Rzeczniczka Komisji Europejskiej Eva Hrnczirzova przyznała, że w tym roku zapełnianie magazynów gazu w UE przebiega wolniej niż w latach poprzednich. Wspólnota zbliża się do poziomu 62 proc. Według rzeczniczki KE kluczowymi dostawcami są Norwegia i USA.


Państwa członkowskie są zobowiązane, na podstawie unijnego prawa, do zapełnienia magazynów gazu. Ma to gwarantować stabilność w sezonie grzewczym.
- Mogę przyznać, że tempo jest nieco wolniejsze niż w poprzednich latach, ale nadal idzie dobrze i obecnie jesteśmy bardzo blisko 62 proc. - powiedziała Hrnczirzova. Dodała, że celem nie jest całkowite zapełnienie magazynów, lecz osiągnięcie poziomu 80 proc.
Rzeczniczka KE poinformowała, że doszło do spotkania grupy koordynacyjnej ds. gazu, w skład której wchodzą reprezentanci państw członkowskich. - Kolejne spotkanie zaplanowano na wrzesień. Jeśli pojawią się jakieś problemy, jesteśmy gotowi zorganizować spotkanie nadzwyczajne, ale na tym etapie nie ma takiej potrzeby - oznajmiła.
Według rzeczniczki KE największym dostawcą gazu do UE jest Norwegia, a w drugiej kolejności - Stany Zjednoczone.
Do kupowania surowca na zapas zniechęcają utrzymujące się wysokie ceny, spowodowane wojną USA i Izraela z Iranem oraz zakłóceniami w dostawach przez blokowaną cieśninę Ormuz.

Obowiązek magazynowania gazu wprowadzono po kryzysie energetycznym wywołanym przez rosyjską agresję na Ukrainę w 2022 r.
W 2025 r. UE zdecydowała się przedłużyć ten obowiązek na 2026 i 2027 r. Przewidziano jednak wyjątki. Utrzymany został obowiązek zapełnienia magazynów w 90 proc., ale jednocześnie wprowadzono elastyczność na poziomie 10 proc., z której państwa mogą skorzystać w przypadku trudności z robieniem zapasów. Komisja może zwiększyć limit o dodatkowe 5 proc. w przypadku utrzymywania się niekorzystnej sytuacji na rynku. Co więcej, wymagany poziom ma zostać osiągnięty w dowolnym okresie między 1 października a 1 grudnia. (PAP)
mce/ rtt/



























































