REKLAMA
Mistrz inwestowania! Rywalizacja w Wakacjach na Giełdzie

Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego i Pieniężnego

Jacek Maliszewski2001-01-21 21:55
publikacja
2001-01-21 21:55

Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego i Pieniężnego


RYNEK WALUTOWY

Miniony tydzień stał pod znakiem umacniania się kursu złotego względem walut obcych. Koszyk walutowy zbudowany po połowie z dolara i euro zaczął tydzień na poziomie 3,9958 a skończył na 3,9727 licząc według kursów zamknięcia. Na wykresie świeczkowym tygodniowym widać, jak po przebiciu się kursu poniżej rosnącej linii trendu, nastąpił klasyczny powrót do tej linii. Niestety (niestety dla eksporterów, “stety” dla importerów) po odbiciu się od linii tego trendu kurs koszyka zaczął spadać i osiągnął ponownie poziom, który wcześniej zanotowano dwa tygodnie temu oraz pod koniec marca 2000 roku. W chwili obecnej trudno wyrokować, co może się stać z kursem walut w najbliższych dniach. Sytuacja jest typu “na dwoje babka wróżyła”. Za osłabnięciem złotego przemawia słabnąca gospodarka naszego kraju. Za umocnieniem natomiast przemawia coraz silniejsze przekonanie, że stopy procentowe mogą zostać obniżone, i teraz jest jeszcze szansa kupić tanio nasze papiery skarbowe. Myślę, że coś więcej na ten temat będzie można powiedzieć w poniedziałek po decyzji Rady polityki Pieniężnej. W przeciwieństwie do Piotra Kuczyńskiego (widzi 10% szansy na obniżkę stóp w poniedziałek) uważam, że szansa obniżenia jutro stóp procentowych wynosi 70:30. No ale poczekajmy.

Dzięki korekcie na rynku euro-dolarowym u nas dolar zakończył ubiegły tydzień wyższym kursem niż na początku tygodnia. Jest to już druga rosnąca świeczka na wykresie tygodniowym. Zakładam, że koszyk walutowy ustabilizuje się na poziomie 3,97-4,00 złotego. A to oznacza, że o zmianie kursu dolara i euro do złotego decydować będą głównie zmiany na rynku euro/dolar. Tam jak można łatwo zauważyć po dojściu do strefy oporu na poziomie 0,965 kurs euro zaczął spadać. Na koniec tygodnia zanotowano kurs 0,9380 dolara za euro. Sądzę, że po krótkotrwałym spadku kursu euro (być może uformuje się nawet lewe ramię odwróconej RGR na poziomie 0,88-0,89) nastąpi dalszy wzrost kursu waluty europejskiej. W nadchodzącym tygodniu raczej nie powinno nastąpić przebicie w górę poziomu 0,965. Gdyby tak się jednak stało, to następnym poziomem oporu będzie 1,03 a potem już tylko 1,10. No ale to chyba dość odległa perspektywa. W swych prognozach średniookresowych nasza Rada Ministrów zakłada na koniec roku niższy kurs euro niż kurs dolara względem złotego. Ja widzę to raczej na odwrót. Myślę, że jeszcze w tym kwartale kurs euro względem złotego będzie wyższy niż kurs dolara.

