Rada Polityki Pieniężnej najpewniej nie zmieni dziś stóp procentowych, jednak nie znaczy to, że posiedzenie będzie nudne. Rosnąca inflacja (oraz jej dyskutowany charakter) sprawia, że o gremium decydującym o polskiej polityce monetarnej w kolejnych miesiącach będzie tylko głośniej.


Większość członków Rady Polityki Pieniężnej zapewne odlicza już w myślach, ile posiedzeń pozostało im do końca sześcioletniej, pierwszej i zarazem ostatniej kadencji (na więcej nie pozwala prawo). Wyłączając Cezarego Kochalskiego oraz Rafała Surę, pozostałych siedmiu „szeregowych” członków RPP opuści swoje stanowiska jeszcze w pierwszym kwartale 2021 r.
W Radzie na długie lata pozostać będzie mógł jej przewodniczący, Adam Glapiński. Kadencja prezesa NBP upływa w czerwcu przyszłego roku, jednak Sejm do spółki z prezydentem mogą mianować go na kolejne 6 lat. Jeżeli tak się stanie, to Glapiński będzie niekwestionowanym rekordzistą pod względem czasu zasiadania w RPP, w której w latach 2010-2016 r. obecny był jako szeregowy członek.
| Coraz bliżej wielkich zmian w składzie Rady Polityki Pieniężnej |
|||
|---|---|---|---|
| Imię i nazwisko | Koniec kadencji | Nominowany przez | |
| 1 | Eugeniusz Gatnar | 25.01.2022 | Senat |
| 2 | Jerzy Kropiwnicki | 25.01.2022 | Senat |
| 3 | Grażyna Ancyparowicz | 09.02.2022 | Sejm |
| 4 | Eryk Łon | 09.02.2022 | Sejm |
| 5 | Łukasz Hardt | 20.02.2022 | Prezydent |
| 6 | Kamil Zubelewicz | 20.02.2022 | Prezydent |
| 7 | Jerzy Żyżyński | 30.03.2022 | Sejm |
| 8 | Adam Glapiński | 21.06.2022 | Sejm/Prezydent |
| 9 | Rafał Sura | 16.11.2022 | Senat |
| 10 | Cezary Kochalski | 21.12.2025 | Prezydent |
| Źródło: NBP | |||
Nim dojdzie do „wielkiej rotacji”, gremium decydujące o polskiej polityce monetarnej ma przed sobą przynajmniej jeszcze jedno wyzwanie. Jest nim kwestia normalizowania (lub przynajmniej zasygnalizowania takiej możliwości) poziomu stóp procentowych, który rok temu w odpowiedzi na pierwsze uderzenie pandemii został sprowadzony do najniższych wartości w historii Polski. Wiosną 2020 r. RPP zdecydowała się na trzy cięcia stóp – doszło do nich 17 marca, 8 kwietnia oraz 28 maja, łącznie obniżając stopę referencyjną z 1,50 proc do 0,1 proc. Działania te, połączone m.in. ze skupem aktywów (QE), motywowane były i nadal są walką z gospodarczymi skutkami pandemii koronawirusa. Skutkiem niższych stóp procentowych są jednak m.in. niskie oprocentowanie lokat czy śladową liczbę atrakcyjnych ofert kont osobistych.
Ubiegłoroczne decyzje podejmowane były w atmosferze sporej dozy obaw o kondycję światowej, europejskiej i polskiej gospodarki. Dziś, gdy widzimy, że skala spustoszenia nie była tak wielka jak zakładały czarne scenariusze (np. nie doszło do gwałtownego wzrostu bezrobocia), a wraz z postępującym programem szczepień przybywa podstaw do otwierania gospodarki, siłą rzeczy pojawia się pytanie o wycofanie się RPP z nadzwyczajnych środków.

Inflacyjna zagwozdka
W opowieści o przyszłych działaniach RPP kluczową rolę odgrywa inflacja. W miniony piątek, gdy miliony Polaków były już myślami lub fizycznie na krótkiej, ale jednak majówce, GUS ogłosił, że inflacja w kwietniu przekroczyła 4 proc. Oznaczało to, że inflacja znalazła się powyżej dopuszczalnego odchylenia od celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o 1 p. proc. w obie strony). Co więcej, kwietniowy odczyt (4,3 proc.) wyraźnie przebił także oczekiwania rynkowych analityków (4 proc.). Oba te fakty rzecz jasna nie obligują RPP do działania (w zasadzie nikt i nic nie może wpłynąć na członków RPP, przed nikim formalnie też nie odpowiadają, poza "Bogiem i historią"), ale z pewnością czynią inflację głównym tematem obrad tego grona.
Najważniejszym pytaniem dotyczącym polskiej inflacji jest pytanie o jej charakter oraz czas trwania. Część komentatorów (w tym niektórzy członkowie RPP) podkreśla, że wzrost cen wynika z otwierania gospodarki (materializuje się popyt zamrożony w czasie mniejszych lub większych lockdownów) oraz wzrostu cen towarów, na które polska polityka pieniężna ma wpływ niewielki (ropa naftowa, energia elektryczna drożejąca wraz z uprawnieniami do emisji CO2, regulowane administracyjnie ceny wywozu śmieci etc.). Inflację podbija także niska ubiegłoroczna baza, zaburzona przez cykliczne lockdowny i ogólną niepewność wynikającą z pandemii. Takie przedstawienie sprawy sugerowałoby, że obecna wyższa inflacja – niczym gorączka – stanowi zdrową odpowiedź organizmu, należy ją przeczekać i nie starać się hamować w sposób, który i tak mógłby okazać się nieskuteczny.
