Zdjęcia z koncertów, tysiące obserwujących, prywatna wiadomość od ulubionego artysty. Fałszywy profil może wyglądać niezwykle wiarygodnie, a oszust nie musi od razu prosić o pieniądze. Najpierw buduje relację i poczucie wyjątkowości. Tak zaczęła się również historia Martyny.


Policja mówi już wprost o oszustwie „na celebrytę”. Schemat jest prosty: przestępca wykorzystuje zdjęcia i informacje o znanej osobie, tworzy przekonujący profil, nawiązuje prywatny kontakt z fanem, a następnie przez kolejne rozmowy zdobywa jego zaufanie. Dopiero później pojawiają się pieniądze — opłata za spotkanie, karta VIP, podróż, pomoc w nagłej sytuacji czy kolejna „formalność”.
To nie są pojedyncze historie. W marcu 2025 r. 35-letnia mieszkanka Zambrowa straciła około 18 tys. zł, wierząc, że koresponduje ze znanym piosenkarzem disco polo. Pieniądze miały m.in. zapewnić jej kartę VIP i możliwość spotkania z idolem. Kilka miesięcy później policja opisywała przypadek kobiety, która wykonała 42 przelewy na blisko 200 tys. zł osobie podającej się za menedżera znanego piosenkarza.
W przypadku Martyny również najpierw była rozmowa i budowanie bliskości. Profil wyglądał autentycznie: były na nim materiały z koncertów, kulisy i tysiące obserwujących.
Jak oszust krok po kroku zdobył jej zaufanie i dlaczego kolejne żądania nie wzbudziły od razu podejrzeń? Posłuchaj nowego odcinka „True Scam Story”.
Cykl powstaje w ramach akcji Scamming Out Pulsu Biznesu i Bankier.pl.




























































