REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy to będą pierwsze decyzje Trumpa? Wśród wymienianych restrykcje imigracyjne, wydobycie ropy i cła

2025-01-19 07:16, akt.2025-01-19 10:51
publikacja
2025-01-19 07:16
aktualizacja
2025-01-19 10:51
Dodaj Bankier.pl w Google

Według zapowiedzi zespołu Donalda Trumpa nowy prezydent USA zacznie drugą kadencję od wydania około 100 rozporządzeń. Mają dotyczyć m.in. dodatkowych restrykcji na granicy, poluzowania regulacji dotyczących wydobycia ropy naftowej, nałożenia nowych ceł oraz zmian w pracy urzędników państwowych.

Czy to będą pierwsze decyzje Trumpa? Wśród wymienianych restrykcje imigracyjne, wydobycie ropy i cła
Czy to będą pierwsze decyzje Trumpa? Wśród wymienianych restrykcje imigracyjne, wydobycie ropy i cła
fot. JONATHAN ERNST / / Reuters

Kiedy w kampanii wyborczej Trump był pytany, czy zamierza być dyktatorem, odparł, że będzie nim tylko pierwszego dnia. I choć później tłumaczył, że to żart, wygląda na to, że drugą kadencję rozpocznie od daleko idących dekretów.

Według telewizji Fox News w pierwszym dniu prezydentury Trump zamierza zastosować metodę "szoku i trwogi" - jak nazwano strategię wojsk USA w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej - wydając ogromną liczbę rozporządzeń i rozkazów. Jak zapowiedział jeden z najbliższych doradców prezydenta, Stephen Miller, priorytetem będą restrykcje graniczne, a prezydent wyda ponad 100 rozporządzeń.

"Prezydent zamierza podpisać najbardziej kompleksowy pakiet bezpieczeństwa granicznego na mocy rozporządzenia wykonawczego w historii Ameryki. Te rozporządzenia wykonawcze nie tylko całkowicie zamkną południową granicę, zatrzymają nielegalną imigrację, rozpoczną masowe deportacje nielegalnych imigrantów i przestępców w naszym kraju, ale także raz na zawsze rozpoczną proces eliminowania zagrożenia ze strony karteli przestępczych z każdego kraju, systematycznie likwidując każdy transnarodowy gang uliczny" - zapowiadał Miller w Fox News.

Według Politico większość podejmowanych w początkowym okresie decyzji przywróci politykę z jego pierwszej kadencji, w tym dodatkowe zaostrzenia w możliwości ubiegania się o azyl. Portal zaznacza jednak, że Trump nie będzie w stanie od razu przywrócić jednego z głównych elementów, tzw. Title 42, który polega na automatycznym odrzucaniu wniosków azylowych w oparciu o ogłoszony stan zagrożenia epidemiologicznego.

Wakacje na giełdzie

Według "Wall Street Journal" już we wtorek zacząć mają się pierwsze naloty służb imigracyjnych na nielegalnych imigrantów, w pierwszej kolejności w Chicago. Choć celem akcji mają być imigranci, którzy popadli w kontakt z prawem, zatrzymania mają objąć też inne osoby nielegalnie przebywające w USA obecne podczas nalotów.

Mimo to kierujący akcją deportacyjną "car od spraw granicy" Tom Homan miał w prywatnych rozmowach z kongresmenami studzić oczekiwania co do skali tej operacji, zapowiadanej przez Trumpa jako "największa akcja deportacyjna w historii Ameryki". Wskazał przy tym m.in. na ograniczenia logistyczne i pojemność ośrodków zatrzymań.

Wśród najbardziej kontrowersyjnych działań zapowiadanych przez Trumpa i jego ludzi jest zerwanie z prawem ziemi (ius soli), tj. zasadą nabywania obywatelstwa wraz z urodzeniem się na terytorium USA. Demokraci uważają, że zmiana byłaby niekonstytucyjna, bo mówi o niej 14. poprawka do konstytucji. Według Politico Trump rozważa odebranie tego prawa dzieciom nielegalnych imigrantów oraz obcokrajowców przebywających w USA przez krótki czas.

Innym priorytetem Trumpa ma być zniesienie regulacji dotyczących wydobycia ropy naftowej na ziemiach należących do władz federalnych. W tym kontekście spodziewane jest również ponowne wyjście USA z paryskiego porozumienia klimatycznego.

Wśród zapowiadanych przez nowego prezydenta działań pierwszego dnia miało być również nałożenie nowych ceł, choć szczegóły wciąż nie są znane. Trump groził nałożeniem ceł w wysokości 25 proc. na towary z Meksyku i Kanady oraz 10 proc. na towary z Chin - trzech zdecydowanie największych partnerów handlowych USA - jeśli nie ukrócą przemytu narkotyków i nielegalnej migracji. Rządy krajów sąsiadujących z USA zapowiedziały działania w tym zakresie, lecz nie jest jasne, czy wystarczy to do uniknięcia ceł. Niezależnie od tego Trump zamierza też radykalnie ograniczyć programy pomocy zagranicznej.

