Jeszcze trzy miesiące temu indeks instytutu IFO zapowiadał hamowanie niemieckiej gospodarki. Teraz ten sam wskaźnik sygnalizuje, że Niemcy stoją na progu ożywienia. Impulsem może być sektor budowlany napędzany ultraniskimi stopami procentowymi.
W maju indeks IFO wzrósł do 107,7 pkt. wobec 106,7 pkt. odnotowanych w kwietniu i 106,8 pkt. oczekiwanych przez analityków. Był to najwyższy odczyt w tym roku po tym, jak w lutym indeks IFO osiągnął najniższą wartość od grudnia 2014 roku, sygnalizując wówczas koniec okresu „boomu” w największej gospodarce Europy.
Indeks IFO sporządzany jest na bazie comiesięcznej ankiety przeprowadzonej wśród ok. 7000 niemieckich menedżerów i uchodzi za wiarygodny prognostyk przyszłej koniunktury gospodarczej w RFN. Na wskaźnik ten składa się subindeks ocen bieżącej sytuacji ekonomicznej oraz subindeks mierzący oczekiwania względem nadchodzących sześciu miesięcy.
O ile ocena bieżącej koniunktury od początku 2014 roku utrzymuje się na historycznie wysokich poziomach, o tyle subindeks oczekiwań od ponad dwóch lat wykazuje tendencję do stopniowego osuwania się. To właśnie ten komponent odpowiadał za spadek całego IFO na początku 2016 roku. W maju subindeks oczekiwań podniósł się z 100,5 pkt. do 101,6 pkt., ale wciąż pozostaje poniżej poziomu z początku roku.
Mimo to sporządzana przez IFO „mapa” cyklu koniunkturalnego pokazuje, że gospodarka Niemiec znalazła się na skraju ożywienia po tym, jak na początku roku raźno wjechała na terytorium spowolnienia. Jeszcze jeden dobry odczyt i będzie można zapalić zielone światło na sygnalizatorze niemieckiego cyklu biznesowego.

Katalizatorem tej „zmiany światła” może być sektor budowlany, który jako jedyna część niemieckiej gospodarki od ponad roku notuje stałą poprawę bieżącej koniunktury. Trudno nie powiązać tego faktu z rosnącymi cenami nieruchomości napędzanymi przez zerowe (lub wręcz ujemne) stopy procentowe narzucone przez Europejski Bank Centralny.
Oby tylko nie trwały one to na zbyt długo, co groziłoby wejściem niemieckiej gospodarki na „hiszpańską ścieżkę”. Boom budowlany w Hiszpanii doprowadził do bardzo silnej recesji w latach 2008-13.





























































