REKLAMA

Katastrofa ekologiczna na Odrze. Będzie stan klęski żywiołowej?

2022-08-12 11:34, akt.2022-08-12 17:09
publikacja
2022-08-12 11:34
aktualizacja
2022-08-12 17:09
Katastrofa ekologiczna na Odrze. Będzie stan klęski żywiołowej?
Katastrofa ekologiczna na Odrze. Będzie stan klęski żywiołowej?
fot. @WVSawoniewicz / / Twitter

W wodach rzeki Odry na terenie woj. lubuskiego nie ma podwyższonego poziomu rtęci - powiedział na piątkowym briefingu prasowym w Gorzowie Wlkp. wojewoda lubuski Władysław Dajczak. Informacje o znacząco przekroczonym poziomie tego płynnego i niebezpiecznego dla zdrowia metalu w Odrze podały niedawno niemieckie media, a za nimi polskie.

Rozbieżne wyniki pomiarów

Dajczak mówił, że jedyną instytucją mogącą stwierdzić poziom rtęci w rzece na terenie województwa jest WIOŚ, który wykonał takie badania 10 i 11 sierpnia, a ich wyniki wskazują, że poziom rtęci w wodzie Odry jest poniżej dopuszczalnej normy.

"Dzisiaj wojewódzki inspektor z Zielonej Góry potwierdził, że poziom rtęci jest dużo, dużo niższy niż w ogóle dopuszczalny, a on jest bardzo śladowy" – powiedział wojewoda i zaapelował, żeby nie ulegać tzw. fake newsom.

Dajczak zapewnił, że stan wody w Odrze jest pod stałym, całodobowym monitoringiem, a do mieszkańców regionu w piątek ma zostać wysłany przez RCB smsowy alert zalecający powstrzymanie się od korzystania dobrodziejstw rzeki.

W piątek, na swoim profilu na twitterze marszałek woj. lubuskiego Elżbieta Polak napisała: "Niemcy zbadali Odrę. Radio "Oderwelle" informuje o dużym stężeniu rtęci w rzece. Pod żadnym pozorem nie wolno zbliżać się do Odry, poić zwierząt. Składamy wniosek o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej!”.

Wojewoda lubuski, odnosząc się do tej zapowiedzi, powiedział: "Nie ma takiej potrzeby. Nie komentuję takich pomysłów pani marszałek".

Na briefingu wojewoda przekazał, że w piątek żołnierze i strażacy włączają się w usuwanie martwych ryb z Odry. Do działań na jej lubuskim odcinku zostało skierowanych przez MON 150 żołnierzy WOT. Będą oni pływać wspólnie ze strażakami na łodziach czy pontonach i wybierać z rzeki truchło śniętych ryb.

Dodatkowo na Odrze w pobliżu Kostrzyna nad Odrą, niedaleko ujścia do niej Warty, strażacy ustawią specjalną zaporę, której zadaniem będzie zatrzymywanie śniętych ryb płynących z nurtem. Zebrane truchło będzie na bieżąco zabierane do utylizacji przez specjalistyczna firmę. Koordynatorami działań zostali komendanci powiatowi PSP. Samorządom będą także przekazywane rzeczy potrzebne do bezpiecznego oczyszczania rzeki.

Tym samym służby wesprą wędkarzy z PZW, wolontariuszy i innych ochotników, którzy już od kilku dni zajmują się usuwaniem z Odry śniętych ryb.

Dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego LUW Waldemar Gredka powiedział, że w regionie dotychczas z Odry wybrano około sześciu ton padłych ryb. Dodał, że nie było dotychczas sygnałów o innych martwych zwierzętach znajdowanych w rzece czy na jej brzegu.

Prezes PSL: W środę nadzwyczajne posiedzenie komisji sejmowych ws. zanieczyszczenia Odry

Na środę, 17 sierpnia, zwołane zostało w trybie pilnym nadzwyczajne, wspólne posiedzenie sejmowych komisji: ochrony środowiska oraz gospodarki morskiej, w sprawie zanieczyszczenia Odry – poinformował w piątek w Krakowie prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Szef ludowców poinformował, że środowe posiedzenie komisji sejmowych jest inicjatywą posłów PSL Urszuli Pasławskiej – przewodniczącej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Marka Sawickiego - przewodniczącego Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. W posiedzeniu uczestniczyć mają przedstawiciele Komisji Zdrowia, do której należy m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz.

Zgodnie z informacją na stronie internetowej Sejmu, tematem posiedzenia zwołanego na środę na godz. 12.30 ma być Informacja na temat działań podjętych przez rząd w związku z katastrofą ekologiczną na rzece Odrze.

„To będzie nadzwyczajne posiedzenie wspólne. To nasza inicjatywa, która ma pomóc ostrzec Polaków, dać jasny i wyraźny komunikat, zapytać co się działo przez pierwsze dwa tygodnie, kiedy pojawiły się pierwsze informacje. Czy były przekazywane do władz państwowych? Czy one były zbagatelizowane? Co z zawartością rtęci?” – mówił szef ludowców na konferencji prasowej.

Jak zapowiedział prezes PSL, na posiedzenie komisji zostaną wezwani: minister odpowiedzialny za środowisko, minister zdrowia, ale i przedstawiciele sanepidu, Wód Polskich, instytucji związanych z Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska.

„Skażenie Odry jest na pewno katastrofą ekologiczną, ale i potencjalnie grozi katastrofą zdrowotną” – stwierdził prezes PSL. Zaznaczył, że należy ustalić, co teraz dzieje się z rybami wyławianymi z Odry, ponieważ „mogą one szerzyć ogromne zagrożenie dla zdrowia mieszkańców”. Według szefa ludowców mieszkańcy województw, przez które płynie Odra, powinni otrzymać komunikaty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB).

„Sprawa jest niezwykle bulwersująca. Dzisiaj żądamy i oczekujemy natychmiastowych działań, zabezpieczenia zdrowia i życia wszystkich mieszkańców, którzy mieli styczność lub mogą mieć potencjalną styczność z zagrożeniem” – podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Od końca lipca obserwowany był pomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół. Śnięte ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. Wędkarze wyłowili ich co najmniej kilka ton. Jak zapewniono Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu bada sprawę śniętych ryb w Odrze od chwili otrzymania pierwszego zgłoszenia pod koniec lipca.

W czwartek fala zanieczyszczonej Odry ze śniętymi rybami dotarła na teren woj. zachodniopomorskiego. W piątek w Szczecinie zebrał się sztab kryzysowy w związku z sytuacją na rzece. Wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki zapowiedział, że w piątek zostanie wydana decyzja o zamknięciu dostępu do Odry. Z kolei zarząd woj. lubuskiego w związku z katastrofą ekologiczną w Odrze, skieruje w piątek do rządu oraz wojewody lubuskiego wniosek o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej.

Sprawą masowego śnięcia ryb w Odrze z zawiadomienia WIOŚ we Wrocławiu zajmie się Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.

Z kolei niemiecki portal rbb24 podał, że pracownicy laboratorium w Berlinie-Brandenburgii stwierdzili w próbkach wody wysokie stężenie rtęci. Władze landu pytane przez PAP odpowiedziały, że nadal czekają na wynik z landowego laboratorium. Jednak w piątek szef administracji ochrony środowiska w powiecie Maerkisch-Oderland poinformował, że pierwsze wyniki są dostępne od wczorajszego wieczora. "Nie mamy ich jeszcze oficjalnie, ale rzeczywiście wskazują na masowe skażenie rtęcią jako czynnik" - mówił Gregor Beyer.

Wojewoda lubuski Władysław Dajczak powiedział w piątek, że w wodach Odry na terenie woj. lubuskiego nie ma podwyższonego poziomu rtęci. Wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki stwierdził z kolei, że żadne z przeprowadzonych badań chemicznych w żadnym z województw "nie wykazały w składzie wody czynnika, który by był odpowiedzialny za śnięcie ryb, w tym rtęci".

Premier Mateusz Morawiecki powiedział w opublikowanym w piątek podkaście, że prawdopodobnie do Odry zrzucono ogromne ilości odpadów chemicznych i zrobiono to z pełną świadomością ryzyka i konsekwencji, a szkody pozostaną z nami na lata. Oświadczył, że władze nie odpuszczą tej sprawy i nie spoczną, dopóki winni nie zostaną surowo ukarani.(PAP)

autor: Beata Kołodziej

bko/ mok/

Wojewoda przypomniał, że WIOŚ od kilkunastu dni prowadzi badania wody w Odrze, a ich wyniki nadal wskazują na zdecydowanie podwyższony poziom tlenu.

"Czyli tak jak to określają fachowo, że Odra posiada w tej chwili wodę można by powiedzieć utlenioną. Stąd też czasami te takie informacje, że ktoś tam sobie poparzył rękę itd. To jest właśnie działanie wody utlenionej i ten tlen jest bardzo wysoki" – wyjaśnił Dajczak.

Dodał, że inspektorzy wskazują, że powodem śnięcia ryb nie jest zatrucie lecz działanie tlenu, czyli uduszenie. „Wskazują na to różnorakie oznaki, które w tych rybach zostały odkryte” – mówił wojewoda.

Dajczak przekazał, że w celu zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom regionu w zakresie dostępu do wody pitnej zarządzono badania jej jakości w 15 ujęciach i kilkudziesięciu studniach wzdłuż Odry. Zajmuje się tym od piątkowego poranka Sanepid w porozumieniu z WIOŚ.

"Z informacji, które przekazał pan inspektor (WIOŚ), z tych uwarunkowań geologicznych nie powinno być większego zagrożenia co do jakości wody pitnej, ale chcemy to sprawdzić" – zaznaczył wojewoda.

W piątek rano wojewoda odbył wideokonferencję z samorządowcami z nadodrzańskich gmin i powiatów nt. sytuacji na rzece.

Skażenie Odry. Samorządowcy żądają dymisji wiceministra infrastruktury i prezesa Wód Polskich

"Rząd PiS odebrał samorządom kompetencje, powołał Wody Polskie, a teraz boleśnie doświadczamy, czym jest centralizacja" - stwierdził Ruch Samorządowy TAK! Dla Polski.

Samorządowcy podkreślili, że wciąż nie są znane wyniki badań na terenie pięciu województw.

"Uczestnicy konferencji mówili o pobieraniu prób, analizie wyników, działaniach monitorujących. Ale ludzie nie wiedzą, co spowodowało tę katastrofę ekologiczną. Nie wiemy, czy zostały zabezpieczone dowody przestępstwa. Dopiero dziś Minister Obrony Narodowej zadecydował, że w akcji może wziąć udział wojsko. Za to mieszkańcy i media otrzymały informację, że to także samorządy zrzucają ścieki do rzeki i są odpowiedzialne za zanieczyszczenie" - napisali samorządowcy w oświadczeniu.

Zwrócili uwagę, że "to ludzie, Polki i Polacy, wędkarze, jak zwykle stanęli na wysokości zadania i własnym sprzętem odławiają śnięte ryby i próbują ratować to, co uratować się jeszcze da".

"Gdzie jest państwo? Gdzie są rządzący? Dlaczego nie było alertów? Co zrobiono, by uchronić ludzi przed trującą falą? Co zrobiono, by ochronić Bałtyk? Na te pytania odpowiedzi nie usłyszeliśmy. Zaatakowano za to samorządy, oczywiście te, którymi kierują osoby związane z opozycją. Będąc nad umierającą Odrą, usłyszeliśmy więc m.in. o zanieczyszczeniach Wisły w Warszawie i Gdańsku" - napisali samorządowcy ze stowarzyszenia.

"Odpowiedzialność za tę sytuację, skutkującą dymisjami, powinni ponieść w pierwszej kolejności wiceminister Grzegorz Witkowski oraz prezes Wód Polskich Przemysław Daca" - ocenili.

Od końca lipca obserwowany był pomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół. Śnięte ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. Wędkarze wyłowili ich co najmniej kilka ton. Jak zapewniono Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu bada sprawę śniętych ryb w Odrze od chwili otrzymania pierwszego zgłoszenia pod koniec lipca.

W czwartek fala zanieczyszczonej Odry ze śniętymi rybami dotarła na teren woj. zachodniopomorskiego. W piątek w Szczecinie zebrał się sztab kryzysowy w związku z sytuacją na rzece. Wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki zapowiedział, że w piątek zostanie wydana decyzja o zamknięciu dostępu do Odry.

ZAK Grupa Azoty zaprzecza, jakoby miała związek ze śnięciem ryb w Odrze

Nie ma żadnych podstaw, aby katastrofa ekologiczna na Odrze była łączona z działalnością ZAK. W Kanale Kędzierzyńskim nie stwierdzono podwyższonych zawartości substancji, które mogłyby pochodzić z działalności spółki - poinformowały Kędzierzyńskie Azoty w piątek.

"W związku z nieprawdziwymi informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej, ZAK stanowczo zaprzecza, aby spółka miała jakikolwiek związek z obecnie obserwowanym zjawiskiem śniętych ryb w Odrze" - poinformowała spółka w piątek w oświadczeniu udostępnionym m.in. na Twitterze.

"Wytwarzane na terenie Kędzierzyńskich Zakładów Azotowych ścieki przemysłowe kierowane są do wieloetapowego układu oczyszczania ścieków, a następnie odprowadzane do rzeki Odry. Spółka stale monitoruje parametry odprowadzanych ścieków w trybie ciągłym (zawiesiny ogólne, ChZT – zawartość związków organicznych, azot ogólny i fosfor ogólny) oraz okresowym (m.in. odczyn, chlorki, siarczany, metale)" - podkreślono w oświadczeniu.

Wskazano jednocześnie, że w dniu 13 lipca br. pracownicy ZAK-u zaobserwowali śnięte ryby w basenie portowym odnogi Kanału Kędzierzyńskiego. Zaobserwowano ławice kilkudziesięciu ryb przepchniętych przez prąd wodny i wiatr na końcówkę Kanału Kędzierzyńskiego, którego "ślepe" zakończenie znajduje się na terenie portu ZAK.

"Służby ochrony środowiska spółki podjęły natychmiastowe działania zabezpieczająco-kontrolne, tj.: zabezpieczono teren portu siłami Państwowej Straży Pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu, przeprowadzono wizję lokalną, natychmiast pobrano próbki wód z przylegającego Kanału Kędzierzyńskiego w dwu lokalizacjach oraz wykonano badania ich parametrów. Ponadto zabezpieczono do ewentualnych dalszych czynności analitycznych próbki martwych ryb" - poinformowała spółka.

Zaznaczono, że pracownicy ZAK udostępnili teren i uczestniczyli w czynnościach służbowych oddelegowanych do zdarzenia przedstawicieli Opolskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska (dwie wizje lokalne w dniach 13 i 14 lipca 2022 r.).

"W rezultacie w wodach Kanału Kędzierzyńskiego nie stwierdzono podwyższonych zawartości substancji, które mogłyby pochodzić z działalności ZAK ze względu na lokalizację. Wyniki badań przekazane zostały do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Opolu, w dniu 15 lipca 2022 roku" - stwierdzono w oświadczeniu ZAK.

Kędzierzyńskie Azoty podkreślają, że "kwestia incydentalnego wpłynięcia śniętych ryb z górnego odcinka Kanału Kędzierzyńskiego, dalej Kanału Gliwickiego, względnie samej Odry – na podstawie wyników przeprowadzonych badań - nie ma związku z działalnością prowadzoną przez Kędzierzyńskie Zakłady Azotowe".

Zaznaczono, że "w okresie od 14 lipca do chwili obecnej nie zaobserwowano kolejnych przypadków napływu śniętych ryb w rejon zamkniętej końcówki Kanału Kędzierzyńskiego".

Stwierdzono, że "nie ma żadnych merytorycznych podstaw, aby problematyka katastrofy ekologicznej na odcinkach Odry w województwach dolnośląskim i lubuskim była łączona z działalnością Kędzierzyńskich Zakładów Azotowych".

"Ponadto w żadnym z procesów technologicznych w ZAK nie jest wykorzystywana rtęć" - dodała kędzierzyńska spółka.

Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn to producent nawozów azotowych oraz alkoholi OXO i plastyfikatorów. (PAP)

autor: Anna Bytniewska

ab/ mk/

Sprawą masowego śnięcia ryb w Odrze z zawiadomienia WIOŚ we Wrocławiu zajmie się Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.

Wiceminister Witkowski mówił w czwartek na konferencji w Cigacicach m.in., że badania wody z Odry, w której doszło do masowego i niespotykanego na taką skalę śnięcia ryb zostaną udostępnione w ciągu tygodnia. Stwierdził, że "nie po to wydajemy kilka milionów złotych na zarybianie, na zabezpieczenie ekologiczne polskich rzek, aby ktoś, czy samorząd, czy przedsiębiorstwo, czy państwowe, czy prywatne bezkarnie mogło zatruwać polskie rzeki".

Prezes Wód Polskich mówił na tej samej konferencji m.in., że z Odry głównie wędkarze wybrali dotychczas 10 ton martwych ryb i że "to pokazuje, że mamy do czynienia z gigantyczną i bulwersująca katastrofą ekologiczną". Daca stwierdził też, że sytuacja ta jest od samego początku wykorzystywana do hejtu i ataku politycznego i że "nie jest prawdą, że Wody Polskie od samego początku nic nie robiły.

Minister środowiska Brandenburgii: Skażenie to dla Odry cios, którego skutki będą odczuwane przez lata

Minister środowiska niemieckiego landu Brandenburgia Axel Vogel podkreślił, że skutki masowego śnięcia ryb w Odrze będą odczuwalne przez lata. "Dla Odry jako ekologicznie cennego akwenu jest to cios, po którym prawdopodobnie nie podniesie się przez kilka lat" - powiedział polityk Zielonych w piątek podczas wizyty w nadodrzańskim Schwedt.

Minister nie widzi natomiast poważnego zagrożenia dla Bałtyku z powodu substancji toksycznych, które mogłyby przedostać się rzeką do morza. "Przede wszystkim zakładałbym, że to, co obecnie znajduje się w Odrze, zostanie rozcieńczone do tego stopnia, że nie będzie już powodować szkód w Bałtyku" - powiedział Vogel, cytowany przez portal rbb24.

Polityk potwierdził w piątek, że w Odrze wykryto zanieczyszczenie rtęcią, zastrzegł jednak, że "obecnie nie możemy powiedzieć, że rtęć jest odpowiedzialna za śnięcie ryb". "Na razie nie wiemy, co je naprawdę zabiło" - podkreślił.

Jego zdaniem możliwa jest kombinacja kilku czynników, takich jak ciepło, historycznie niski stan wody i toksyny: "Może być tak, że są to substancje, które znalazły się w Odrze już dawno, ale normalnie przy średnim stanie wody nie stanowią żadnego problemu".

Niemieckie ministerstwo środowiska oceniło w piątek, że "nie zadziałał przewidziany dla takich sytuacji łańcuch wymiany informacji". Chodzi o wczesne zgłaszanie śnięcia ryb po stronie polskiej. Jak wyjaśnił rzecznik ministerstwa, do czwartku system ten nie działał. "Wczoraj w końcu pojawiła się wiadomość, która powinna była przyjść ze strony polskiej. Ale wtedy już wiadomo było o zanieczyszczeniach po stronie niemieckiej" - zauważył. (PAP)

autorzy: Marcin Rynkiewicz, Karol Kostrzewa

mmd/ mark/ kos/ mok/ bml/ akl/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz konto, które samo oszczędza na 6,5% i zgarnij nawet 450 zł

Otwórz konto, które samo oszczędza na 6,5% i zgarnij nawet 450 zł

Komentarze (49)

dodaj komentarz
thomas85
Sprawa wygląda następująco. Sciąga się zagraniczne firmy do kraju. Firmy te produkują zanieczyszczenia, które odprowadzają do wód i powietrza. Państwo pozwala na taki proceder i bierze za to pieniądze tzw opłaty za korzystanie ze srodowiska. Warunek jest taki że muszą być w określonym stężeniu. Jeżeli dana firma produkuje dużo zanieczyszczeń Sprawa wygląda następująco. Sciąga się zagraniczne firmy do kraju. Firmy te produkują zanieczyszczenia, które odprowadzają do wód i powietrza. Państwo pozwala na taki proceder i bierze za to pieniądze tzw opłaty za korzystanie ze srodowiska. Warunek jest taki że muszą być w określonym stężeniu. Jeżeli dana firma produkuje dużo zanieczyszczeń musi odpowiednio je rozcięczyć. Problem zaczyna się wtedy kiedy stan wód się obniża. Tyle w temacie.

czerwony_wiewior
Skoro zdaniem tutejszych pisich trolli rząd nie jest nic winien, to skąd dymisje szefa Wód Polskich oraz Głównego Inspektora Ochrony Środowiska? W nagrodę? Jeszcze powinni wykopać tego niedouczonego wiceministra, co pyszczał o skażeniu Wisły sprzed 20 lat
karbinadel
Państwo z dykty w pełnej krasie. Polskie Wody mają wakacje, a towarzysz wiceminister bredzi o skażeniu Wisły sprzed 20 lat
tecdswv4t
Premier Mateusz Morawiecki już zapowiedział, co zrobi w związku ze skażeniem Odry. Stwierdził, że w takiej sytuacji "z wściekłości chce się krzyczeć".

karbinadel
Pisowcy potrafią się świetnie zorganizować, żeby trollować forum. Szkoda, że w wypadku katastrofy na Odrze nie są tacy skuteczni
tecdswv4t
Wisła następna? A paszport Putina znaleziony na brzegu?

(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
eobywatel
ale to rząd zatruł rzekę? przecież wysłali wojsko do zbierania śniętych ryb, zostały zlecone badania wody. co mają jeszcze zrobić? a samorządy lokalne to za nic nieodpowiadają na swoim terenie? nie ma tam żadnych wydziałów ochrony środowiska w powiatach i gminach?
karbinadel
Rząd nie zatruł rzeki ale przez dwa tygodnie nie zrobił nic - poza pieprzeniem głupot. A tego wojska na razie nikt nie widział nawet w TVP

Powiązane: Katastrofa ekologiczna na Odrze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki