REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Bezrobocie w 2013 roku zdusi gospodarkę

Łukasz Piechowiak2013-01-01 06:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2013-01-01 06:00

W 2013 roku czeka nas wzrost bezrobocia – to wydaje się pewne. Jednak w wielu prognozach nie podaje się przyczyn przyszłych wzrostów i tego, w jaki sposób odbiją się one na rosnącej liczbie ludzi bez legalnej pracy.

bezrobocie
Źródło: Thinkstock

Są trzy powody, przez które pogorszy się sytuacja na rynku pracy, a stopa bezrobocia w grudniu przyszłego roku wyniesie ok. 14,5%.

Klin podatkowy


Koszty pracy są główną przyczyną rosnącego bezrobocia. Chcąc legalnie zatrudnić jakiekolwiek pracownika, trzeba za niego opłacać składki i podatki, które łącznie stanowią 41% wynagrodzenia. Wbrew bzdurnym podziałom na koszty pracownika i pracodawcy to właśnie zatrudniony, a nie kto inny musi wypracować całą kwotę składającą się na jego wynagrodzenie. Pracodawca nigdy nie zatrudniłby nikogo, jeśliby mu się to nie opłacało. Chociaż wszystkie organizacje zrzeszające pracodawców i pracowników, a nawet związkowcy od lat apelują do rządu, by ten zmniejszył obciążenia podatkowe zawarte w wynagrodzeniu, to decydenci wydają się być głusi na ten problem.

Prognozy 2013

Prędzej czeka nas podwyżka niektórych składek, na początek najprawdopodobniej zdrowotnej. Naturalnie zwiększy to koszty zatrudnienia, a co za tym idzie – bezrobocie wzrośnie. Po prostu w Polsce coraz mniej opłaca się pracować i z tego powodu ludzie tracą pracę. Część ucieka do szarej strefy, a inni w najlepszym wypadku przechodzą na umowy „śmieciowe”.

Wzrost płacy minimalnej i nieelastyczny Kodeks pracy


Polska droga do zniewolenia»Polska droga do zniewolenia
Płaca minimalna od przyszłego roku wyniesie 1600 zł brutto. Chociaż wciąż należy do najniższych w UE, to mimo wszystko stosunek wysokości najniższego wynagrodzenia do przeciętnej krajowej mieści się w europejskich normach. Dowodzi to tylko tego, że Polacy to biedacy i nawet przeciętny Polak zarabia grosze w stosunku do swoich kolegów z Niemiec.

Płaca minimalna stanowi naturalną barierę do zatrudniania nisko wykwalifikowanych pracowników, na przykład młodych ludzi, którzy podejmą się prostej pracy, choćby mycia szyb samochodów tankujących na stacjach benzynowych. Niezależnie od tego, jak wybitnymi specjalistami byliby w tej dziedzinie, ich praca po prostu nie jest warta 2000 zł – bo tyle kosztować będzie zatrudnienie jednego pracownika za 1600 zł brutto. Zatem osoby, które mogłyby i chciałyby pracować, do tej pracy nie pójdą, po prawo zabrania ich legalnie zatrudniać.

Płaca minimalna ma też drugie dno. Otóż jest ona wskaźnikiem, na podstawie którego wylicza się składki do ZUS płaconych przez np. przedsiębiorców. Gdy minimalne wynagrodzenie rośnie, zwiększają się także składki płacone przez niektóre osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. Dla nich często stanowi to największe obciążenie, dobijające małe biznesy. Im mniej pieniędzy mają drobni przedsiębiorcy, tym mniej mogą wygenerować nowych miejsc pracy.

 Czeka nas przymus pracy?» Czeka nas przymus pracy?

Kolejną arcyważną przyczyną przyszłego wzrostu bezrobocia jest nieelastyczny Kodeks pracy. Rząd podejmuje się tylko kosmetycznych działań, np. wydłuża okresy rozliczeniowe dla płatności za nadgodziny. Jednak to nie rozwiązuje problemu, którym jest niedostosowanie prawnych form zatrudnienia do obecnych warunków i stylu pracy. Inne składki i inne prawa powinni posiadać pracownicy, którzy dopiero rozpoczynają karierę zawodową, a inne ludzie przed emeryturą, którzy już nie mogą i nie powinni spędzać 8 godzin dziennie w pracy. Na razie nikt nie podjął się prac nad taką reformą, zatem dalej świat będzie szedł do przodu, a polskie prawo pracy pozostanie w kształcie prawie nieróżniącym się od tego z połowy lat 70. XX wieku.

Pogorszenie koniunktury


Na pogorszenie koniunktury, a co za tym idzie – niższy wzrost gospodarczy – wpływ ma wiele czynników. Część działa na zasadzie sprzężeń zwrotnych, np. wysokie podatki oznaczają wysokie bezrobocie, a to przekłada się na mniejszą ilość wyprodukowanych dóbr i usług. Z drugiej strony kondycja niektórych sektorów gospodarczych zależy od sytuacji na rynkach finansowych, więc jeśli giełda w USA notuje spadki, to w Polsce może upaść warzywniak. Naturalnie po drodze musi dojść do wielu innych perturbacji, ale zasada jest prosta – wszystko ma na siebie wpływ, taki ekonomiczny efekt motyla. Cena ropy, różnice kursowe, poziom opodatkowania, a nawet prognoza pogody. Sprawni analitycy na podstawie wskaźników potrafią przewidzieć, jak zachowa się gospodarka w danym okresie. Z ich prognoz wynika jasno, że wzrost PKB w Polsce w 2013 roku wyniesie ok. 2%. Zgodnie z prawem Okuna bezrobocie rośnie, gdy maleje PKB. W Polsce ta zależność występuje zawsze, gdy wzrost gospodarczy spada poniżej 4%.

Czego zatem możemy się spodziewać? W okolicach marca bezrobocie przekroczy 13,7%, następnie zacznie maleć z uwagi na rozpoczęcie prac sezonowych w budownictwie, turystyce i rolnictwie. Najprawdopodobniej na początku roku rząd uruchomi dodatkowe środki z Funduszu Pracy na aktywne formy walki z bezrobociem, których wystarczy najwyżej do września. Wówczas znów trend się odwróci i na koniec grudnia odnotujemy ok. 14,5-procentową stopę bezrobocia.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Caesar
Autor jest optymistą. Zakłada liniowość procesów gospodarczych, a tak niestety nie jest. Są progi działania po przekroczeniu których następuje buuuum. Firma nie zmniejsza zysku w nieskończoność tylko się zamyka. Gdy konkurencyjność firmy na rynku spada (podatki!!!) poniżej progu firma przestaje sprzedawać - buum. A potem rusza lawina Autor jest optymistą. Zakłada liniowość procesów gospodarczych, a tak niestety nie jest. Są progi działania po przekroczeniu których następuje buuuum. Firma nie zmniejsza zysku w nieskończoność tylko się zamyka. Gdy konkurencyjność firmy na rynku spada (podatki!!!) poniżej progu firma przestaje sprzedawać - buum. A potem rusza lawina - spada zatrudnienie - spada siła nabywcza ludności - spada popyt- spada zatrudnienie itd...Pytanie jak daleko jesteśmy od progu ? Jesteśmy bliziutko, a dług publiczny w zasadzie uniemożliwia skuteczne ruchy, nawet gdyby ktoś chciał i umiał coś zrobić (a w PO takich nie widzę, w PIS, PSL, SLD też nie...)

Powiązane: Podsumowania 2012, prognozy 2013

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki