REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

USA szykują odwrót z Bliskiego Wschodu. Pentagon nie chce odbudowywać baz

2026-09-08 11:15
publikacja
2026-09-08 11:15
Dodaj Bankier.pl w Google

W kuluarach Pentagonu oraz w centrali CIA toczą się dyskretne rozmowy, które mogą zwiastować najbardziej radykalną zmianę w amerykańskiej architekturze bezpieczeństwa od dwóch dekad - informuje CNN.

USA szykują odwrót z Bliskiego Wschodu. Pentagon nie chce odbudowywać baz
USA szykują odwrót z Bliskiego Wschodu. Pentagon nie chce odbudowywać baz
fot. Brian Harris / / ZUMA Wire

Choć Bliski Wschód pozostaje obszarem aktywnych działań kinetycznych – co potwierdziły irańskie uderzenia na bazy w Jordanii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich w ubiegłym tygodniu – aparat bezpieczeństwa USA przygotowuje się do strukturalnego odwrotu, jeśli uda się zakończyć wojnę z Iranem.

Kluczowym katalizatorem nie jest jedynie zmęczenie „wiecznymi wojnami”, lecz pragmatyczna potrzeba dostosowania się do nieprzewidywalnej doktryny, jaką może wprowadzić Donald Trump, oraz rosnące koszty utrzymania infrastruktury, która przestała gwarantować bezpieczeństwo.

Strategiczny punkt zwrotny - między eskalacją a demontażem

Obecny moment to dla amerykańskich strategów faza wysokiej niepewności. Z jednej strony mamy do czynienia z próbą wypracowania scenariusza zakończenia konfliktu z Iranem pod egidą nowej administracji, z drugiej – z koniecznością ochrony 50 000 żołnierzy, dwóch grup lotniskowców i ponad tuzina niszczycieli rakietowych, które obecnie operują w regionie.

Sygnały płynące z Waszyngtonu sugerują, że planowana redukcja personelu to nie tylko ruch taktyczny, ale próba uprzedzenia decyzji „nieprzewidywalnego prezydenta”, który nie sformułował dotąd jasnej strategii dla powojennego ładu, ale konsekwentnie buduje kapitał polityczny na wycofywaniu sił z zagranicy.

Scammingout

Dla decydentów i inwestorów kluczowy jest wniosek: era „niezatapialnych” baz jako symbolu stałej obecności dobiega końca. Pentagon przechodzi od roli bezpośredniego stabilizatora do modelu zarządzania kryzysowego, w którym infrastruktura warta miliardy dolarów jest traktowana jako obciążenie, a nie aktyw.

Bilans strat - miliardowy dylemat i koniec darmowego parasola

Ostatnie miesiące starć z proirańskimi bojówkami brutalnie obnażyły słabość stałych instalacji. Precyzyjne ataki dronów i rakiet udowodniły, że obiekty budowane z myślą o dominacji technologicznej stały się łatwymi celami:

  • placówka CIA w Rijadzie (Arabia Saudyjska) została skutecznie wyeliminowana z użycia (effectively destroyed) w wyniku irańskiego ataku, co paraliżuje lokalne zdolności operacyjne;
  • poważne uszkodzenia odnotowano w kluczowych bazach w Bahrajnie, Katarze oraz Kuwejcie.

Jules „Jay” Hurst III, kontroler finansowy Pentagonu, postawił sprawę jasno: resort nie tylko nie zna ostatecznej kwoty potrzebnej na naprawy, ale przede wszystkim waha się, czy w ogóle podejmować proces odbudowy. Wewnątrz Departamentu Obrony narasta konsensus, by koszty rekonstrukcji i utrzymania – szacowane na miliardy dolarów – w całości przerzucić na państwa gospodarzy.

Jest to powrót do brutalnego modelu burden sharing. Wiele z tych baz pierwotnie sfinansowały kraje Zatoki, jednak obecnie USA odmawiają pokrywania nawet kosztów ich bieżącej konserwacji i napraw poatakowych. To jasny komunikat: amerykański parasol ochronny nie jest już usługą bezpłatną ani gwarantowaną.

Od stałych baz do „paramilitarnej rotacji”

W obliczu zagrożenia ze strony nowoczesnych systemów bezzałogowych, Pentagon i CIA kreślą zarys nowej doktryny. Zamiast „stałej potęgi”, USA stawiają na elastyczność operacyjną (force posture review).

Planowane jest przenoszenie krytycznych instalacji głęboko pod ziemię. To przyznanie, że konwencjonalna obrona przeciwlotnicza nie jest w stanie zapewnić 100-procentowej szczelności wobec masowych ataków dronów.

Resorty siłowe analizują także odejście od stałych kontyngentów na rzecz modelu rotacyjnego. Personel miałby stacjonować w USA i być przerzucany do regionu jedynie na czas konkretnych misji. To powrót do korzeni po dwudziestu latach ewolucji CIA, w trakcie których agencja przeszła transformację z klasycznego wywiadu opartego na oficerach operacyjnych (case officers) w stronę formacji zdominowanej przez oficerów paramilitarnych, pełniących rolę „łowców terrorystów”.

