Kurs euro nie sforsował poziomu 4,20 zł i ustabilizował się tuż powyżej 7-letnich minimów sprzed paru dni. Globalnie znów zobaczyliśmy umocnienie dolara amerykańskiego, które było dostrzegalne także na krajowym rynku.


W piątek o 9:43 kurs euro kształtował się na poziomie 4,2120 zł i był o 1,4 grosza wyższy niż dzień wcześniej. Ruch ten można traktować jako techniczne odreagowanie po silnych spadkach z poprzedniego tygodnia oraz po nieudanej próbie przełamania linii 4,20 zł.
Patrząc w szerszym horyzoncie, oznacza to utrzymanie notowań złotego blisko najmocniejszych poziomów od blisko 7 lat. Po raz ostatni euro kosztowało mniej niż 4,20 zł w kwietniu 2018 roku. Ponadto realny kurs złotego jest najmocniejszy od 2008 roku.
- Kolejny dzień nieudanego mocowania się ze wsparciem na 4,20/EUR. Możemy tylko podtrzymać wcześniej formułowaną opinię, że w akcji cenowej nie widać niczego, co wskazywałoby na korektę na EUR-PLN (czyli na osłabienie złotego). Być może takie warunki się pojawią po wyczerpaniu momentum spadkowego pary EUR/PLN, ale na razie mocnemu złotemu sprzyja niemal wszystko – ocenili ekonomiści Pekao.
Rynek walutowy bez większych emocji przyjął styczniowe decyzje dwóch najważniejszych banków centralnych świata. Rezerwa Federalna zgodnie z oczekiwaniami po serii trzech szybkich cięć wstrzymała się z kolejną obniżką stóp procentowych, a przekaz z Fedu oceniono jako nieco bardziej „jastrzębi”. Zgodnie z prognozami kolejną redukcję stóp procentowych zobaczyliśmy za to w strefie euro, gdzie EBC znalazł się pomiędzy młotem wciąż podwyższonej inflacji a kowadłem zerowego wzrostu gospodarczego w eurolandzie.

Na tym tle Polska z może i przeciętnym, ale znów przyspieszającym wzrostem PKB, zbliżającą się do lokalnego szczytu inflacji i realnie dodatnimi stopami procentowymi jawi się jako całkiem atrakcyjna lokata kapitału na krótki i średni termin.
Najwyraźniej w przeciwieństwie do franka szwajcarskiego, który po ustanowieniu w grudniu historycznych rekordów od tego czasu delikatnie osłabiał się względem euro. W piątek rano helwecka waluta na polskim rynku kosztowała 4,4530 zł i była o 1,6 grosza droższa niż w czwartek wieczorem. Jednak trzeba pamiętać, że tydzień temu frank był wyceniany na 4,38 zł i był najtańszy od lipca. Funt brytyjski drożał o 1,8 grosza i o poranku kosztował 5,0336 zł.
KK




























































