istotny pogląd to stanowisko, które Prezes UOKiK może przedstawić sądowi, gdy przemawia za tym interes publiczny. Nie rozstrzyga sporu i nie jest dla sądu wiążący, ale może być pomocny przy ocenie sprawy. (PAP Biznes)

alk/ ana/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
lukkiee
To ja proponuję naszemu dzielnemu OUKiK zająć się sprawą reklam kierowanych do dzieci, w których producent parówek wmawia pociechom, że parówki rosną na drzewach lub przyleciały z kosmosu.

Nie, drogie pociechy, żebyście mogły delektować się parówkami na talerzu, trzeba zabić świnkę lub kurkę, obedrzeć je ze skóry i/lub piór,
To ja proponuję naszemu dzielnemu OUKiK zająć się sprawą reklam kierowanych do dzieci, w których producent parówek wmawia pociechom, że parówki rosną na drzewach lub przyleciały z kosmosu.

Nie, drogie pociechy, żebyście mogły delektować się parówkami na talerzu, trzeba zabić świnkę lub kurkę, obedrzeć je ze skóry i/lub piór, wyrwać ze środka flaki, sprasować to wszystko, co by chrząstki nie wbiły się w gardziołko, a potem - ewentualnie - posadzić na choince jak bombki. Oczywiście to wersja optymistyczna, która zakłada, że paróweczki nie pochodzą z kosmosu lub kradzieży odnotowanej w 1981 r. w filmie "Miś". To wersja pozbawiona kilku detali implementacyjnych, które mogłyby wpłynąć na wasze pocieszne młodociane samopoczucie.

Powiązane: UOKiK karze nieuczciwe firmy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki