Rynek zakłada, że obecnie cena ropy Brent jest na szczycie cenowym i jesienią prawdopodobne jest pomyślne rozstrzygnięcie konfliktu na Bliskim Wschodzie - poinformował PAP Biznes Tomasz Niewiński, ekspert w biurze strategii rynkowych PKO BP. Dodał, że według wycen rynkowych cena ropy w grudniu wyniesie 97,5 USD za baryłkę.


"Rynek kontraktów terminowych na ropę Brent dyskontuje fundamenty rynkowe z wyprzedzeniem i przewiduje spadki cen ropy. Kontrakt z rozliczeniem na grudzień 2026 r. kosztuje już 97,5 USD za baryłkę. Natomiast kontrakt na grudzień 2027 roku zakłada cenę ropy na poziomie 79 USD za baryłkę. Według rynku jesteśmy na szczycie cenowym i jesienią prawdopodobne jest pomyślne rozstrzygnięcie konfliktu na Bliskim Wschodzie" - powiedział PAP Biznes Tomasz Niewiński.
"Amerykański Departament Energii zakłada, że dostawy ropy z Bliskiego Wschodu będą w tym roku rosły powoli, a unormują się w połowie 2027 roku. Globalne zapasy surowca, zdaniem departamentu, mają topnieć do końca bieżącego roku" - dodał.
Zaznaczył, że po ustaniu konfliktu niektórzy producenci z regionu Zatoki Perskiej nie będą w stanie przywrócić produkcji przez dłuższy czas.
Jak ocenia Tomasz Niewiński, na rynku pojawiają się sprzeczne informacje o tym, ile ropy przepływa przez cieśninę Ormuz.
"Zdania są podzielone co do tego, ile w tym momencie ropy płynie w świat, choćby przez cieśninę Ormuz. 16 sierpnia Sekretarz Energii USA Chris Wright oświadczył, że dzień wcześniej przez cieśninę Ormuz przesłano 18 milionów baryłek ropy. Tymczasem zdaniem Reutersa tylko dwa statki opuściły cieśninę i nie były to duże tankowce typu VLCC" - powiedział Tomasz Niewiński.

"Nie wiadomo natomiast, ile statków z wyłączonymi transponderami przepływa przez cieśninę Ormuz. 18 września bank JPMorgan raportował, że dostawy surowca z Bliskiego Wschodu w minionych 10 dniach wyniosły średnio 17 milionów baryłek ropy dziennie, czyli 25 proc. mniej niż w roku 2025" - dodał.
Jak poinformował, niedobory ropy częściowo są zastępowane przez grupę krajów z Ameryki Północnej i Południowej, do której należą Stany Zjednoczone, Kanada i Brazylia.
"Wiadomo, że nie w pełnej skali i nie na dłuższy czas, bo te kraje nie mają możliwości zrekompensowania braków surowca z Bliskiego Wschodu. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ocenia, że grupa krajów z Ameryk, do której należą Stany Zjednoczone, Kanada i Brazylia, w tym roku ma zwiększyć podaż łącznie o 1,4 mln baryłek ropy dziennie, a w przyszłym roku o 1 mln baryłek dziennie. To niewiele w porównaniu z kilkunastoma milionami baryłek dziennie, które rynek stracił po zamknięciu cieśniny Ormuz" - powiedział Tomasz Niewiński.
Ocenia on, że obecnie rynek jest w kruchej stabilizacji.
"Oczywiście otwarcie cieśniny Ormuz byłoby najważniejsze dla uspokojenia rynku, ponieważ w tym momencie nie dość, że jest ona zablokowana, to jeszcze Arabia Saudyjska ma problem z transportem surowca ropociągiem Wschód-Zachód. Mówi się, że za kilka dni on będzie działał na poziomie 50 proc. swoich możliwości, a na razie część ropy Rijad wysyła m.in. przez Oman na zasadzie przeładunków ze statku na statek. Dlatego mamy taką kruchą stabilizację w tym momencie, jednak trwale obniżyć ceny surowca mogłyby po pierwsze powrót dostaw z Arabii Saudyjskiej przez Morze Czerwone, a przede wszystkim odblokowanie cieśniny Ormuz, bo jej zamknięcie zabrało przeszło jedną piątą światowych dostaw ropy i paliw" - powiedział strateg.
Jak zauważył, w pierwszej połowie września kontrakt listopadowy na ropę Brent, kosztował niemal 110 USD za baryłkę, a w poniedziałek jest to około 102 USD za baryłkę.
"Rynki trochę się uspokoiły, bo obserwują starania Arabii Saudyjskiej, by jak najwięcej surowca wyeksportować. Na podwyższonym poziomie utrzymują się jednak notowania Brent spot, w okolicach 118 USD za baryłkę" - powiedział.
Jego zdaniem, obecnie kapitał spekulacyjny ma ograniczony wpływ na wzrost cen ropy.
"Kapitał spekulacyjny zawsze odgrywa pewną rolę, on od dawna jest na tym rynku, ale aktualnie raczej nie dominuje. Fundamentalnym problemem jest obecnie niedobór surowca" - powiedział Tomasz Niewiński.
Paulina Bełżecka (PAP Biznes)
pam/ gor/

































































