Marzec przyniósł wzrost tzw. inflacji bazowej w Polsce. Ten bacznie obserwowany przez ekonomistów i bankierów centralnych wskaźnik wrócił w rejon 4%.


Według opublikowanych we wtorek danych Narodowego Banku Polskiego w marcu 2021 r. inflacja w relacji rok do roku:
- po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła 3,9 proc. wobec 3,7 proc. miesiąc wcześniej; odczyt okazał się zgodny z oczekiwaniami ekonomistów;
- po wyłączeniu cen administrowanych (podlegających kontroli państwa) wyniosła 2,6 proc. wobec 1,7 proc. miesiąc wcześniej;
- po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych wyniosła 2,6 proc. wobec 2,5 proc. miesiąc wcześniej;
- tzw. 15-proc. średnia obcięta, która eliminuje wpływ 15 proc. koszyka cen o najmniejszej i największej dynamice, wyniosła 2,9 proc. wobec 2,3 proc. miesiąc wcześniej.
Spośród czterech wskaźników inflacji bazowej najczęściej używanym przez ekonomistów oraz bankierów centralnych jest wskaźnik pomijający ceny żywności i energii (pierwszy na powyższej liście). Waga obu kategorii w koszyku inflacyjnym wynosi bowiem łącznie ponad 40 proc.
Natomiast „zwyczajna” inflacja CPI w marcu mocno wzrosła, osiągając poziomie 3,2 proc, a więc wyraźnie więcej niż 2,5-procentowy cel inflacyjny NBP. W piątek Eurostat opublikował marcowy odczyt inflacji HICP. Wyniosła ona aż 4,4 proc., co było nie tylko najwyższym wynikiem w całej Unii Europejskiej, ale też najwyższym rezultatem od blisko 10 lat.
W tym miejscu należy dodać, że inflacja HICP jest odmienną miarą wzrostu cen od najpopularniejszego i stosowanego przez GUS wskaźnika CPI. Dla przypomnienia – wczoraj GUS poinformował, że marcowa inflacja w Polsce wyniosła 3,2 proc. O różnicach między wskaźnikami pisaliśmy w artykule „Jak GUS mierzy inflację? Statystycy wyjaśniają”. W skrócie: obie miary stosują nieco odmienny system wag i uwzględniają nieco inny zakres wydatków. Na ten temat wypowiadał się ostatnio także prezes NBP Adam Glapiński.
- Wskaźniki inflacji bazowej umożliwiają pogłębioną ocenę procesów inflacyjnych w gospodarce. Tym niemniej wskaźniki te nie są pozbawione wad i trudno wskazać, która z miar inflacji bazowej najlepiej odzwierciedla średniookresowy trend wzrostu cen. W różnych warunkach ekonomicznych poszczególne miary inflacji bazowej mogą z różną precyzją przybliżać nieobserwowalny trend wzrostu ogólnego poziomu cen. Przydatność tych miar w dużej mierze zależy od charakteru szoków, jakim podlegają ceny kategorii wyłączonych z poszczególnych miar inflacji bazowej. Wskaźniki inflacji bazowej są wykorzystywane w Narodowym Banku Polskim – podobnie jak w innych bankach centralnych – w pracach analitycznych, prognostycznych i badawczych, jak również w procesie formułowania polityki pieniężnej – wyjaśnia NBP.
W grudniu inflacja bazowa (bez cen energii i żywności) opuściła wyznaczone w listopadzie 19-letnie maksimum (4,3 proc., najwięcej od listopada 2001 r., rekord wyrównany również w lipcu i wrześniu 2020 r.), obniżając się poniżej 4 proc. Trend spadku inflacji bazowej zaobserwoano również w styczniu i w lutym.
Niemniej jednak wskaźnik ten nadal znajduje się powyżej dopuszczalnego odchylenia od celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego, który wynosi 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o jeden punkt procentowy.
O tym, jak dokładnie obliczana jest inflacja, pisaliśmy w artykule „Jak GUS mierzy inflację? Statystycy wyjaśniają”. Analizując powyższe dane, warto mieć w pamięci, że "Inflacja nie we wszystkich uderza jednakowo", a "Kłamstwo inflacyjne" budziło, budzi i budzić będzie spore emocje. Z tematem inflacji trzeba się coraz bardziej oswajać - ostatnie projekcje Narodowego Banku Polskiego wskazują, że tempo wzrostu cen będzie wyraźnie wyższe niż sądzono. Poza sytuacją krajową, do inflacji dokładają się też czynniki zewnętrzne, w tym droższa żywność i paliwa.
KK/MŻ


























































