W 2021 r. udzielono prawie 28 mld zł kredytów konsumpcyjnych na długi, bo przekraczający 5 lat, okres. Z danych opublikowanych przez KNF wynika, że 84,8 proc. z nich opierało się na zmiennym oprocentowaniu. Będzie to zapewne jeden z punktów zapalnych w psujących się portfelach kredytodawców.


O ryzyku stopy procentowej kredytobiorcy boleśnie przypomnieli sobie jesienią 2021 r. Po raz pierwszy od lat oprocentowanie kredytów bazujących na zmiennej stopie poszło wówczas w górę. Jak się szybko okazało, było to tylko preludium do serii podwyżek, które przemeblowały budżety wielu gospodarstw domowych.
Uwagę mediów i polityków skupiły przede wszystkim losy kredytobiorców hipotecznych. Tempo wzrostu rat działało na wyobraźnię i doprowadziło do wprowadzenia pierwszego powszechnego programu wakacji kredytowych bez dodatkowych warunków w połowie 2022 r.
26 września Urząd Komisji Nadzoru Finansowego opublikował raport o sytuacji banków w 2021 r. Dokument obfituje w interesujące dane, które mimo pewnego opóźnienia, pokazują obraz rynku i potencjalne punkty zapalne przyszłych kryzysów (warto chociażby przypomnieć, że podobny dokument z 2007 r. trafnie zapowiadał rozwój sytuacji związanej z popularnością kredytów „frankowych”). W raporcie rzucono światło na rzadziej dostrzegany problem związany z ryzykiem stopy procentowej – kredyty konsumpcyjne.
Wysokoprocentowe gotówki już bolą
W 2021 r. do kredytobiorców trafiło 84,3 mld zł kredytów konsumpcyjnych. Był to wynik nieco wyższy niż w 2020 r., ale wciąż znajdujący się poniżej rekordów ustanowionych przed pandemią. Najwyższa w historii była jednak średnia kwota zobowiązania – 10,2 tys. zł.
Największą część sprzedaży stanowiły kredyty na stosunkowo niską kwotę – do 8 tys. zł (ponad 16 mld zł). W tej kategorii dominują „ratalki” – zobowiązania przeznaczone na zakup towarów i usług, zwykle krótkoterminowe. Z kolei wśród kredytów na wysokie kwoty (od 75 tys. zł wzwyż) zdecydowanie prym wiodą kredyty gotówkowe niezabezpieczone, należące do najbardziej kosztownych z punktu widzenia klienta typów finansowania bankowego. Kredyty wysokokwotowe zwykle udzielane są na dłuższe okresy. Maksimum w standardowych ofertach banków stanowi okres 10 lat i kwota sięgająca 200-300 tys. zł.
Spośród kredytów konsumpcyjnych udzielonych w 2021 r. przez banki 68 proc. wartościowo stanowiły kredyty o zmiennym oprocentowaniu. Ich udział, co ciekawe, był wyższy niż w 2020 r., gdy wynosił 54 proc. Mogłoby się wydawać, że na stałą stawkę w okresie obowiązywania rekordowo niskich stóp będą się decydować klienci zaciągający kredyt wieloletni. W rzeczywistości zależność była odwrotna – zmienna stopa dominuje przy dłuższych okresach spłaty, a stała – przy najkrótszych.
Z prawie 28 mld zł kredytów konsumpcyjnych udzielonych w przededniu ostrych podwyżek stóp procentowych na długi, a więc przekraczający 5 lat, okres 84,8 proc. opierało się na zmiennym oprocentowaniu. Warto jednak podkreślić, że za ten paradoks odpowiadały nie tylko preferencje klientów, ale także wąska oferta stałoprocentowych „gotówek”.
Jak bardzo bolesne może być uzależnienie oprocentowania od zmiennego parametru? Spójrzmy na przykład. Jeszcze we wrześniu 2021 r. maksymalna wysokość oprocentowania kredytu konsumenckiego wynosiła 7,2 proc. Rok później limit wynikający z regulacji antylichwiarskich to 20,5 proc. Dla kredytu na 100 tys. zł zaciągniętego na 10 lat oznaczałoby to wzrost raty z 1170 zł do prawie 2000 zł (zakładając, że kredytodawca podąża za ustawowym maksimum).
Portfel psuje się powoli
Z danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że na razie jakość portfela kredytów gotówkowych i ratalnych pozostaje stabilna. Odsetek opóźnionych zobowiązań osiągnął lokalne minimum w grudniu 2021 r. i od tego czasu powoli wspina się w górę.
W raporcie KNF przedstawiono wyniki badania kredytów konsumpcyjnych w portfelach wybranych 27 instytucji. Odzwierciedlają one „najlepsze czasy” portfela. Kredyty w tzw. 3 fazie (najgorszej jakościowo, z rozpoznaną utratą wartości) stanowiły „na koniec 2021 r. 9,6% wartości bilansowej brutto kredytów konsumpcyjnych ogółem (11,2% na koniec 2020 r., 9,9% na koniec 2019 r.). Kredyty bez opóźnień w spłacie stanowiły 87,4% portfela (85,4% na koniec 2020 r., 84,8% na koniec 2019 r.)” – wskazano w dokumencie.
Raport pokazuje jednak, że największy udział kredyty zagrożone lub z utratą wartości mają właśnie w kategoriach o najwyższych wartościach nominalnych. W jednym bardzo szczególnym, chociaż szokującym przypadku – kredytów na ponad 100 tys. zł z okresem spłaty do dwóch lat – ponad połowa zobowiązań jest wątpliwej jakości. W połączeniu ze wzrostem obciążeń kredytobiorców wynikającym z rosnącego oprocentowania może to stanowić prawdziwie wybuchową mieszankę.






























































