Estońska Agencja Zamówień Obronnych (RKIK) znalazła się w centrum sporu sądowego z włoską spółką Datasel, kontrolowaną przez indyjską rodzinę biznesową. Na mocy umowy zeszłorocznej Estonia wyłożyła niemal 60 milionów euro na zakup pocisków, które okazały się wysoce wadliwe i nie spełniały norm jakościowych.


Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej przedstawiciele RKIK ujawnili, że zły jakościowo sprzęt spoczywa w obecnym magazynie tymczasowym. Firma Datasel dostarczyła jedynie wadliwe półprodukty, nie wywiązując się z kontraktu na dostawę kompletnych zestawów amunicji. Choć strona estońska zażądała natychmiastowego usunięcia towarów z magazynu, włoski dostawca stanowczo odmówił.
W efekcie agencja RKIK skierowała sprawę do sądu, domagając się ponad 68 milionów euro odszkodowania, na co Datasel odpowiedział pozwem wzajemnym.
Datasel wystosowała oficjalny komunikat, w którym odrzuca oskarżenia Estońskiej Agencji Zamówień Obronnych (RKIK) i wzywa do polubownego zakończenia sporu. Firma podkreśla, że wyprodukowała i dostarczyła zakontraktowane towary o wartości około 58 milionów euro, a zarzuty dotyczące rzekomej niskiej jakości amunicji są bezpodstawne.
Włoska firma wskazuje prawdziwy powód?
Według Datasel rzeczywistym powodem wycofania się Estonii z kontraktów o łącznej wartości ponad 150 mln euro było wygaśnięcie unijnego dofinansowania, a nie uchybienia po stronie dostawcy.

Firma wskazuje, że RKIK zatwierdzała kolejne partie amunicji, a proces negocjacji i kontroli zakładów produkcyjnych trwał wiele miesięcy. Włosi deklarują pełną gotowość do wywiązania się ze zobowiązań gwarancyjnych, zbadania ewentualnych usterek i dokończenia dostaw. Przestrzegają również, że unikanie rozmów i zarzucanie firmie nieuczciwości doprowadzi jedynie do wieloletniego, kosztownego procesu sądowego.




























































