REKLAMA

Rozczarowanie z amerykańskiego rynku pracy

Krzysztof Kolany2010-12-03 15:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2010-12-03 15:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Rynkowi ekonomiści liczyli, że w listopadzie w Stanach Zjednoczonych przybyło 150 tys. lub nawet 200 tysięcy nowych miejsc pracy. Tymczasem zatrudnienie wzrosło o niezauważalne 39 tys. Tak niskiego wyniki nie prognozował żaden z ankietowanych ekspertów.

Trzeba sobie powiedzieć jasno: opublikowane w piątek dane są nie tyle rozczarowujące, co po prostu fatalne i jednoznacznie zaprzeczają rachubom optymistów. Niczego nie zmienia tu rewizja w górę danych za październik (z +151 tys. na +172 tys.). Oficjalna (czyli mocno zaniżona) stopa bezrobocia wzrosła z 9,6% do 9,8%, potwierdzając wnioski płynące z danych księgowych.

Źródło: Departament Pracy USA. Opracowanie: Bankier.pl

W sektorze prywatnym zatrudnienie zwiększyło się o 50 tysięcy, czyli trzykrotnie mniej od oczekiwań. Oznacza to, że administracja publiczna zredukowała listy płac o 11 tysięcy pozycji. Mimo wysokich wskaźników aktywności w przemyśle sektor wytwórczy pozbył się 13 tysięcy pracowników. Podobnie postąpili menedżerowie placówek handlowych, którzy zwolnili 28 tysięcy osób. Zatrudnienie tradycyjnie rosło za to w branży medycznej. Przybyło także 30 tysięcy pracowników tymczasowych. Na bardzo niskim poziomie pozostaje czas pracy – przeciętny tydzień roboczy w USA trwa zaledwie 34,3 godziny. Stagnacja panuje także po stronie wynagrodzeń – statystyki Departamentu Pracy podają, że przeciętna tygodniówka w USA w ciągu trzech ostatnich lat wzrosła zaledwie o 1%.

Podobnie jak w październiku jeszcze gorzej zaprezentowały się dane z badania sondażowego. Według tych danych liczba zatrudnionych zmniejszyła się aż o 173 tysiące, zaś liczba osób biernych zawodowo wzrosła o 82 tysiące. Przybyło za to 276 tysięcy bezrobotnych, których łączna liczba sięgnęła 15,1 miliona. Jeśli do tego doliczyć osoby niemogące znaleźć pracy w satysfakcjonującym wymiarze godzin oraz ludzi, którzy zrezygnowali z aktywnego poszukiwania pracy, to faktyczna stopa bezrobocia w USA (tzw. agregat U6) wyniosłaby 17%.

Raport ten jest dla rynków finansowych sporym rozczarowaniem, ale równocześnie obrazuje prawdziwy dramat milionów Amerykanów, którzy od trzech lat bezskutecznie szukają pracy. W Stanach Zjednoczonych, które dotąd nie znały europejskiej choroby o nazwie „strukturalne bezrobocie”, jest to szok. Tymczasem ekonomiści od miesięcy bez ustanku powtarzają, że bez wzrostu zatrudnienia nie będzie trwałego wzrostu konsumpcji i, co za tym idzie, trwałego ożywienia w największej gospodarce świata.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~FEDMANSACHS
nic jeszcze nie kumacie: NAJWAZNIEJSZE SA NASZE PREMIE !!!! WIECIE ILE TERAZ KOSZTUJĄ JACHTY I DZIWKI? NO KTOŚ ZA TO MUSI ZAPŁACIĆ, I NA PEWNO NIE MY :-)
~Perfidia
Zebys sie nie zdziwil... wszyscy naokolo tak mysla, az strach patrzec co bedzie w poniedzialek ;)
marczyslaw
"W sektorze prywatnym zatrudnienie zwiększyło się o 50 tysięcy, czyli trzykrotnie mniej od oczekiwań. Oznacza to, że administracja publiczna zredukowała listy płac o 11 tysięcy pozycji."
Panie Krzysztofie, to tłumaczenie trochę nielogicznie albo w najgorszym wypadku - "się kupy nie trzyma'. Jaki to wpływ mają
"W sektorze prywatnym zatrudnienie zwiększyło się o 50 tysięcy, czyli trzykrotnie mniej od oczekiwań. Oznacza to, że administracja publiczna zredukowała listy płac o 11 tysięcy pozycji."
Panie Krzysztofie, to tłumaczenie trochę nielogicznie albo w najgorszym wypadku - "się kupy nie trzyma'. Jaki to wpływ mają zwolnienia w administracji na wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym. Odpowiedź - żadne. Administracja zatrudnia wg. kryteriów tzw. affirmative action, czyli słowo, na które każdy prywaciarz w US pędzi bez opamiętania w kierunku muszli klozetowej.
Ponadto, największy współczynnik wzrostu zatrudniania w sektorze usług medycznych dowodzi, że całościowo nawet sektor usług, na którym miała bazować "nowoczesna ekonomia" osiągnął totalne dno, czyli nie ma jak bazować na staruszkach, którzy kiedyś coś sobie tam na później odłożyli, a gdy powymierają, to najlepiej będzie zaopatrzyć się kilka sztuk Magnum 45.
~myślący
pisałem wielokrotnie o parze USD/CHF ze będa spadki
~romek
mafia z FED nie pozwoli na uczciwe reguły rynku i będzie pompować bąble na akcjach i surowcach dalej, wbrew wszelkiej logice. najważniejsze są premie za "zarządzanie". to jest kpina a nie rynki. zamknąć to w p...u
~bobo
Nie bierz tych informacji na powaznie bo to jest tylko chwilowy optymizm celem zamydlenia oczu kryzysem jaki jest w Grecji,Irlandii i niedlugo zacznie sie w Portugalii Hiszpanii i innych krajach UE.Dane z rynku amerykanskiego sa tylko zaslona dymna na to co sie dzieje w Europie
~al
Czyli dalej czarno. A ja frajer zamknalem pozycje USD/CHF

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki