Młode kobiety nie mają łatwo na rynku pracy. Pracodawcy niechętnie je zatrudniają, bo zdają sobie sprawę, że mogą one zajść w ciążę i udać się na roczny urlop macierzyński. A to generuje koszty i dezorganizuje pracę, więc w ostateczności firmy wolą zatrudniać mężczyzn. Stąd coraz częściej pojawia się pomysł, aby panów też wysyłać na obowiązkowy urlop macierzyński.

Image licensed by Ingram Image
Przeciętnie przedstawicielki płci pięknej otrzymują wynagrodzenie o 19% niższe od mężczyzn. Wywołane jest to wieloma czynnikami. Jednym z nich jest dyskryminacja płacowa, ale zasadnicze znaczenie mają też staż i czas pracy. Kobiety, które urodzą dziecko, zwykle muszą się nim opiekować. Jest to całkowicie normalne i naturalne i nie ma w tym nic złego. Kłopot w tym, że czas poświęcony na wychowywanie dziecka to zwykle czas stracony dla rozwoju kariery. Matkom koło nosa przechodzą awanse, podwyżki, szkolenia itp. Gdy dziecko zachoruje, to zwykle urlop biorą kobiety, a nie mężczyźni.
Panie też chcą robić kariery, ale przeważnie oznacza to rezygnację z macierzyństwa. Państwo nie ułatwia im zadania, czego najlepszym świadectwem są m.in. problemy z miejscem w przedszkolu. Ogólnie rząd niewiele robi, by wspomóc rodzinę. Dowodem na to są: niskie becikowe, ulga na dziecko i kwota wolna od podatku, które nie są w dostatecznym stopniu rekompensowane przez świadczenia rodzinne, zasiłki na wychowanie dziecka itp. Do tego należy dodać bardzo drogie mieszkania w stosunku do zarobków. Słowem - nic dziwnego, że Polki nie chcą rodzić i wychowywać dzieci w Polsce.
Grozi nam demograficzna katastrofa

Obecnie dzietność kobiet wynosi 1,32 na osobę i jest to jeden z najgorszych wyników na świecie (212. miejsce na 224 badane państwa). Jeżeli nic się nie zmieni, to do 2060 roku Polska będzie krajem starych ludzi z populacją rzędu 30 mln. W tej sytuacji będziemy musieli ratować się imigrantami, ale wcale nie jest pewne, że ci będą chcieli do nas przyjeżdżać. System emerytalny oparty na ZUS-ie będzie już tylko wspomnieniem.
Dlatego coraz częściej pojawia się pomysł, by mężczyzn także wysyłać na obowiązkowy urlop macierzyński. Obecnie ojcowie mają prawo do wykorzystania części urlopu przysługującego matce, ale z praktyki wynika, że decyduje się na to tylko niewielki odsetek panów. Celem wprowadzenia obowiązku udania się na urlop jest pokazanie pracodawcy, że nie ma znaczenia, czy zatrudni kobietę, czy mężczyznę, bo w razie urodzenia się dziecka i tak obydwoje udadzą się na urlop.
Czy byłoby to dobre rozwiązanie?
Nie dla pracodawców, bo to dla nich oznacza wzrost kosztów. Z pewnością skorzystałyby kobiety, niewykluczone, że części ojcom również wyszłoby to na dobre. Problem jednak jest złożony, bo nie każdy ojciec chce iść na urlop, a przecież nie można nikomu zabronić pracować. Niemniej czasy się trochę zmieniły i wielu ojców z chęcią skorzystaliby z wolnego. Takie rozwiązanie jednak rodzi kolejne niebezpieczeństwo - pracodawcy częściej oferowaliby umowy cywilnoprawne.
Państwo powinno zachęcać do zawierania umów o pracę, ale nie tylko poprzez nakładanie wyższych składek na umowy cywilne. Najprostszym rozwiązaniem jest obniżenie kosztów zatrudnienia poprzez zmniejszenie składek do ZUS-u, np. dla młodych pracowników. Ewentualnie wprowadzenie ulg podatkowych lub wyłączenie z kontraktów publicznych oraz dotacji z UE tych firm, w których odsetek zatrudnionych na umowach-zleceniach i o dzieło byłby zbyt wysoki.
Państwo musi pokazać, że rodzina jest najważniejsza
Powinno się natychmiast wprowadzić preferencje podatkowe dla pracujących rodziców, np. zwalniając ich z części podatku dochodowego. Ulga powinna być rozliczana co miesiąc, podwyższając im tym samym dochód netto.
| Premier ogłasza Dekadę Rodziny. I co z tego wynika? | |
|
Wskaźnik dzietności Polek wynosi 1,3. Jest to jeden z najgorszych wyników na świecie. Kobiety nie chcą rodzić z różnych powodów.
więcej… |
Do tego proponuje się wyższe becikowe w wysokości nawet kilkunastu tysięcy złotych. Osobiście wolę, by premię w tej wysokości dostała dwójka młodych rodziców niż jeden dyrektor w urzędzie. Oczywiście becikowe w tej wysokości prowadziłoby do nadużyć, ale te można wyeliminować w prosty sposób, stawiając odpowiednie warunki, np. konieczność podjęcia pracy, terminowe badania lekarskie w okresie ciąży, niekaralność, dobrą opinię itd. Istnieją mechanizmy systemowe, które można w tym celu wykorzystać.
Do rozwiązania pozostaje jeszcze kwestia lokalowa. W mojej opinii tutaj problem się rozwiąże, gdy tylko państwo przestanie wspierać deweloperów, a zacznie wspierać ludzi. Nie wiadomo, dlaczego program MdM obejmuje tylko mieszkania z rynku pierwotnego. Nie wiadomo też, dlaczego rząd nie wprowadzi gwarancji do kredytów mieszkaniowych lub całkowicie nie zwolni z podatku dochodowego osób, które zdecydują się na zakup pierwszego mieszkania w okresie np. pierwszych 5 lat. Naprawdę nie warto zabierać pieniędzy komuś, kto prawie ich nie ma.
Skąd wziąć na to pieniądze? Przede wszystkim ograniczyć wydatki budżetowe na administrację. Zrezygnować z części przywilejów emerytalnych, natychmiast zlikwidować KRUS, a także uprościć system podatkowy, co obniży koszty jego poboru. Można łatwo zaoszczędzić nawet kilkanaście miliardów złotych rocznie. W sam raz, by odciążyć rodziców.
Łukasz PiechowiakGłówny ekonomista Bankier.pl































