Symbolicznym dowodem na trwałość tych zmian jest stanowisko, jakie zajął Adm. Daryl Caudle, Chief of Naval Operations. Odnosząc się do obecności w Bahrajnie – historycznym domu V Floty – admirał stwierdził bez ogródek, że personel nie wróci tam „w najbliższym czasie”. Fakt, że najważniejszy port operacyjny marynarki wojennej na Bliskim Wschodzie pozostaje de facto opuszczony, to paradygmatyczna zmiana w globalnej strategii morskiej.

Pułapka zaangażowania i pragmatyzm Trumpa

Waszyngton od lat zmaga się z tym, co można nazwać patologią strategiczną – każda próba „zwrotu ku Azji” kończy się ponownym zassaniem w próżnię bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Historia od 2011 roku, kiedy Barack Obama ogłosił odwrót, przez powstanie ISIS, aż po eliminację generała Qasema Soleimaniego, to ciąg wymuszonych powrotów.

Obecna próba wyjścia może być jednak trwalsza ze względu na specyficzny pragmatyzm, który reprezentuje Donald Trump. Mimo ostrzeżeń dowódców, że eskalacja militarna nie przyniesie trwałych efektów, Trump preferuje strategię maksymalnej presji ekonomicznej nad angażowaniem „butów na ziemi”. To fundamentalne starcie doktryn: zawodowi wojskowi ostrzegają przed ryzykiem próżni, podczas gdy Biały Dom widzi w redukcji obecności wojskowej oszczędności, które można przekuć na lewar w negocjacjach handlowych.

Skutki rynkowe i rola zdalnego arbitra

Planowana redukcja obecności USA na Bliskim Wschodzie to nie tylko kwestia wojskowa, ale przede wszystkim finansowa i rynkowa. Przejście do roli zdalnego arbitra niesie ze sobą wymierne skutki dla globalnej gospodarki:

  • premia za ryzyko i ceny energii: zmniejszenie stałej obecności V Floty w strategicznych punktach, takich jak cieśnina Ormuz, trwale podniesie koszty ubezpieczeń transportu morskiego (insurance risk premiums). Inwestorzy muszą liczyć się z większą zmiennością cen ropy Brent, gdyż każde lokalne napięcie będzie natychmiast dyskontowane przez rynek w obawie przed brakiem szybkiej reakcji USA;
  • obciążenia fiskalne sojuszników: przerzucenie kosztów obronnych na partnerów arabskich wpłynie na ich krajowe budżety, potencjalnie ograniczając tempo cywilnych inwestycji infrastrukturalnych w regionie.

USA przestają być bezpośrednim gwarantem status quo, stając się technologicznym i ekonomicznym zapleczem, które interweniuje tylko wtedy, gdy zagrożone są jego najżywotniejsze interesy. To koniec amerykańskiej potęgi „na stałe” – początek ery precyzyjnego, ale zdalnego zarządzania chaosem.

Milion dolarów co dwie minuty. Tyle kosztuje Amerykanów wojna z Iranem

Wojna z Iranem kosztowała już amerykańskich konsumentów 100 miliardów dolarów w postaci wyższych cen energii. Kwota wzrasta o kolejny milion dolarów mniej więcej co dwie minuty. Poinformował o tym w poniedziałek portal Axios, powołując się na szacunki Uniwersytetu Browna.

Oprac. JM

Źródło:
Tematy

Komentarze (32)

dodaj komentarz
nierzad
czy doczekam,gdy kaczynski z błaszczakiem i macierewiczem beda sie czepiac podwozia,ostatniego amerykanskiego samolotu?
yaro800
Trump sukcesywnie i skutecznie wykańcza dolara. Ciekawe flaczego?
f_kruggeri
Wykańcza czy osłabia? Jeśli nie rozumiesz różnicy to nie pogadamy ;)
matheous
tak kiedyś upadała potęga Wielkiej Brytanii.
i dziś, na naszych oczach, dosłownie zwija się potęga USA
a polskie pacynki od lat ostro polerują berło, żeby się tylko przypodobać i wydać jeszcze więcej, żeby kupić sobie bezpieczeństwo i spokój. To chyba jedyny przypadek w historii, gdzie to kurtyzana płaci a nie odwrotnie
prs
Krotko mowiac.. Iran ich skutecznie wykurzyl..
brututs
Jeszcze krócej mówiąc zostawił na pastwę losu swoich przyjaciół
techniki-manipulacji
Arabowie już czekają żeby móc zainwestować w Chińskie firmy bez ograniczeń, w zamian dostaną zaawansowane narzędzia do kontroli i inwigilacji populacji dla podtrzymanie własnych autorytarnych rządów.
pstrzezek
No wiadomo. Każde zwycięskie mocarstwo wysofuje się z podbitych terenów
polonu
ochrony przed kim chyba haracz jak gangsterom aby ich nie atakowali , haracz Iran płacił nie będzie to nie Wenezuela ,czy Polin
miketheripper
Swoje mosty Iran szybko odbudował. Może USA powinno zapłacić Iranowi za odbudowę a jak by w pakiecie wzięli też usługę ochrony to wyszłoby korzystnie finansowo.

Powiązane: Stany Zjednoczone/USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki