Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających więcej niż 9 pracowników spadło w skali roku. Wciąż daleko nam do stanu z 2012 roku. Równocześnie rośnie przeciętne wynagrodzenie. Co jest tego przyczyną?

Źródło: Thinkstock
Z danych GUS-u wynika, że zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw we wrześniu wyniosło 5.495.100 osób i w skali roku spadło o 0,3 proc., natomiast miesiąc do miesiąca nie zmieniło się. Średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło we wrześniu 3.770,91 złotych i w skali miesiąca wzrosło o 0,3 proc., natomiast w skali roku wzrosło o 3,6 proc.
Oznacza to, że wynagrodzenia rosną szybciej niż przybywa etatów w firmach. Rynek pracy zawsze reaguje z opóźnieniem na poprawę koniunktury. Przedsiębiorstwa najpierw wykorzystują posiadane zasoby ludzkie, czyli stawiają na sprawdzonych pracowników. Również ich w pierwszej kolejności wynagradzają. Dopiero gdy minie ryzyko nagłego pogorszenia koniunktury, to decydują się na wzrost zatrudnienia. Równocześnie trzeba pamiętać, że w zeszłym roku część spora rzesza przedsiębiorstw nie decydowała się na zwolnienia, będąc nawet w kiepskiej sytuacji finansowej. M.in. dzięki temu bezrobocie wprawdzie rosło, ale nie tak mocno.
Wynagrodzenia wzrosły m.in. z powodu wydłużenia się czasu pracy – w tym roku mieliśmy więcej płatnych dni roboczych. Nie zapominajmy o tym, że na początku roku wzrost wynagrodzeń był stosunkowo niski. Niektórzy analitycy podkreślali nawet, że realnie zarobki zmalały. Stąd wzrosty w okresie początków ożywienia gospodarczego, w którym właśnie się znajdujemy. Do tego należy doliczyć premie niektórych grup zawodowych, np. w górnictwie. Na razie nie dotyczy to przeciętnego pracującego, ale za kilka miesięcy realnie odczujemy poprawę koniunktury. Pensje wzrosną – to raczej pewne.
Łukasz PiechowiakBankier.pl





























































