Marzyły Ci się odwiedziny w "Harry Potter Studio" w Londynie albo objazdówka po Lake District? Świetnie, ale zobacz, czy Cię stać. Nie tylko ceny zakwaterowania mogą pójść w górę, ale i nad częścią hoteli oraz hosteli zawiśnie topór upadłości. Partia Pracy chce bowiem wprowadzić w Anglii "podatek turystyczny".


Plany wprowadzenia podatku turystycznego coraz bardziej się krystalizują. Samorządowcy w Anglii otrzymają bowiem uprawnienia do nakłania opłat za zakwaterowanie, co ma pozwolić na łatanie dziur w budżetach miast czy hrabstw. Wcześniej rozważano wprowadzenie opłaty ryczałtowej, ale teraz będzie to najprawdopodobniej procent od kosztu noclegów bez górnego limitu.
Manchester, jeszcze za czasów, kiedy na fotelu burmistrza zasiadał Andy Burnham, wprowadził opłatę - 1 funta za pokój za noc. Gdyby Londyn zdecydował się na taki krok, do tamtejszej kasy mogłoby wpłynąć nawet 350 mln funtów rocznie.
Jednakże torysi zwracają uwagę na inny aspekt opłaty - falę masowych zwolnień, która zawisła nad angielskimi firmami z branży turystycznej. Jak zaznaczają, "jadąc do Paryża, Rzymu czy Berlina płacimy ten podatek, ale jest on ograniczony do określonej kwoty". Ich zdaniem rząd centralny powinien ustalić ram uprawnień dla samorządów, a lokalni politycy i także pośrednio ich wyborcy, powinni zdecydować, co jest dla ich regionu najlepsze.
Na podobne problemy wskazywał dyrektor generalny UK Hospitality Allen Simpson. Społeczności utrzymujące się głównie z turystyki staną przed trudnymi wyborami: albo otworzyć się w sezonach przejściowych i zysk oddawać w formie podatku, albo zamknąć się "na cztery spusty". Dodatkowo koszty częściowo będą musiały zostać przerzucone na przyjeżdżających.

Podatek turystyczny, który wcześniej wprowadzono na terenie Szkocji, wywiera szkodliwe skutki. Widać to szczególnie po Edynburgu. A wakacje w Anglii są i tak już droższe przez wyższy VAT - zaznaczał zarządzający UK Hospitality w BBC Radio 4.
Londyn liczy na zdrowy rozsądek samorządowców, ale wstępne sondaże mówią inaczej: opłata będzie wynosiła kilka procent.
opr. red

































































