Reform UK, partia Nigela Farage'a, chce po dojściu do władzy zaangażować brytyjską marynarkę w powstrzymywanie łodzi z migrantami przepływających nielegalnie przez kanał La Manche. Ogłoszone w poniedziałek plany partia nazywa operacją "Forteca".


- Reform skończy inwazję na Brytanię, postawi Brytyjczyków na pierwszym miejscu - zadeklarował Zia Yusuf, rzecznik ugrupowania ds. wewnętrznych, dodając, że ugrupowanie chce zbudować najskuteczniejszy na świecie system monitorowania granicy. W rozmowie z BBC stwierdził wcześniej, że pomysł jest po części inspirowany wydarzeniami w Ceucie, gdzie dziesiątki tysięcy ludzi przekroczyło nielegalnie granicę z Maroka do hiszpańskiej enklawy.
Reform UK proponuje, by w patrolowaniu granicy brały udział wspólnie jednostki marynarki, RAF i wojsk lądowych. Następnie łodzie miałyby być przechwytywane przez marynarkę i zawracane do Francji lub Belgii.
Nigel Farage, szef Reform UK zapewnił, że wojskowa operacja na kanale La Manche pozwoli na zaoszczędzenie pieniędzy i uratowanie życia migrantów, przeprawiających się do Anglii w niebezpiecznych warunkach.
Rzecznik rządzącej Partii Pracy ocenił, że plany to odgrzewanie starych pomysłów Partii Konserwatywnej, a ich ogłoszenie to próba odwrócenia uwagi od „skandali” finansowych wokół partii. Chodzi o nieujawnienie przez Nigela Farage'a 5 mln funtów, które w 2024 r. otrzymał od miliardera Christophera Harborne’a. Postępowanie w sprawie wszczął parlamentarny komisarz ds. standardów. Farage twierdzi, że nie złamał zasad, bo pieniądze były prywatnym prezentem.

W niedzielę premier Andy Burnham zadeklarował, że ws. migrantów jego rząd będzie „działał bez wytchnienia”, a kluczem jest lepsze egzekwowanie prawa. Szef Partii Pracy podkreślił, że w porównaniu z zeszłymi latami liczba napływających migrantów jest mniejsza, a tegoroczny lipiec był pod tym względem najspokojniejszy od sześciu lat. - Widać, że robimy postępy, ale nie popadamy w samozadowolenie - stwierdził Burnham.
Według danych brytyjskiego MSW lipcowa liczba migrantów przypływających do Królestwa była najniższa od lipca 2020 roku. Wyniosła 2316 osób i była o ponad 50 proc. niższa, niż w lipcu roku poprzedniego (5454).
Od 20 lipca, gdy Andy Burnham został premierem, do soboty, do kraju przypłynęło 2057 osób. W tym samym okresie ubiegłego roku odnotowano ich 1962. Miniona środa była rekordowym dniem w tym roku. Odnotowano 752 osoby przeprawiające się w ten sposób.
W porównaniu do poprzednich lat liczba migrantów próbujących się dostać do brytyjskich brzegów jest mniejsza. Oficjalne dane rządowe mówią, że od początku roku do Królestwa dotarło 14 526 osób. To o 43 proc. mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, gdy odnotowano 25 436 osób, oraz o 14 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku, kiedy było ich 16 903.
Rekord to 45,774 osób w 2022 roku.
Reform UK przez ponad rok prowadziło w sondażach, ale badania przeprowadzone po zmianie premiera z Keira Starmera na Andy'ego Burnhama pokazują przewagę laburzystów. Według badania Opinium z 1 sierpnia lewica mogłaby liczyć na 27 proc, Reform na 23 proc, a Konserwatyści na 17 proc. Wg. BMG Research to odpowiednio: 28, 23, i 20 proc.
Ponadto specyfika brytyjskiego systemu wyborczego sprawia, że nawet przy podobnych wynikach w skali kraju, większe partie, których poparcie jest rozmieszczone bardziej efektywnie pomiędzy okręgami (Konserwatyści, Partia Pracy) mogą zwykle liczyć na premię, uzyskując więcej mandatów, niż ugrupowania mniejsze (Reform UK, Zieloni czy Liberalni Demokraci).
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ kj/





























































