Na polskim rynku walutowym trwa oczekiwanie na decyzje bankierów centralnych. Ci z EBC mają w czwartek znów podnieść stopy procentowe, co powinno wspierać notowania euro. Tymczasem kurs franka szwajcarskiego ociera się o najniższe poziomy od końcówki stycznia.


Pojutrze Europejski Bank Centralny ma ogłosić już drugą w tym roku podwyżkę stóp procentowych. Tymczasem dziś rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie polskiej Rady Polityki Pieniężnej, która nie dość, że o podnoszeniu stóp nawet nie chce słyszeć, to jeszcze niedawno jej członkowie wspominali o możliwości ich obniżenia. To zdecydowanie nie pomaga złotemu i wywiera presję na wzrost kursu euro.
We wtorek o poranku za jedno euro płacono 4,3150 z, czyli o niespełna pół grosza więcej niż dzień wcześniej. Po lipcowej zwyżce kurs EUR/PLN stabilizuje się w przedziale 4,30-4,35 zł. Decyzje i wypowiedzi bankierów centralnych mogą jednak w tym tygodniu wyrwać eurozłotego z tej konsolidacji.
- Do środowej decyzji RPP zakładamy stabilizację EURPLN w pobliżu 4,31 i ewentualny test 3,70 na USDPLN, o ile Brent pozostanie poniżej 100 USD/b – napisali w porannym raporcie analitycy PKO BP. - Złoty pozostanie więc przede wszystkim pod wpływem otoczenia zewnętrznego, w szczególności zachowania dolara – dodano.
Tymczasem dolar wyceniany był na 3,7445 zł, czyli o 0,6 grosza wyżej niż dzień wcześniej. Od połowy czerwca kurs USD/PLN porusza się w zakresie 3,68-3,81 zł, bez obierania wyraźnego kierunku. Jednakże patrząc w dłuższym horyzoncie czasowym na parze dolar-złoty prawdopodobnie zobaczyliśmy zakończenie trendu spadkowego trwającego od października 2022 roku.

Za to blisko najniższych poziomów od przeszło 7 miesięcy znalazł się kurs franka szwajcarskiego. We wtorek rano helwecka waluta była wyceniana na 4,5827 zł. Wcześniej frank kosztował nawet 4,5768 zł i w ten sposób kurs CHF/PLN niemal wyrównał wielomiesięczne minima z połowy sierpnia i początku września.
KK





























































