Potężny wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe

założyciel SpotData.pl

Skokowo rośnie wartość udzielanych nowych kredytów mieszkaniowych. Tak wynika z danych podawanych przez NBP. Przy tak szybkim wzroście płac, niskim bezrobociu i niskich stopach procentowych jest zjawisko naturalne. Czy generuje jakieś ryzyka? W długim okresie zapewne tak, choć niełatwo będzie zidentyfikować moment przegrzania.

NBP opublikował w czwartek kwartalny raport o rynku nieruchomości w Polsce, prawdopodobnie najciekawszą powszechnie dostępną publikację tego typu. Jeden z najbardziej interesujących wykresów raportu pokazuje wartość nowo udzielonych kredytów mieszkaniowych. Wskaźnik ten przekroczył w drugim kwartale 16 mld zł, co wcześniej miało miejsce tylko raz – w trzecim kwartale 2008 r., kiedy na rynku dominowały kredyty walutowe. Na uwagę zasługuje gwałtowny przyrost nowo udzielanych kredytów – o prawie 3 mld zł w ciągu kwartału. W przeszłości nieczęsto zdarzały się takie skokowe wzrosty.

(NBP)

Rosnącej akcji kredytowej towarzyszy wzrost cen mieszkań. W drugim kwartale indeks hednoczny cen, mierzący zmianę cen po korekcie o zmianę jakości sprzedawanych mieszkań, wzrósł w największych miastach Polski o 11,5 proc. rok do roku, co było najwyższym przyrostem od początku 2008 r.

Czego innego możnaby oczekiwać? Jeżeli popyt na mieszkania jest wysoki, a koszt finansowania w ujęciu realnym bardzo niski, to wzrost cen jest naturalnym zjawiskiem. Tym bardziej, że jednocześnie nastroje konsumentów są bardzo dobre, a podwyżki stóp procentowych leżą daleko poza horyzontem przewidywań ekonomistów.  

Przy tak szybkim wzroście cen zawsze pojawia się pytanie, ile jeszcze może to trwać? Nie ma dobrej odpowiedzi. To może skończyć się za kwartał lub za dziesięć lat. Warto zauważyć, że od początku 2008 r. realna cena transakcyjna mieszkań (cena nominalna skorygowana o inflację) na rynkach pierwotnych w największych miastach Polski spadła o 20 proc. W tym samym czasie przeciętne wynagrodzenie wzrosło realnie o ok. 40 proc. Dostępność mieszkań jest większa niż przed kryzysem finansowym, a jednocześnie kredyty są udzielane na bezpieczniejszych warunkach – z odpowiednim wkładem własnym. Europejska Rada Ryzyka Systemowego wskazała niedawno 11 europejskich krajów, w których rynki mieszkaniowe są w stanie przegrzania – wśród tych krajów nie było Polski.

Z drugiej strony, bardzo róża przewaga w nominalnej zyskowności inwestycji mieszkaniowych w porównaniu do innych rodzajów inwestycji dla przeciętnego inwestora sprawia, że popyt inwestycyjny może utrzymać się długo na wysokim poziomie i w końcu doprowadzić do przegrzania rynku. Ale kiedy będzie moment, w którym będzie można ogłosić, że do takiej sytuacji doszło? Pewnie później, niż sądzą pesymiści i wcześniej, niż sądzą optymiści. Postaram się wkrótce więcej napisać na ten temat.

Jednocześnie rosnące ceny mieszkań mogą stanowić problem społeczny. Im wyższe ceny, tym trudniej o wysoką mobilność tych pracowników, którzy są w trudniejszej sytuacji finansowej – a ich mobilność może być kluczowa dla rozwiązywania problemu niskiej aktywności zawodowej.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Ignacy Morawski

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
10 0 dareku87

Dlatego ja wszystkich swoich znajomych namawiam do zaciągnięcia kredytu teraz, bo potem będzie tylko gorzej, zwłaszcza, że same mieszkania drożeją. Ja sam tak zrobiłem - nie chciałem mieszkać w drogim Centrum, postawiłem na przyjaźniejszą okolicę na osiedlu Mój Urusus

! Odpowiedz
0 8 1as

Kiedy to wszystko padnie?

1. Na pewno nie wtedy, kiedy wskażą analitycy.
2. Zapewne w zupełnie nieoczekiwanym momencie.

Na tą chwilę pompa jeszcze potrwa, tak długo, jak długo będą się Ukraińcy zjeżdżać.
Połowa tych mieszkań idzie pod wynajem, głównie dla Ukraińców.

! Odpowiedz
4 7 baltazar_gabka

Kilka prosty liczb z raportów pt kraków w liczbach co zmieniło sie w latach 2008-2010
Przybyło 100 tys mieszkań
Populacja Krakowa wzrosła o 17 tys mieszkańców
Przybyło 50 tys miejsc pracy
Przybyło
Ubyło 10 tys studentów
Przybyło 5 mln turystów krajowych
Przybyło 0,4 mln tys turystów zagranicznych
Liczba mieszkań na 1000 mieszkańców za chwile przebije 600 przy 450 średniej UE , mocno zawyżonej przez domy letniskowe w krajach śródziemnomorskich.
Brak dokładnych danych ale prawdopodobnie ok 100 tys osób przeniosło się na przedmieścia
Te dodatkowe 100 tys mieszkań wchłonął najem krótkoterminowy , w latach 2007-2010 ubyło w Krakowie 30 % turystów, jak pojawiają się kłopoty gospodarcze pierwsze na czym oszczędzamy to na turystyce ...
Dochody Krakowa z turystyki to ledwie 10 % budżetu , z PIT 30 % , na przedmieścia ze względu na windowanie cen przez najem krótkoterminowy , uciekają nie tylko mieszkańcy ale przede wszystkim podatki przez nich płacone... Kwestią czasu jest jak władze miasta doliczą się że taka ilość turystów po prostu się nie opłaca.
W Krakowie nie ma już gdzie budować, a deweloperzy nie zajmą się hodowlą ziemniaków , więc zaczną zabudowywać przedmieścia bliźniakami i małymi domkami. Co mądrzejsi inwestorzy już zaczęli sprzedawać mieszkania w centrum i wykupywać te bliźniaki na przedmieściach pod wynajem .
Kto przy zdrowych zmysłach będzie gniótł się w dwóch pokojach na 50m2, jak w tej samej cenie będzie mógł wynająć 100 m2 z mały ogródkiem kilka km od Krakowa.
Będzie płacz i ghost estate ...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 9 jasiek2017

WOOOOOOW nie wiedzialem, ze w Krakowie 10 lat temu budowalo sie po 50 tys mieszkan rocznie. To niewiele mniej niz w 2018 roku wybudowali wszyscy deweloperzy w Polsce. Jeszcze raz WOOOOWWW

! Odpowiedz
6 8 search

Po co wam kupowac mieszkania, jest 500 + na czynsz dla najemcy i rzad daje mieszkania + ,

! Odpowiedz
11 11 grzegorzkubik

To mi przypomina potężny wzrost poparcia PO w 2007 roku. Ludzie się fest przejechali na tym. Przejadą się też na tych drogich mieszkaniach. Jeśli ktoś zarabia powiedzmy ze 4000 zł netto i ma stałą pracę musi się jej trzymać a w razie czego zmienić na podobnie płatną. Ja słucham Pana, który ma ksywkę trader 21. On wynajmuje mieszkanie. To też wydatek ale pieniądze, które mógłby już dziś wydać kupując lokal, wydaje na inwestycje. Złoto, srebro, metale rzadkie, trading ma też opanowany bo 15 lat w tym siedzi. Kumaty gość, który wie o co chodzi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 4 jasiek2017

hahahhahahaah

! Odpowiedz
9 21 1osdg

Za Gierka kto nabrał pożyczek wygrał, tylko zapłaciło za to całe spoleczeństwo, a PRL zbankrutował ,pamietacie kartki na cukier i puste sklepy z octem, kolejki za benzyną, spodnie jeans za cała wypłatę?Kredyty Gierka spłaciliśmy w 2009, te za pisu spłacimy chyba za ∞

! Odpowiedz
19 37 myslcie_samodzielnie

W Krakowie na przykład powstaje akademik "inwestycja" z prawie 300 "apartamentami" 1 i 2 osobowymi, blisko dwóch uczelni. Czyli z rynku zdejmie powiedzmy 450 studentów od przyszłego roku akademickiego. Co się stanie z prywatnymi mieszkaniami na wynajem w tej okolicy?

! Odpowiedz
18 27 jasiek2017

Niczego nie zdejmie. Sprawdz najpierw koszty najmu. W akademikach o ktorych mowisz jedynka to 1400-1600 pln a pokoj w mieszkaniu bez problemu ponizej 1000.

No to teraz sobie sam odpowiedz ilu zdejma studentow, ktorzy jak wiadomo sr....ja pieniedzmi.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIBOR 6M 0,0000 1,7900%
2019-11-20
WIBOR 3M 0,0000 1,7100%
2019-11-20
LIBOR 3M CHF -0,0044 -0,7070%
2019-11-14
EURIBOR 3M -0,0050 -0,4080%
2019-11-19