RYNEK PIENIĘŻNY

Zobaczmy teraz na najciekawsze rzeczy z rynku pieniężnego. Jak już wielokrotnie wspominałem rynek walutowy i pieniężny powinien być rozpatrywany jednocześnie, gdyż obydwa maja na siebie wielki wpływ. Korelacja pomiędzy zmianami na rynku pieniężnym i walutowym jest znacznie silniejsza niż w przypadku rynku walutowego i rynku akcji. W jednym z komentarzy dziennych obiecałem pokazać jak spore (spore jak na rynek pieniężny – mało ryzykowny) zyski można było osiągnąć w ciągu kilku ostatnich miesięcy na rynku obligacji o stałej stopie procentowej. Jak wiemy spadkowi rentowności obligacji stało procentowych towarzyszy wzrost cen na rynku tych papierów. Spójrzmy jak to wyglądało na przestrzeni ostatnich 4 miesięcy dla obligacji pięcioletnich o stałej stopie procentowej i wykupie w październiku 2005 roku. Na wykresie tym pokazałem średnie (ważone obrotem) rentowności obligacji PS1005 na czterech kolejnych przetargach (przetargi na ten typ obligacji odbywają się na początku każdego miesiąca) oraz średnie ceny zakupu odpowiadające tym rentownością. Na przetargu listopadowym średnia cena sprzedanych obligacji wyniosła 790,99 złotych (rentowność 14,753%), natomiast na przetargu styczniowym ta sama obligacja kosztowała już średnio 864,80 złotego (rentowność 12,403%). Oznacza to, że w ciągu dwóch miesięcy cena tej serii obligacji wzrosła aż o 9,331%. W przeliczeniu na skalę roczną dawałoby to rentowność na poziomie 70,79%. Oczywiście takiej rentowności przez cały rok nie uda się osiągnąć, gdyż obecny wzrost ceny jest wyjątkowy szybki i raczej nie powinien się powtórzyć w kolejnych miesiącach. Ktoś pewnie powie, że jest to jakaś wyjątkowa sytuacja i inne obligacje o stałej stopie procentowej aż tak mocno nie drożeją. Faktycznie wybrałem akurat rekordową pod względem wzrostu ceny obligacje. Ale tylko nieco mniejsze zyski gwarantowały także i inne obligacje. Ot choćby obligacja zero kuponowa dwuletnia o symbolu OK1202 (wykup w grudniu 2002 roku). Na przetargu w dniu 6 grudnia średnia cena zakupu obligacji wyniosła 724,93 złotego (rentowność 17,220%) a w dniu 3 stycznia na kolejnym przetargu cena ta wzrosła do 757,10 złotego (rentowność 15,425%). Oznacza to wzrost ceny obligacji o 4,437% w ciągu miesiąca, czyli po przeliczeniu na rok 68,38%. Zaczynacie chyba czuć o co chodzi tym, którzy tak zawzięcie wymieniali niedawno dolary i inne waluty na nasze złotowi. To są naprawdę wielkie zyski. Pamiętajmy, że w momencie zakupu obligacji o stałej stopie procentowej ryzykujemy poniesienie straty, gdybyśmy chcieli sprzedać ją przed terminem wykupu. Jeśli jednak zamierzamy przetrzymać obligację do wykupu, to zapewniamy sobie zysk w wysokości rentowności, jaką zanotowano w dniu ich kupna. Oczywiście możemy zawsze skorzystać z takiego bonusu, jaki właśnie się zdarzył i zainkasować zysk w dwa miesiące taki, jaki zakładaliśmy uzyskać w ciągu roku. No dobrze ale dość już na ten temat. Zobaczmy co się działo na rynku lokat międzybankowych. Jeśli popatrzyć na tygodniowe świeczki indeksu WIBOR6M (lokaty złotowe sześciomiesięczne), to stwierdzimy, że oprocentowanie lokat na końcu tygodnia było o prawie pół punktu procentowego niższe niż w poniedziałek. To oczywiście próba zagrania pod posiedzenie RPP 22 stycznia. Jeśli Rada jednak nie zdecyduje się na obniżkę, to oprocentowanie lokat, a co za tym idzie indeksu WIBIOR powinno lekko wzrosnąć. Warto pamiętać o tym, że większość kredytów dla firm ma oprocentowanie zależne od średniej miesięcznej (lub od średniej z kilku dni w miesiącu) wartości indeksu WIBOR. Śmiem twierdzić, że rynkowe stopy procentowe mają dużo większe realnie znaczenie dla gospodarki niż poziom stóp ustalanych przez RPP.

Na rynku lokat nominowanych e euro po ubiegło tygodniowym wzroście oprocentowania, w tym tygodniu nastąpił spadek stóp procentowych. Jednak ostatnia decyzja EBC pozostawienia stóp na niezmienionym poziomie wpłynęła na zahamowanie tempa spadku rynkowych stóp procentowych. Dodatkowo dało się zauważyć malejące oczekiwania co do obniżki stóp w przyszłych miesiącach, czego dowodem jest spłaszczenie krzywej FORWARD dla lokat jedno miesięcznych. Jeśli porównamy tę krzywą z podobna dla lokat nominowanych w USD, to zauważymy, że obie krzywe co prawda opadają, jednak na rynku USD spadek ten jest szybszy. W konsekwencji rynek przewiduje, że za rok różnica pomiędzy oprocentowaniem lokat jednomiesięcznych dolarowych i nominowanych w euro zmniejszy się z obecnych 120 pkt bazowych do 70 pkt bazowych. Jeśli tak, to obecny wzrost kursu euro do dolara ma jak najbardziej fundamentalne podwaliny (zarówno mierzone różnicą spadku stóp procentowych jak też wskaźnikami wzrostu gospodarczego). Warto jeszcze zobaczyć jak szybko od maja 2000 roku spadały rynkowe stopy procentowe w USA. Oprocentowanie lokat 12 miesięcznych spadło już o ponad 200 pkt bazowych. To bardzo duży spadek. Nieco mniejszy (liczony w punktach procentowych) spadek rentowności zanotowano na rynku obligacji 30 letnich, jednak pamiętać należy, że w przypadku obligacji stało procentowych o tak długim okresie do wykupu spadek rentowności o 50 pkt bazowych może oznaczać wzrost ich ceny nawet powyżej 10%. Sytuacja na tym rynku nie jest jednak aż tak jednoznaczna. Układ krzywej dochodowości wskazuje na dużą niepewność uczestników rynku co do dalszego kierunku zmiany oprocentowania papierów skarbowych długoterminowych. Świadczy o tym załamana odwrócona krzywa. Najniższe rentowności osiągają obecnie papiery o terminie wykupu od roku do 5 lat. Można na podstawie kształtu tej krzywej określić prognozy rynkowe rentowności na przykład bonów 3 miesięcznych oraz obligacji 10 letnich (metoda FORWARD prezentowana w komentarzach dziennych rynku pieniężnego). Widzimy, że rynek jest “czujny” i utrzymuje taki układ krzywej dochodowości, aby w razie wystąpienia stagflacji (recesji z jednoczesnym wzrostem stóp procentowych) zapewnić sobie przynajmniej wyższą stopę zwrotu z długoterminowych obligacji. Gdyby jednak wystąpiła taka sytuacja (stagflacja), to poziom stóp procentowych mógłby dużo szybciej wzrosnąć, a wtedy przed stratami na rynkach finansowych nie udałoby się nikomu schronić. Wzrost rentowności obligacji 30 letnich i 10 letnich spowodowałby spadek ich cen, a co za tym idzie, znaczne straty idące w biliony dolarów. Jeszcze kilkanaście lat temu (pod koniec lat 80-tych; apropo jak będzie się mówić o obecnych latach? może po-dziewięćdziesiąte?) rentowność obligacji 30 letnich wynosiła ponad 15% (indeks LIBOR osiągał wartość ponad 20%). Wszyscy mają nadzieje, że powtórki takiej recesji nie będzie. To byłby istny dramat. Nie byłoby gdzie ukryć pieniądza przed stratą.

Myślę że najwyższa pora zakończyć ten przydługi komentarz. Dopowiem tylko, że w dalszym ciągu uważam za wysoce opłacalne branie kredytów na zmienną stopę procentową, i to na dodatek w dolarze amerykańskim, a jeszcze lepiej w jenie japońskim. Ktoś na liście dyskusyjnej pochwalił się niedawno, że udało mu się uzyskać kredyt nominowany właśnie w tej walucie (bodajże w Prosper Banku). Ot “mołodiec”. Depozyty najlepiej brać na stopę stałą. Już trochę za późno według mnie na kupno obligacji zero kuponowych zwykłych na stała stopę. Ich rentowność obecnie już dyskontuje ponad 4 pkt procentowe spadku stóp w ciągu roku. Myślę, że warto część kapitału zainwestować w obligacje 3 letnie (Tezetki), które w najbliższym okresie odsetkowym powinny zagwarantować rentowność około 17,5% (przez trzy miesiące począwszy od połowy lutego). Pamiętajcie tylko, żeby kupować te serie obligacji trzyletnich, które dają wyższy kupon odsetkowy (okres wykupu nie dalszy niż maj 2002 roku, czyli TZ0502, TZ0202, TZ1108, TZ0801, TZ0501). Pozostałe serie dają niższy kupon odsetkowy. Ja w każdym razie z zysków osiągniętych na rynku kontraktów terminowych 1/3 lub 1/4 kapitału przeznaczam na kupno właśnie tych obligacji. To taka żelazna rezerwa na wypadek bankructwa. Zawsze można z czyś zacząć od nowa ;-) (JM)

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki