Hiszpański Trybunał Konstytucyjny zawiesił deklarację niepodległości Katalonii

Hiszpański Trybunał Konstytucyjny zawiesił we wtorek deklarację niepodległości Katalonii, przegłosowaną w piątek przez regionalny parlament w Barcelonie.

(fot. Yves Herman / Reuters)

Trybunał przyjął wniosek hiszpańskiego rządu centralnego, który ostrzega przed "oczywistymi prawnymi i wiążącymi skutkami" tej deklaracji.

W piątek kataloński parlament w tajnym głosowaniu przyjął rezolucję o ustanowieniu niezależnej od Hiszpanii Republiki Katalonii. Następnie hiszpański Senat zaaprobował przejęcie przez rząd Mariano Rajoya władzy w Katalonii, by zahamować proces odrywania się tego regionu od reszty kraju.

Na mocy zatwierdzonego przez hiszpański Senat artykułu 155 hiszpańskiej konstytucji, ograniczającego autonomię Katalonii, Rajoy wyznaczył wicepremier Hiszpanii Sorayę Saenz de Santamarię do objęcia tymczasowej funkcji koordynatora ds. Katalonii.

W sobotę rano Madryt opublikował w internecie decyzję dotyczącą odwołania szefa katalońskiego rządu Carlesa Puigdemonta, 12 ministrów jego gabinetu oraz ponad 130 wysokich rangą katalońskich urzędników. Równocześnie wyznaczono datę przedterminowych wyborów parlamentarnych w Katalonii, które odbędą się 21 grudnia br.

Konflikt Barcelony z Madrytem jest rezultatem referendum w Katalonii z 1 października, w którym 90,18 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością regionu; w plebiscycie wzięło udział ok. 2,28 mln osób spośród 5,3 mln uprawnionych.

Były premier rządu Katalonii: Nie chcę ubiegać się o azyl w Belgii

Były premier rządu Katalonii zaprzeczył, że chce się ubiegać o azyl w Belgii. Carles Puigdemont spotyka się w Brukseli z dziennikarzami. "Przybyliśmy do serca Europy, by obnażyć brak bezstronności hiszpańskiego wymiaru sprawiedliwości i deficyt demokracji w kraju".

"Część rządu Katalonii pozostała jednak na miejscu, by pełnić swoje polityczne obowiązki" - dodał.

Odsunięty od władzy premier zapewnił również, że uzna wyniki, zaplanowanych na 21 grudnia wyborów. Wczoraj wolę wzięcia w nich udziału wyraziła Demokratyczna Europejska Partia Katalonii odsuniętego od władzy premiera.

Pytany o to, czy rozważa powrót, powiedział, że jest gotów wrócić do Barcelony, jeśli otrzyma "odpowiednie gwarancje ze strony rządu hiszpańskiego", że mógłby tam liczyć na uczciwe postępowanie sądowe.

Odniósł się tym samym do informacji, że prokurator generalny Jose Manuel Maza chce postawienia katalońskim przywódcom zarzutów rebelii, działalności wywrotowej i malwersacji, za co według prawa hiszpańskiego grożą kary odpowiednio 30, 15 i 6 lat więzienia.

"Zarzuty rządu hiszpańskiego (...) są bezpodstawne i motywowane politycznie" - oświadczył Puigdemont.

Do stolicy Belgii Carles Puigdemont przybył wczoraj. Towarzyszy mu pięcioro najbliższych współpracowników. Obserwatorzy wiążą tę wizytę ze słowami belgijskiego sekretarza stanu ds. polityki azylowej i imigracji Theo Franckena, z opowiadającej się za secesją Flandrii partii Nowy Sojusz Flamandzki (N-VA). Zasugerował on, że Puigdemont mógłby starać się o "azyl polityczny" w Belgii.

Wypowiedź ta została niemal natychmiast skontrowana przez szefa belgijskiego rządu Charlesa Michela, który zapewnił, że azyl dla Puigdemonta "nie jest w porządku obrad" rządu w Brukseli, i poprosił Franckena, by "nie dolewał oliwy do ognia".

Sami przedstawiciele partii N-VA zaprzeczyli, jakoby zapraszali Puigdemonta do Belgii.

Politycy kilku belgijskich partii opozycyjnych oświadczyli w poniedziałek, że przyjazd katalońskich polityków i zaistniała w związku z tym sytuacja poważnie naruszają prestiż i pozycję międzynarodową Belgii, zwłaszcza w stosunku do państw członkowskich UE.

Belgijskie władze nie wypowiedziały się jak dotąd na temat obecności katalońskich polityków ani ich wtorkowej konferencji prasowej.

Sąd wezwał b. szefową parlamentu Katalonii do złożenia zeznań

Hiszpański Sąd Najwyższy wezwał zdymisjonowaną przewodniczącą regionalnego parlamentu Katalonii Carme Forcadell i pięciu innych członków prezydium do złożenia zeznań 2 i 3 listopada - poinformowała rzeczniczka Sądu.

Sąd Najwyższy ogłosił, że zajmie się sprawą sześciorga członków prezydium katalońskiego parlamentu, którzy umożliwili ogłoszenie niepodległości Katalonii w ub. piątek. W poniedziałek hiszpański prokurator generalny Jose Manuel Maza ogłosił, że chce postawienia im zarzutów rebelii, działalności wywrotowej i malwersacji. Za te przestępstwa grożą w Hiszpanii kary odpowiednio 30, 15 i 6 lat więzienia.

Większość członków prezydium należy do koalicji Junts pel Si (Razem na Tak), która dysponowała niewielką większością mandatów w regionalnym parlamencie Katalonii.

Po złożeniu zeznań przez członków prezydium sędzia podejmie decyzję o przyjęciu środków zapobiegawczych - na żądanie prokuratora - a także o wszelkich niezbędnych krokach mających na celu przyspieszenie dochodzenia.

Prokurator generalny jest przekonany, że członkowie prezydium dawali "fałszywe wrażenie legalności" procesu niepodległościowego w Katalonii.

Maza chce postawienia podobnych zarzutów zdymisjonowanemu szefowi katalońskiego rządu Carlesowi Puigdemontowi i jego zastępcy Oriolowi Junquerasowi.

PAP IAR

Źródło: Bankier24

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 1 tw-balbina

Rajoy zrobił wiele aby powstał "Kraj Basków-BIS"
Absurdalne nadużywanie siły i brutalność policji połączone z brakiem wizji co dalej.
Wystarczyło zrobić ogólnokrajowe referendum i byłoby po sprawie.On jednak wybrał represje i podgrzewanie nastrojów.

! Odpowiedz
0 0 plutarch

bla bla, a kopiejka zasila

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IV 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,9% III 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr 9,2% IV 2019

Znajdź profil