Jeśli ceny paliw będą spadać, to rząd nie będzie podejmować decyzji o ich obniżce – poinformował w czwartek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Przypomniał, że gdy wprowadzany był program CPN baryłka ropy kosztowała ponad 100 dolarów.


- CPN był programem czasowym, mówiliśmy to od samego początku, gdy wprowadzaliśmy program, który był najdalej idącym w UE programem. Od początku mówiliśmy także, że program ten ma być sfinansowany podatkiem od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych – powiedział Domański w czwartek podczas spotkania z dziennikarzami. - Prezydent Nawrocki zdecydował się ten podatek zablokować – nawet nie zawetować, co zablokować – podkreślił.
Zwrócił uwagę, że obecnie widać jednak spadki cen ropy i paliw na świecie.
- Jak wprowadzaliśmy program CPN, to baryłka kosztowała 110-115 dolarów, teraz jest to ok. 70-80 dolarów, futures (kontrakty terminowe - PAP) na benzynę spadają, widać także poprawę na stacjach benzynowych. I choć brak podpisu prezydenta pod ustawą utrudnia decyzję, to jeszcze się zastanawiamy, czy nie zadziałać na dwa ostatnie tygodnie wakacji, gdyby doszło do wzrostu cen ropy – dodał Domański.
Dopytywany o to, czy spadek cen paliw będzie oznaczać brak interwencji rządu, potwierdził. - Jeśli ceny paliw będą spadać, to nie będziemy podejmować decyzji o obniżce cen paliw – powiedział Domański. Zaznaczył, że obecnie rząd mógłby wpłynąć na ceny paliw wyłącznie poprzez obniżkę VAT.

Premier Donald Tusk informował w środę, że tego samego dnia spotka się z Domańskim, by porozmawiać o możliwości częściowego zastosowania rozwiązań, które od końca marca do końca czerwca obowiązywały w ramach pakietu „Ceny Paliwa Niżej” (CPN). 30 czerwca przestały obowiązywać przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych. Wcześniej, w połowie czerwca, wygasły przepisy o obniżce akcyzy. Według informacji resortu finansów koszt programu CPN sięgnął ok. 4,7 mld zł.
W poniedziałek w ubiegłym tygodniu Donald Tusk zapowiedział, że rząd zaproponuje regulowane ceny paliw przynajmniej na dwa ostatnie tygodnie wakacji, jeśli ceny ropy na światowych rynkach znów wzrosną w wyniku niestabilności na Bliskim Wschodzie. (PAP)
ms/ mmu/






























