Według zapowiedzi Millera wśród pierwszych stu działań Trumpa będą rozporządzenia dotyczące pracy federalnej biurokracji, w tym zakończenia możliwości pracy zdalnej przez urzędników. Nie jest jasne, czy Trump zamierza zgodnie z obietnicą wydać rozporządzenie wprowadzające kategorię pracowników federalnych znanych jako "Schedule F", która ma umożliwić zwolnienie do 50 tys. urzędników aparatu państwowego. Celem miałoby być zastąpienie tych urzędników ludźmi związanymi z prezydentem.

Raport: Wybrane kraje UE mogą skorzystać na polityce Trumpa

Wybrane kraje UE mogą skorzystać na polityce Donalda Trumpa i wojnie celnej, w której głównymi stronami konfliktu będą USA i Chiny - oceniła firma doradcza Crido. Dodała też, że inwestycje w europejską energetykę powinny skupić się na obniżeniu cen energii.

Według Crido, decyzje prezydenta-elekta USA Donalda Trumpa związane z protekcjonizmem państwowym, czyli np. podwyższenie ceł, mogą negatywnie wpłynąć na atrakcyjność Unii Europejskiej i Polski jako miejsca inwestycji.

Niektóre kraje UE mogą jednak skorzystać na polityce Trumpa i wojnie celnej, w której głównymi stronami konfliktu będą USA i Chiny. "Tak się stanie, jeżeli transakcje handlowe w zakresie obronności czy energetyki pomiędzy europejskimi krajami NATO a Stanami Zjednoczonymi i potencjalne korzyści płynące z tego dla amerykańskiego budżetu, złagodzą politykę celną dotyczącą eksportu europejskich towarów do USA" - wskazali.

W takim przypadku - jak zauważyli autorzy - kraje UE mogą liczyć na lokowanie części amerykańskich inwestycji w Europie, w tym przenoszonych z Chin.

W drugim scenariuszu, który może nakładać się na pierwszy, ze strony UE mają pojawić się "dążenia do silniejszej konkurencyjności i niezależności względem USA, po latach +pozostawania w tyle+".

Według Crido, w obu tych scenariuszach "Europa musi inwestować w nowe technologie i innowacyjność, ale też zredukować bariery prawne i biurokrację", która - w ocenie firmy - negatywnie wpływa na europejskie przedsiębiorstwa. Ponadto, jak podkreślono, inwestycje w transformację energetyczną nie powinny skupiać się "wyłącznie na efekcie ekologicznym, ale też na obniżeniu cen energii elektrycznej w krajach UE".

Firma doradcza zaznacza, że decydującym czynnikiem wyboru lokalizacji inwestycji będzie innowacyjność, efektywność energetyczna i dostępność nowoczesnych technologii. "Dotrzymanie kroku w postępie technologicznym i taniej energii takiemu partnerowi jak USA będzie wymagało od krajów UE ogromnych nakładów kapitałowych" - stwierdziła. W związku z tym - jak dodała - ze strony Komisji Europejskiej można spodziewać się inicjowania funduszy wspierania energetyki, innowacji, przemysłu i nauki.

Autorzy raportu zauważyli, że niskie koszty pracy w Polsce "przestają być wystarczającym argumentem dla globalnych inwestorów". "Polska musi szybko adaptować się do nowych trendów technologicznych, jednak spółki mają ograniczony wpływ na koszty energii, szczególnie gazu" - wskazali. Problemem też - jak dodali - są ograniczone zasoby finansowe, które komplikują dostosowanie się polskich firm do rosnących wymagań regulacyjnych.

Aby Polska utrzymała konkurencyjność, w ocenie autorów musi inwestować w tanie i zrównoważone źródła energii, rozwój technologii AI oraz uproszczenia regulacyjne dla przedsiębiorstw. "Brak działań w tych kluczowych obszarach może skutkować odpływem inwestycji do krajów oferujących bardziej sprzyjające warunki, w tym innych krajów UE" - zaznaczyli. Wskazali też, że nasz kraj będzie musiał też m.in. inwestować fundusze unijnie sprawnie i na przejrzystych zasadach, prowadzić aktywną politykę zachęt inwestycyjnych dla dużych inwestorów oraz utrzymać atrakcyjność obecnie dostępnych zachęt, np. Polskiej Strefy Inwestycji.

"Wzrost gospodarczy Polski może spowolnić na skutek prawdopodobnych utrudnień eksportowych dla UE, które szczególnie negatywnie wpłyną na naszego największego partnera w eksporcie – Niemcy (eksportują ok. 10 proc. swoich towarów do USA, Polska – ok. 3 proc.)" - poinformowała firma doradcza. Według niej, efekt ten może zostać wzmocniony poprzez postawienie przez USA na tańsze źródła energii, np. z paliw kopalnianych. Przyczyni się to "do pogorszenia konkurencyjności kosztowej produkcji UE względem USA".

Autorzy raportu przewidują, że "konieczność poszukiwania nowych rynków zbytu przez Chiny w przypadku nałożonych przez USA ceł, może również osłabić polski eksport na rynki krajów UE". 

jls/ malk/

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ akl/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Donald Trump

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki