

To spekulacje oparte na anonimowych źródłach. Tak o artykule w "Rzeczpospolitej", który sugeruje, że Niemcy zastosowały szantaż wobec Polski w sprawie imigrantów mówi wicepremier Tomasz Siemoniak.
Rząd Ewy Kopacz zobowiązał się wczoraj do przyjęcia w ciągu dwóch lat 2 tysięcy uchodźców z Syrii i Erytrei. Według "Rzeczpospolitej", opór Polski w sprawie uchodźców złamały Niemcy, które ostrzegły, że kraje południa Europy nie utrzymają sankcji wobec Rosji, jeśli Warszawa nie zgodzi się na przyjęcie uciekinierów.
"Ten artykuł jest bardzo spekulacyjny, bo powołuje się na różne anonimowe źródła i anonimowe oceny, więc proszę nie nazywać tego niemieckim stanowiskiem" - zaznaczał w radiowej Jedynce Tomasz Siemoniak. Jak dodał, Ewie Kopacz udało się wywalczyć zapis o braku obowiązkowych kwot imigrantów dla państw Unii Europejskiej. Wicepremier i minister obrony narodowej przekonywał, że zachodnia cywilizacja - w tym także i Polska - nie może przechodzić obojętnie nad dramatem imigrantów.
Krajom Unii Europejskiej nie udało się ostatecznie uzgodnić programu przyjmowania uchodźców. Ministrowie spraw wewnętrznych krajów Wspólnoty próbowali wypracować wczoraj kompromis w tej sprawie, ale ich deklaracje okazały się niewystarczające. Polska podtrzymała swoją gotowość do przyjęcia 2 tysięcy osób. Komisja Europejska chciała na początku, aby nasz kraj przyjął łącznie ponad 3500 osób.

Tymczasem Węgry i Austria nie zgodziły się na przyjęcie żadnych imigrantów, którzy przedostali się do Włoch i Grecji.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Jedynka/kd /buch






























































