REKLAMA
FORUM FINANSÓW

Wstydliwa wpadka giganta. Szczoteczka Dysona za 2 tys. zł nie lubi się z wodą

2026-09-21 14:55, akt.2026-10-01 13:43
publikacja
2026-09-21 14:55
aktualizacja
2026-10-01 13:43
Dodaj Bankier.pl w Google

Dyson wypuścił na rynek szczoteczkę do zębów za blisko dwa tysiące złotych, która miała zmienić nasze życie, a tymczasem po niecałym miesiącu od premiery brytyjski producent po cichu wycofuje część serii. Model CameraJet, naszpikowany sztuczną inteligencją i kamerami, okazał się mieć jedną drobną wadę... nie za bardzo lubi się z wodą.

Wstydliwa wpadka giganta. Szczoteczka Dysona za 2 tys. zł nie lubi się z wodą
Wstydliwa wpadka giganta. Szczoteczka Dysona za 2 tys. zł nie lubi się z wodą
/ dyson.pl

Firma potwierdziła, że w „niewielkiej liczbie” egzemplarzy z wczesnych partii wystąpił problem z podzespołami. Dyson dwoi się i troi w komunikatach PR-owych, zaklinając rzeczywistość, że to absolutnie nie jest oficjalna akcja przywoławcza, a sprzęt zniknął z półek, bo... popyt był tak gigantyczny. Zbieg okoliczności między doniesieniami o awariach a nagłymi „brakami magazynowymi” jest jednak dość zabawny. Na szczęście producent wyizolował felerną partię i obiecuje zwrot gotówki poszkodowanym.

Co dokładnie dolega szczoteczce za bagatela 1999 zł? 

W wybranych egzemplarzach pojawił się poważny problem z utrzymaniem szczelności. Jak wyjaśnia producent, nie wynika to z wady projektowej samego urządzenia, lecz z usterki konkretnego komponentu dostarczonego w ograniczonej serii produkcyjnej. Mimo szumnych obietnic o certyfikacie IPX7 (który w teorii gwarantuje przetrwanie pod wodą przez pół godziny na głębokości metra), felerny element sprawia, że woda dostaje się do środka. Użytkownicy dotkniętych tą wadą egzemplarzy donoszą o płynie gromadzącym się w komorze baterii, co w przypadku gadżetu za „dwa klocki” jest, delikatnie mówiąc, kompromitujące.

Jakby tego było mało, masowo odmawiają posłuszeństwa stacje dokujące, a same urządzenia mają tendencję do przegrzewania. Zirytowani nabywcy nie przebierają w słowach i wprost piszą na forach, że czują się, jakby zapłacili fortunę za zaszczyt wzięcia udziału w płatnych beta-testach niedopracowanej serii.

Szczoteczka z kamerą, bo czemu nie? 

Najwięcej śmiechu (i irytacji) budzi jednak sztandarowa funkcja urządzenia. CameraJet miała łączyć szczotkowanie, nitkowanie i płukanie ust. Wbudowana szerokokątna kamera i AI celują strumieniem płynu dokładnie w przestrzenie międzyzębowe. Problem w tym, że żeby kamera w ogóle widziała zęby, trzeba mieć otwarte usta. Kiedy masz otwarte usta, a urządzenie pod ciśnieniem strzela w nie płynem, efekt jest łatwy do przewidzenia. Klienci żalą się, że po każdym dwuminutowym myciu muszą przeprowadzać generalne sprzątanie łazienki, a także się przebierać, bo sam użytkownik również jest cały w paście i płynie.

Scammingout

Stanowisko firmy Dyson przesłane redakcji

"Spotkaliśmy się z bardzo pozytywną reakcją na nową szczoteczkę Dyson i obserwujemy duże zainteresowanie produktem na całym świecie. W związku ze skalowaniem produkcji i wzrostem globalnego popytu w niektórych regionach mogą występować przejściowe ograniczenia dostępności produktu. Niezależnie od tego, problem, o którym informowaliśmy, dotyczy komponentu wykorzystanego w ograniczonej liczbie urządzeń pochodzących z określonych partii produkcyjnych. Nie jest to wada konstrukcyjna. Aktywnie wspieramy klientów, których mogą dotyczyć opisane okoliczności.”

Oprac. AO.


Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
zoomek
Mnie fascynuje skąd lemingi mają pieniądze na tak drogie śmieci?
yaro800 odpowiada zoomek
Pewnie od rodziców

Powiązane: Branża beauty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki