Hardt z RPP: Nie trzeba podwyższać stóp. Nie ma bańki na rynku nieruchomości

Obecnie nie trzeba podwyższać stóp procentowych w Polsce, a optymalną strategią w polityce monetarnej jest podejście adaptacyjne, uzależnione bardziej od bieżących danych niż od prognoz - powiedział w piątek w trakcie wykładu w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN w Warszawie członek RPP Łukasz Hardt. Jego zdaniem, nie ma bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości w Polsce, ale na pewno są symptomy zwiększonego popytu.

(fot. Filip Błażejowski / FORUM)

„Nie twierdzę, że stopy procentowe w Polsce powinny być już teraz wyższe. (…) W lipcu byłem i teraz też jestem przeciwko podwyższaniu stóp procentowych, ponieważ niepewność jest wysoka. Mamy na stole całą paletę czynników proinflacyjnych, ale mamy też jedno duże +ale+. Niemcy są być może w technicznej recesji. Gospodarka niemiecka słabnie. Nie wiemy, co będzie z cenami energii w 2020 r. Mamy wiele potencjalnych czynników, które mogą osłabiać presję inflacyjną. Do końca nie wiemy także, jaka będzie polityka fiskalna nowego rządu” – powiedział Hardt.

„W takiej sytuacji myślę, że najbardziej optymalną strategią dla polityki pieniężnej w Polsce jest strategia adaptacyjna. Obserwuję bieżące dane i na nie reaguję, co jednocześnie nie znaczy, że jestem nieczuły na prognozy. To, że dziś nie wnioskowałbym o podwyżkę stóp nie oznacza, że nie zrobię tego, gdy inflacja zacznie zbliżać się do 3,5 proc. i nie będę widział perspektywy szybkiego jej powrotu do celu, a taka sytuacja może zdarzyć się jeszcze w tym roku” – dodał.

Hardt wskazał, że w sytuacji zarysowanej powyżej wydaje się optymalne przenoszenie środka ciężkości w funkcji reakcji w polityce pieniężnej na podejście adaptacyjne.

„Bardziej obawiam się zbyt wczesnego, niż zbyt późnego podwyższenia stóp proc. w Polsce. Głównie dlatego, że ok. 16 proc. gospodarstw domowych w Polsce jest obciążona kredytem o zmiennej stopie procentowej. W przypadku hipotetycznej podwyżki transmisja będzie bardzo szybka. Nawet być może niewielka podwyżka stóp procentowych może zahamować dynamiczny wzrost konsumpcji prywatnej” – powiedział.

Przestrzeń do obniżek stóp proc. w Polsce, zdaniem Hardta jest niewielka, a odpowiedzią na ewentualny, choć w ocenie członka RPP mało prawdopodobny, niekorzystny scenariusz dla polskiej gospodarki powinna być polityka fiskalna.

„Gdyby zrealizował się niekorzystny scenariusz dla polskiej gospodarki pojawia się pytanie o odpowiedni policy mix. W Polsce mamy mało przestrzeni na obniżkę stopy – głównie ze względu na stabilność sektora finansowego, szczególnie banków spółdzielczych. Ponadto koszt pieniądza w Polsce jest już na tak niskim poziomie, iż wątpię, by jego dalsza obniżka stymulowała wzrost inwestycji” – powiedział.

„W związku z tym przy hipotetycznym czarnym scenariuszu, który moim zdaniem jest bardzo mało prawdopodobny, wydaje się, że w Polsce polityka fiskalna powinna być odpowiedzią na ewentualne znaczne pogorszenie koniunktury” – dodał.

Hardt podkreślił, że RPP nie musi stosować niestandardowych narzędzi. „Nie prowadzimy niestandardowych działań, choć nie dlatego, że nie możemy – bo możemy zrobić wszystko - ale dlatego, że nie musimy” – wskazał.

Zdaniem członka RPP, ok. 5-proc. wzrost cen usług, jak miało to miejsce we wrześniu, jest wysoki. „Jeśli w gospodarce takiej jak Polska pojawia się presja popytowa, to raczej na początku będzie ją widać w sektorze usług – i tak się właśnie dzieje. W lipcu ceny usług w Polsce wzrosły o 4 proc., a teraz już 4,6 proc. To dużo” – powiedział.

Nie ma bańki na rynku nieruchomości

Zdaniem Hardta, nie ma obecnie bańki na rynku nieruchomości w Polsce, choć za mało uwagi zwraca się na coraz wyższe wolumeny kredytów i dwucyfrowy wzrost cen nieruchomości.

„Nie ma bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości w Polsce, ale na pewno są symptomy zwiększonego popytu, który bardzo mocno kreuje wzrost cen. Historycznie znajdujemy się w Polsce w bardzo ciekawym momencie, gdy mamy za sobą, nie wiem czy przed sobą – to zależy od rozkładu sił w RPP, historycznie długi okres ujemnej realnej stopy procentowej. (…) kredyt jest tani, ale wielkość kredytu jest bardzo wysoka, bo mieszkania drożeją w tempie ok. 10 proc. rocznie, na co wpływa realokacja kapitału na ten rynek, co z kolei wynika w dużej mierze z ujemnej realnej stopy procentowej. Co z tego, że cena kredytu jest niska, gdy trzeba brać coraz więcej kredytu i na coraz dłuższy czas? Powoduje to wzrost odsetka rodzin, zwykle młodych, obciążonych wysokim zadłużeniem ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami" - powiedział Hardt.

"To jest wątek, który jest za mało obecny w debacie publicznej. Co więcej, nie jest odpowiedzialne utwierdzanie biorących kredyt w przekonaniu, że stopy nigdy nie wzrosną. Wręcz przeciwnie, tak jak w przypadku kredytów walutowych kurs może się zmienić, o czym boleśnie przekonali się frankowicze, tak w przypadku kredytów złotowych stopa ich oprocentowania może się zmienić, w tym w górę” – dodał.(PAP Biznes)

tus/ gor/

Źródło: PAP Biznes

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
6 27 fred_

W Polsce oprocz nieruchomosci (w stolicach bo poza nimi to juz jest roznie) ceny towarow oraz zywnosci sa takie same jak na zachodzie europy. Niestety tylko zarobki pozistaja wschodnioeuropejskie.

! Odpowiedz
13 4 silvio_gesell

W Polsce koszty życia w wypłatach są 50% mniejsze niż na zachodzie UE.
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_European_countries_by_average_wage#Net_average_monthly_salary_(adjusted_for_living_costs_in_PPP)

! Odpowiedz
3 3 potiomkin

A byłeś kiedyś na zachodzie? Dalej niż w Zgorzelcu albo Budziszynie?

! Odpowiedz
5 12 jasiek2017 odpowiada potiomkin

Dokladnie tak, proponuje wyjechac na ten Zachod i pojsc do sklepu, knajpy. Powiedziec, ze jest 2 razy drozej to jak nic nie powiedziec.
Ostatnio porownalem ceny z Dani ze sklepow i knajp. Wyszlo, ze w PL jest srednio 2-4 razy taniej. I tak samo wygladaja zarobki. Zarabiamy 2-4 razy mniej wiec wszystko jest w normie.

! Odpowiedz
6 8 fred_ odpowiada jasiek2017

Po co piszecie posty, jezeli nie macie pojecia w temacie? Pytam powaznie, jaki jest sens biadolenia czyms, o czym nie macie zielonego pojecia? Takie hobby czy co?
Samochody, RTV, AGD, ubrania sa drozsze w PL niz w UK. Benzyna minimalnie tansza w PL. Jedzenie w marketach cena podobna (ostatnio Biedronka przyznala sie ze importuje ziemniaki z UK bo taniej). Transport publiczny i nieruchomosci sa drozsze w UK ale glownie w wiekszych miasatch (ktorych w Polsce poza Warszawa nie ma).
Poza tym Jasku, jak sie cos porownoje to trzeba wiedziec jak to robic. Nie mozesz np porownywac cen z Waitrosa w UK do cen w Biedrze czy Lidlu w PL. To tak jakby porownywac cene mieszkania w Mayfair z mieszkaniem na Bialolece, tylko dlatego, ze jedno i drugie to dzielnica stolicy.
Specow mamy widze na kazdym kroku.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 6 jasiek2017 odpowiada fred_

Po co odpowiadasz skoro nie masz pojecia o faktach? Dla pisania? Pokazania, ze potrafisz pisac? Pojedz do Danii i idz do zwyklego marketu. Idz do zwyklej knajpy i porownaj ceny.
Pozniej wroc i przepros.

! Odpowiedz
3 5 michalshk

W Finlandii, w mniejszych miasteczkach ceny są niewiele wyższe niż dobrej jakości żywność w Warszawie. Wynajem mieszkania tańszy, żywność droższa co sumarycznie wychodzi tak samo jak w pl.

! Odpowiedz
2 3 kmierz odpowiada jasiek2017

Stypendium doktoranta w Danii to ponad 40 tysięcy koron miesięcznie. Wynajem mieszkania, takie nic specjalnego do 4 pokoi 10 minut rowerem od uniwersytetu (2. największe miasto w Danii, na Jutlandii) to od 7 do 9 tysięcy koron.

Stypendium doktoranta w stolicy Polski to 2 300 na rękę. Tak średnio, bo oczywiście można jakiś dodatek wyrwać za wyniki, ale z drugiej strony z definicji dostanie tylko mniejszość. Także mnie te 40 koron za piwko w knajpie nie bolało, bo po zapłacie czynszu zostawało mi tych koron jeszcze niemało na życie. A żeby w Warszawie piwo było po zeta za kufel, do dalej nie stać jak koszty życia przekraczają dochody.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 5 fred_ odpowiada jasiek2017

Jasiu mam pojecie o faktach bo tu mieszkam wiec znam ceny. PL na ceny europejskie a zarobki wschodnioeuropejskie takie sa fakty. Za co mam Cie przepraszac? Za Twoja niewiedze? Ok, przepraszam, Cie za to, ze nie masz pojecia o czym piszesz.
Milego dnia zycze.

! Odpowiedz
2 16 bt5

Zapamiętaj Jasiek mój post. Spowolnienie będzie się (niestety) pogłębiać. Będą za 1.5 - 2 lata powyżej redukcje w sektorze prywatnym, a budżetówka będzie miała najpierw zamrożenie zarobków a zaraz potem obniżki płac. Co do kierowników budowy to z tych budów na których byłem to był jeden kierownik na kilkadziesiąt fizycznych (z podwykonawcami) którzy przewinęli się przed budowy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne