Przeładunki między statkami (STS) stały się linią ratunkową dla producentów ropy z Zatoki Perskiej w sytuacji, gdy trwa irańska blokada cieśniny Ormuz i amerykańska blokada portów w Iranie. Pojawia się pytanie, czy ten kosztowny proces to tymczasowe rozwiązanie, czy nowa norma - zauważył Reuters.


Producenci dostosowują się do zakłóceń spowodowanych wojną między Iranem a USA, wykorzystując mechanizm wahadłowy. Polega on na tym, że po załadunku ropy naftowej w porcie mniejszy tankowiec, określany jako „statek matka”, przedostaje się przez cieśninę i na morzu przepompowuje ropę na większą jednostkę. Następnie większa jednostka płynie do swojego portu docelowego, a mniejsza wraca przez Ormuz na Zatokę Perską. Później cały proces jest powtarzany.
Pozwala to ograniczyć liczbę dużych tankowców i czas ich przebywania w najbardziej zagrożonym obszarze - podkreśliła agencja.
Kiedy zaczęły się ostrzały tankowców pokonujących Ormuz, wielu armatorów zrezygnowało z wysyłania statków do strefy aktywnego konfliktu, a nieliczni armatorzy gotowi podjąć to ryzyko żądali bezprecedensowych cen.
W obliczu tych problemów emiracka firma Abu Dhabi National Oil Company (ADNOC) opracowała rozwiązanie oparte na operacjach STS (ship-to-ship). Zamiast wysyłać swoje statki w długie rejsy do odbiorców w Azji, od kwietnia zaczęła wykorzystywać je jako tankowce wahadłowe, transportujące ropę z terminali w Zatoce Perskiej na bezpieczniejsze wody Zatoki Omańskiej.
Strategia ta pozwoliła na maksymalne wykorzystanie ograniczonej i kosztownej floty tankowców oraz umożliwiła kontynuację przynajmniej części kluczowego eksportu. Zarazem rozwiązanie wprowadzone w reakcji na sytuację kryzysową przekształciło się w nową, znaczącą gałąź przemysłu - podkreślił Reuters.

Według firmy Kpler tylko we wrześniu w Zatoce Omańskiej w ramach operacji STS ma zostać załadowanych około 2,5 mln baryłek ropy. W sierpniu było to 1,4 mln baryłek. Świadczy to o zdolności branży energetycznej do dostosowywania się do wstrząsów podażowych, ale też pokazuje, jak kosztowne i skomplikowane stało się transportowanie ropy z najważniejszego regionu eksportowego na świecie - podkreśliła agencja.(PAP)
os/ akl/


































































