Państwowa Inspekcja Pracy precyzuje, że kontrole legalności zatrudnienia dotyczyć będą branży, w których od lat stwierdza się najwięcej nieprawidłowości w tym zakresie. Innymi słowy na wizytę inspektorów PIP mogą liczyć firmy budowlane, handlowe i gastronomiczne. Do tego należy doliczyć sektor rolniczy.
Pracodawca musi pamiętać, że inspektor może skontrolować każdy zakład pracy bez wcześniejszej zapowiedzi. To właśnie legalność zatrudnienia sprawdzana jest w pierwszej kolejności – bez przedstawienia stosownej dokumentacji, np. podpisanych umów z pracownikami, inspektor będzie mógł podjąć pewne kroki prawne. Za brak umowy najprawdopodobniej nałoży karę w postaci mandatu od 1000 do 2000 złotych. Co istotne, dotyczy to tylko jednego pracownika, czyli jeżeli cała brygada na budowie będzie zatrudniona na czarno, to suma mandatów może być bardzo dotkliwa.
Często to sami pracownicy składają zawiadomienie do PIP w celu przeprowadzenia kontroli pod kątem legalności zatrudnienia. Niestety, część naszych użytkowników zarzuca Państwowej Inspekcji Pracy, że ta podczas kontroli ogranicza się do sprawdzenia dokumentacji, a nie np. fizycznego policzenia pracowników przebywających na terenie firmy.
W ubiegłym roku pracownicy złożyli o 22% więcej skarg do PIP niż w 2009 roku. Z kolei spada liczba spraw kierowanych do sądu – z danych ministerstwa finansów wynika, że w 2003 roku było ich 360 tys., a w 2010 roku tylko 95 tys. W 2009 roku sądy pracy nałożyły na pracodawców grzywny na łączną kwotę 6,8 mln złotych, co daje średnio ok. 1900 zł. Z kolei inspektorzy pracy z mandatów zebrali 25 mln złotych, co średnio daje 1 236 zł. Więcej na ten temat w artykule Zatrudniasz na czarno? Słono za to zapłacisz!
Poznaj swoje prawa w pracy
W planach PIP jest dalsze kontynuowanie w 2012 roku kampanii informacyjnej „Poznaj swoje prawa w pracy”. Rozpoczęła się ona w październiku br., a jej adresatami są zarówno pracownicy, jaki i pracodawcy. PIP podkreśla, że znajomość przepisów prawa pracy sprzyja komfortowi w zatrudnieniu, właściwym relacjom w środowisku pracy oraz rozwojowi firmy.
Część pracowników nie zna swoich praw. Nie wiedzą, że przysługuje im prawo do wykorzystania zaległego urlopu, różnego typu świadczeń itd. Często brakuje im wiedzy na temat regulacji przepisów prawa pracy związanych z macierzyństwem. Nagminne jest np. mylenie przez młodych ojców urlopu powszechnie zwanego „tacierzyńskim” z urlopem ojcowskim. Co ciekawe, pracodawcy czasami także nie mają pojęcia o prawach, jakie przysługują ich pracownikom.
Z drugiej strony wielu pracowników zna swoje prawa, ale boi się je egzekwować. Według badania przeprowadzonego przez Instytut Badawczy Pentor Research International aż trzy czwarte Polaków uważa, że pracownicy są skłonni do rezygnacji z egzekwowania swoich praw w pracy, by utrzymać posadę. Co więcej, 25% respondentów uważa, że obchodzenie przez pracodawców przepisów prawa pracy jest bardzo częste, a 30% - że częste.
Idea kampanii PIP jest całkowicie słuszna. Wątpliwy wydaje się tylko jej efekt końcowy – emisja reklam w telewizji potwierdzi przypuszczenia pracowników, że ich prawa są łamane. Tylko część z nich postanowi to zgłosić do PIP i czekać na wynik kontroli, który – jak potwierdzają internauci – może, ale nie musi niczego zmienić.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl




























