Z drugiej strony coraz więcej sygnałów wskazuje na to, że inflacja ma (także) charakter dalece bardziej fundamentalny. Inflacja bazowa (a więc pomijająca cechująca się zmiennością cen żywność i energię) trzyma się mocno w rejonach 4 proc. Mimo pandemicznego kryzysu płace nie przestały rosnąć (w sektorze przedsiębiorstw dochodzimy do 6000 zł brutto), przemysł kwitnie i narzeka na niedobory pracowników oraz surowców, a na dodatek na horyzoncie czai się wielomiliardowy Krajowy Plan Odbudowy. Wszystko to pod ogromnym znakiem zapytania stawia konieczność utrzymywania niemal zerowych niskich stóp procentowych, które przecież od zakończenia poprzedniego cyklu wiosną 2015 r. również były relatywnie niskie.
Strzelać ostrzegawczo czy nie?
Wiele z tych czynników było na stole jeszcze przed odczytem obrazującym wzrost inflacji powyżej 4 proc. oraz celu inflacyjnego NBP. Wówczas jednak kwestia inflacji była przez większość członków RPP zbywana.
- Wyższa dynamika cen odzwierciedla fakt, że w Polsce jest znakomicie lepsza sytuacja gospodarcza niż w Europie. Polska najlepiej przechodzi kryzys pandemiczny, przypominam że mamy najniższą stopę bezrobocia w UE, a spadek PKB był jednym z najniższych – mówił prezes NBP w ubiegłym miesiącu.
- Nie widzę możliwości, żebym do końca mojej kadencji w Radzie w lutym 2022 r. zagłosowała za podwyżkami stóp procentowych – chyba, że bardzo gwałtownie wzrosłaby akcja kredytowa w segmencie konsumpcyjnym, gotówkowym, ale to jest równie mało prawdopodobne, co uderzenie asteroidy i to akurat w Pałac Kultury" - powiedziała z kolei w ubiegłym tygodniu Grażyna Ancyparowicz.
- W najbliższych miesiącach inflacja będzie utrzymywać się powyżej 3,5 proc., ze względu na efekt bazy i kwestie regulacyjno-podatkowe, ale potem nastąpi jej spadek. W dłuższym okresie, do końca tego roku, ceny wrócą do pasma odchyleń. Wyższa inflacja nie ma jednak najmniejszego związku z polityką pieniężną, a gdybyśmy podnieśli stopy, to wygenerowalibyśmy dodatkowy impuls inflacyjny - ceny byłyby jeszcze wyższe, bo wzrosłaby cena kredytu – dodała jedyna kobieta w obecnym składzie RPP.
W Radzie są także głosy nawołujące do podwyższenia stóp procentowych, choćby w wymiarze symbolicznym. Pojedynczy wzrost kosztu pieniądza (np. z 0,1 proc. do 0,25 proc.) nie zmieniłby diametralnie gospodarczych warunków panujących nad Wisłą. Mógłby natomiast być jasnym sygnałem ze strony RPP i NBP, że trzymają rękę na inflacyjnym pulsie i nie wahają się działać.
- Już teraz, widząc rosnącą inflację, RPP powinna zmienić swoją retorykę, a następnie podnieść stopę referencyjną o 10-15 pb., sygnalizując, że tę inflację dostrzega. Trzeba przy tym pamiętać, że kanał stopy procentowej ma opóźnienie kilku kwartałów. (...) Wydaje mi się, że pierwszym sygnałem normalizacji mogłoby być podniesienie stopy rezerwy obowiązkowej już teraz, tak jak proponuje prof. Hardt, a następnie podniesienie stopy referencyjnej o 10-15 pb., po to by zmniejszyć dysparytet stóp w grupie krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które mają najwyższą inflację w Unii Europejskiej. To mogłoby nastąpić już w drugiej połowie tego roku, gdy inflacja przekroczy 4 proc.” – powiedział pod koniec kwietnia Eugeniusz Gatnar, jeden z nielicznych „jastrzębi” w RPP.
Projekcja dopiero w lipcu
Najprawdopodobniej RPP postanowi przyjąć postawę „czekam i patrzę”, aby w drugiej połowie roku podjąć decyzję w sprawie (choćby symbolicznego) podniesienia stóp procentowych. Wygodnym argumentem może być w tym kontekście zadeklarowanie chęci poczekania na kolejny zestaw projekcji przygotowywanych przez analityków NBP. Poprzedni ich zestaw światło dzienne ujrzał w marcu, jednak rzeczywistość dosyć szybko rozminęła się z kreślonym tam scenariuszem, ponieważ w żadnym kwartale nie zakładano przekroczenia 3,5 proc. Kolejna porcja projekcji zapowiedziana została na 12 lipca. Wcześniej, bo 8 lipca, zbierze się RPP i już wtedy najpewniej poznamy główne założenia letniego dokumentu (na następny trzeba będzie czekać do listopada).
Tradycyjnie nie znamy dokładnej godziny publikacji dzisiejszego komunikatu o decyzji (w kwietniu była to 14:30). Wiemy natomiast, że jej szerszy opis opublikowany zostanie o 16:00. Podobnie jak w miesiącach ubiegłych i wbrew przedpandemicznym standardom, nie odbędzie się dziś konferencja prasowa z udziałem prezesa NBP oraz dwóch innych członków Rady. Zamiast tego, Adam Glapiński w piątek 7 kwietnia o 15:00 odpowie na pytania wcześniej przesłane przez dziennikarzy.
Kolejne jednodniowe posiedzenie decyzyjne RPP odbędzie się 9 czerwca.
























































