Mimo że RPP podniosła stopy procentowe nieco słabiej, niż oczekiwali analitycy, kurs euro pozostaje w piątek rano poniżej szczytów z ostatnich dni. Tymczasem eurodolar zmierza do parytetu, co winduje parę USD/PLN najwyżej od lat 90. ubiegłego wieku. Po południu głos zabierze prezes NBP Adam Glapiński.


Rada Polityki Pieniężnej podjęła wczoraj decyzję o podwyższeniu stóp proc. o 50 pb., podczas gdy konsensus rynkowy przewidywał ruch o 75 pb. w górę. Rozczarowanie inwestorów było widoczne na rynku - kurs euro podskoczył o 3 grosze, ale nie przebił maksimów z przedpołudnia. Następnie zszedł w dół z okolic 4,80 zł do 4,77 zł na koniec dnia. Jak podają analitycy Santander Bank Polska, "według doniesień z rynku sprowadziła go niżej aktywność państwowego banku BGK".
Dziś o godz. 10:00 EUR/PLN wynosił 4,785, USD/PLN sięgał 4,74, CHF/PLN przekraczał 4,84, a GBP/PLN znajdował się w okolicach 5,65. Trzy godziny później za euro płacono 4,78 zł, za dolara: 4,72 zł, za franka: 4,83 zł, a za funta: 5,65 zł.
Wcześniej dolar przebił poziom 4,75 zł, a frank: 4,86 zł. Tak dużo (nominalnie) nie płacono za "zielonego" od czasów denominacji w 1995 r. Szwajcarska waluta była najdroższa od marca. Deprecjację złotego wobec tych "bezpiecznych przystani" wspiera słabość euro: rano kurs EUR/USD po raz pierwszy od 20 lat spadł poniżej 1,01, a EUR/CHF po raz pierwszy w historii zszedł poniżej 0,99.
"Dzień bez rekordu dniem straconym. USDPLN poszerzył właśnie przedział wahań z ostatnich 30 lat. 4,7650 to nowy rekord słabości złotego w notowaniach do dolara (tych, którymi dysponujemy). I pewnie w najbliższym czasie nie ostatni" - komentują analitycy mBanku.

Dziś uwaga globalnych inwestorów będzie koncentrowała się na danych z amerykańskiego rynku pracy, które mogą determinować tempo i skalę dalszego zacieśnienia polityki pieniężnej Fedu. "O 14:30 opublikowane zostaną dane z amerykańskiego rynku pracy, gdzie oczekiwany jest wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 290 tys. Jednocześnie stopa bezrobocia pozostać ma na poziomie 3,6%, zaś miesięczna dynamika wynagrodzeń uplasuje się wg konsensusu na 0,3% m/m." - informują analitycy mBanku.
Na krajowym podwórku królował będzie Adam Glapiński. Konferencja prezesa NBP ma się rozpocząć o godz. 15:00. "Uważamy, że mniejsza od oczekiwań skala podwyżki stóp jest sygnałem, że RPP jest coraz bardziej zaniepokojona pogarszającymi się perspektywami wzrostu gospodarczego i oczekujemy, że jutro usłyszymy jeszcze więcej sygnałów od prezesa Glapińskiego o zbliżającym się końcu cyklu zacieśniania polityki pieniężnej. Taki przekaz z NBP będzie negatywnym czynnikiem dla złotego w najbliższych tygodniach, gdyż główne światowe banki centralne prawdopodobnie pozostaną przy jastrzębiej retoryce" - komentowali wczoraj ekonomiści Santander Bank Polska.
"Niższa od oczekiwań rynku decyzja RPP w warunkach rosnącej presji na złotego powstałej na bazie globalnych obaw recesyjnych wskazuje, że w bieżących uwarunkowaniach RPP preferuje podtrzymywanie wzrostu gospodarczego kosztem inflacji i ryzyka deprecjacji PLN. RPP przypomniała o możliwości interwencji walutowych. Ich skuteczność może okazać się wg nas ograniczona wobec globalnych tendencji do poszukiwania bezpiecznych przystani, które w najbliższych miesiącach mogą się nasilać" - dodali.
W komunikacie po posiedzeniu Rady znalazły się kluczowe elementy lipcowej projekcji inflacji i PKB przygotowane przez ekspertów NBP. Ekonomiści wyraźnie podwyższyli prognozę dynamiki wzrostu cen na ten i przyszły rok oraz obniżyli przewidywania dot. tempa wzrostu gospodarczego w 2023 i 2024 r.
MKa





























































