REKLAMA

Niedobory surowców hamują wzrost w przemyśle

2021-05-04 09:00, akt.2021-05-04 15:25
publikacja
2021-05-04 09:00
aktualizacja
2021-05-04 15:25
fot. Kateryna Babaieva / Pexels

Podobnie jak poprzednie miesiące kwiecień stał pod znakiem ożywienia aktywności ekonomicznej w polskim sektorze wytwórczym. Jednakże ekspansja w przemyśle jest hamowana przez niedobory surowców i pracowników.

W kwietniu PMI dla polskiego przemysłu osiągnął wartość 53,7 punktów – poinformowała firma badawcza IHS Markit. To mniej niż w marcu, gdy odczyt na poziomie 54,3 pkt był najwyższym wynikiem od ponad trzech lat. Niemniej jednak to wciąż drugi najwyższy odczyt po czerwcu 2018 roku.

/ Bankier.pl.

W ten sposób polski PMI rozczarował drugi raz z rzędu. Kwietniowy odczyt okazał się bowiem wyraźnie niższy od oczekiwań ekonomistów, którzy spodziewali się odczytu na poziomie 55,0 pkt.

- Najnowsze wyniki badań PMI dla polskiego sektora wytwórczego ponownie wykazały niedobry podaży surowców oraz rekordową presję inflacyjną. W kwietniu wydajność zaopatrzeniowców osiągnęła rekordowo niski poziom, napędzając inflację kosztów oraz cen wyrobów gotowych (w obu przypadkach było najszybsze w historii badań) – czytamy w najnowszym raporcie IHS Markit.

Braki na rynkach surowców oraz nieobecności pracowników doprowadziły do rekordowej kumulacji zaległości produkcyjnych. Z tego powodu produkcja zwiększyła się tylko nieznacznie, mimo że producenci wyprzedali zgromadzone wcześniej zapasy. Słabość wykazał popyt krajowy, co jednak rekompensowały zamówienia eksportowe.

W dalszym ciągu czynnikiem ograniczającym wzrost produkcji były zakłócenia w łańcuchach dostaw. Około 44% respondentów zaraportowało większe opóźnienia w dostawach niż w poprzednich miesiącach (w marcu było to 37%). To rezultat nawet wyższy niż w marcu 2020 roku, podczas pierwszej fali lockdownów

Skutkiem tego jest nasilająca się presja inflacyjna. Rekordowe 78% uczestników badania zaraportowało wzrost kosztów produkcji, co przełożyło się na rekordowe podwyżki cen wyrobów gotowych. To zła wiadomość dla konsumentów, którzy już teraz zmagają się z oficjalnie przekraczającą 4% inflacją cenową. W najbliższych miesiącach do szybko drożejących paliw, energii i usług mogą dojść także podwyżki cen dóbr przemysłowych.

Ożywienie w polskim przemyśle wpisuje się w globalne trendy. W Niemczech i reszcie strefy euro analogiczne wskaźniki odnotowały najwyższe poziomy w swej 25-letniej historii. To obraz nie tylko cyklicznego ożywienia, ale też rezultat wymuszonego przez politykę lockdownów przesunięcia wydatków konsumpcyjnych z usług na dobra materialne.

Wskaźnik PMI kalkulowany jest na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród menedżerów firm przemysłowych. Proszeni są o porównanie z poprzednim miesiącem wielkości nowych zamówień (30 proc.), produkcji (25 proc.), zatrudnienia (20 proc.), prędkości dostaw (15 proc.) oraz zapasów (10 proc.). Wyniki poniżej 50 punktów sygnalizują spadek aktywności ekonomicznej w badanym sektorze, zaś odczyty powyżej 50 punktów wskazują na ekspansję gospodarczą.

Lewiatan: PMI ujawnia problemy polskiego sektora przemysłowego

Według Sonii Buchholtz, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan, wtorkowy komunikat ujawnia narastające problemy, z jakimi boryka się polski sektor przemysłowy. Jej zdaniem ryzyko niedostatecznego popytu wypierają niedobory surowców, tworzące zagrożenie dla możliwości zarobkowania oraz presja inflacyjna. Ta ostatnia ma - w opinii ekspertki Lewiatana - różnorodne podłoże: braki surowców podnoszą ceny (zwłaszcza przy słabym złotym), podobnie jak deficyty zasobów pracy (trwałe i wynikające z chorób i opieki). Dlatego - wskazuje - firmy pozbawione poduszki finansowej nie są skłonne ryzykować wygładzania ścieżki wzrostu cen.

"Nawet jeśli wynik kwietniowy wygląda na pierwszy rzut oka pozytywnie, to jednak ciemne chmury gromadzą się nad przetwórstwem, w tym np. motoryzacją" - ocenia Bucholtz. Zwraca uwagę na niewielki pozytywny wpływ zamówień, słaby popyt krajowy, niskie tempo wzrostu produkcji oraz wspomniane już ograniczenia podażowe wzmocnione przez problemy w transporcie.

"Ich skutkiem są opóźnienia dostaw i wyprzedawanie zapasów. Opóźnienia dostaw tradycyjnie liczone są jako korzystne zjawisko (nadwyżka popytu nad podażą), chociaż w obecnych warunkach trudno je tak postrzegać" - podkreśla.

W jej ocenie w takich okolicznościach zrozumiałą indywidualną strategią jest kupowanie na wszelki wypadek. Uzasadnia ono wzrost aktywności zakupowej firm, ale prowadzi do nieuchronnego wzrostu cen materiałów. W takich okolicznościach rekordowo szybko rosną ceny wyrobów gotowych - zauważa.

"Wychodzenie z kryzysu staje się coraz trudniejsze, co znajduje odzwierciedlenie w mniejszym optymizmie niż przed miesiącem" - wskazuje.

KK/PAP

Źródło:
Tematy
Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Advertisement

Komentarze (3)

dodaj komentarz
jas2
"Niedobory surowców hamują wzrost w przemyśle"

To fakt. Wzrost PKB mógłby być wyższy ale brakuje niektórych tworzyw sztucznych a metale podrożały nawet o 40%.
demeryt_69
Znaczit ożywienia aktywności ekonomicznej w polskim sektorze wytwórczym jest w pariadkie, ale ekspansja w przemyśle niet? Wot i zagwożdżka :)
jezelipapa
Poproś swoich kierowników w Rosji o kurs języka polskiego, bo za bardzo sie odróżniasz jak na ruskiego trola.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki