W 2013 roku czeka nas wzrost bezrobocia – to wydaje się pewne. Jednak w wielu prognozach nie podaje się przyczyn przyszłych wzrostów i tego, w jaki sposób odbiją się one na rosnącej liczbie ludzi bez legalnej pracy.

Źródło: Thinkstock
Są trzy powody, przez które pogorszy się sytuacja na rynku pracy, a stopa bezrobocia w grudniu przyszłego roku wyniesie ok. 14,5%.
Klin podatkowy
Koszty pracy są główną przyczyną rosnącego bezrobocia. Chcąc legalnie zatrudnić jakiekolwiek pracownika, trzeba za niego opłacać składki i podatki, które łącznie stanowią 41% wynagrodzenia. Wbrew bzdurnym podziałom na koszty pracownika i pracodawcy to właśnie zatrudniony, a nie kto inny musi wypracować całą kwotę składającą się na jego wynagrodzenie. Pracodawca nigdy nie zatrudniłby nikogo, jeśliby mu się to nie opłacało. Chociaż wszystkie organizacje zrzeszające pracodawców i pracowników, a nawet związkowcy od lat apelują do rządu, by ten zmniejszył obciążenia podatkowe zawarte w wynagrodzeniu, to decydenci wydają się być głusi na ten problem.
Prędzej czeka nas podwyżka niektórych składek, na początek najprawdopodobniej zdrowotnej. Naturalnie zwiększy to koszty zatrudnienia, a co za tym idzie – bezrobocie wzrośnie. Po prostu w Polsce coraz mniej opłaca się pracować i z tego powodu ludzie tracą pracę. Część ucieka do szarej strefy, a inni w najlepszym wypadku przechodzą na umowy „śmieciowe”.
Wzrost płacy minimalnej i nieelastyczny Kodeks pracy
![]() | »Polska droga do zniewolenia |
Płaca minimalna stanowi naturalną barierę do zatrudniania nisko wykwalifikowanych pracowników, na przykład młodych ludzi, którzy podejmą się prostej pracy, choćby mycia szyb samochodów tankujących na stacjach benzynowych. Niezależnie od tego, jak wybitnymi specjalistami byliby w tej dziedzinie, ich praca po prostu nie jest warta 2000 zł – bo tyle kosztować będzie zatrudnienie jednego pracownika za 1600 zł brutto. Zatem osoby, które mogłyby i chciałyby pracować, do tej pracy nie pójdą, po prawo zabrania ich legalnie zatrudniać.
Płaca minimalna ma też drugie dno. Otóż jest ona wskaźnikiem, na podstawie którego wylicza się składki do ZUS płaconych przez np. przedsiębiorców. Gdy minimalne wynagrodzenie rośnie, zwiększają się także składki płacone przez niektóre osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. Dla nich często stanowi to największe obciążenie, dobijające małe biznesy. Im mniej pieniędzy mają drobni przedsiębiorcy, tym mniej mogą wygenerować nowych miejsc pracy.
![]() | » Czeka nas przymus pracy? |
Kolejną arcyważną przyczyną przyszłego wzrostu bezrobocia jest nieelastyczny Kodeks pracy. Rząd podejmuje się tylko kosmetycznych działań, np. wydłuża okresy rozliczeniowe dla płatności za nadgodziny. Jednak to nie rozwiązuje problemu, którym jest niedostosowanie prawnych form zatrudnienia do obecnych warunków i stylu pracy. Inne składki i inne prawa powinni posiadać pracownicy, którzy dopiero rozpoczynają karierę zawodową, a inne ludzie przed emeryturą, którzy już nie mogą i nie powinni spędzać 8 godzin dziennie w pracy. Na razie nikt nie podjął się prac nad taką reformą, zatem dalej świat będzie szedł do przodu, a polskie prawo pracy pozostanie w kształcie prawie nieróżniącym się od tego z połowy lat 70. XX wieku.
Pogorszenie koniunktury
Na pogorszenie koniunktury, a co za tym idzie – niższy wzrost gospodarczy – wpływ ma wiele czynników. Część działa na zasadzie sprzężeń zwrotnych, np. wysokie podatki oznaczają wysokie bezrobocie, a to przekłada się na mniejszą ilość wyprodukowanych dóbr i usług. Z drugiej strony kondycja niektórych sektorów gospodarczych zależy od sytuacji na rynkach finansowych, więc jeśli giełda w USA notuje spadki, to w Polsce może upaść warzywniak. Naturalnie po drodze musi dojść do wielu innych perturbacji, ale zasada jest prosta – wszystko ma na siebie wpływ, taki ekonomiczny efekt motyla. Cena ropy, różnice kursowe, poziom opodatkowania, a nawet prognoza pogody. Sprawni analitycy na podstawie wskaźników potrafią przewidzieć, jak zachowa się gospodarka w danym okresie. Z ich prognoz wynika jasno, że wzrost PKB w Polsce w 2013 roku wyniesie ok. 2%. Zgodnie z prawem Okuna bezrobocie rośnie, gdy maleje PKB. W Polsce ta zależność występuje zawsze, gdy wzrost gospodarczy spada poniżej 4%.
Czego zatem możemy się spodziewać? W okolicach marca bezrobocie przekroczy 13,7%, następnie zacznie maleć z uwagi na rozpoczęcie prac sezonowych w budownictwie, turystyce i rolnictwie. Najprawdopodobniej na początku roku rząd uruchomi dodatkowe środki z Funduszu Pracy na aktywne formy walki z bezrobociem, których wystarczy najwyżej do września. Wówczas znów trend się odwróci i na koniec grudnia odnotujemy ok. 14,5-procentową stopę bezrobocia.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl





























































