REKLAMA

Złote czasy franka - jak się zaczął kredytowy boom?

Michał Kisiel2013-07-22 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2013-07-22 06:00

Nagła kredytowa kariera szwajcarskiego franka sprawiła, że tysiące Polaków co najmniej raz w miesiącu z niepokojem zerkają na notowania. Popularność zobowiązań w helweckiej walucie była wynikiem zbiegu kilku okoliczności w określonym momencie gospodarczej historii Polski. Kredytobiorcy, którzy w połowie zeszłej dekady wybierali kredyty walutowe, wcale nie działali po omacku. Mieli podstawy przypuszczać, że podjęcie ryzyka okaże się opłacalne.

Kredyt we franku szwajcarskim
Źródło: Thinkstock

Za symboliczne nowe otwarcie na polskim rynku nieruchomości można uznać rok 2004. Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, a wzrost gospodarczy zaczął przyspieszać, szybko osiągając dynamikę, którą dziś można tylko wspominać z podziwem. Wraz z rosnącymi dochodami Polaków wzrastał popyt na nieruchomości. O ile jednak w poprzednich latach rynek bankowy nie był w stanie zaoferować potencjalnym nabywcom mieszkań w miarę dostępnego kredytu, to tym razem było inaczej.

Frank wkracza na scenę

Kredyty we franku mają w Polsce długą historię. Już w 2000 roku, gdy oprocentowanie zobowiązań w złotych wynosiło kilkanaście procent, banki udzielały kredytów w szwajcarskiej walucie. Jednak finansowe wspomaganie było dostępne tylko dla nielicznych, zamożniejszych klientów. Dlatego suma takich kredytów na przełomie wieków wynosiła zaledwie 0,5 mld zł.

»Zmagasz się z kredytem w CHF? Opowiedz nam o tym i ciesz się z wygranej!

W kolejnych latach wartość walutowych kredytów mieszkaniowych stopniowo rosła. Osoby, które zdecydowały się na nisko oprocentowane zobowiązanie we frankach w 2003 i 2004 roku, szybko odczuły spadek raty. Złoty umacniał się, a szwajcarska waluta zaczęła tanieć. Po roku 2005 przekonanie o tym, że kredyt we franku jest "łatwospłacalny", zaczęło się rozpowszechniać.

Gwałtowne przyspieszenie i rosnące wątpliwości

Od roku 2005 kredytów we frankach zaczęło lawinowo przybywać. Złożyło się na to wiele czynników - rosnące wynagrodzenia, łagodniejsze wymogi banków i większy apetyt na ryzyko wśród kredytodawców. Jednym ze sposobów podniesienia zdolności kredytowej w warunkach wysokich stóp procentowych w Polsce było udzielanie nisko oprocentowanych kredytów w walutach obcych. Frank szwajcarski nadawał się do tego celu znakomicie. LIBOR CHF znajdował się na poziomie poniżej 1%, a banki miały dostęp do refinansowania akcji kredytowej we frankach. Rozpoczął się czas ostrej konkurencji o portfele kredytobiorców.

Suma walutowych kredytów mieszkaniowych w portfelu banków w Polsce w latach 2005-2012 (w mld zł)


Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych KNF.

W 2006 roku nadzór bankowy podjął kroki, które miały nieco ograniczyć gwałtownie rosnącą akcję kredytową we frankach. W życie weszła Rekomendacja S, która zalecała stawianie wyższych wymogów osobom zaciągającym zobowiązania walutowe. Banki skłaniano do rozwagi także innymi środkami, zwiększając wymogi kapitałowe. Działania regulatora zdołały tylko odrobinę zmniejszyć impet rozpędzającego się, mimo wzrostu oprocentowania, franka.

W roku 2007 kredyt w złotych zaczął drożeć. Komisja Nadzoru Finansowego w raporcie podsumowującym sytuację banków zamieściła proroczo brzmiący passus: "() rozpoczęcie procesu zacieśniania polityki pieniężnej w Polsce przy jednoczesnym powstrzymaniu się SNB od dalszego zaostrzenia polityki pieniężnej spowodowało wzrost dysparytetu stóp procentowych i ponowny wzrost zainteresowania kredytami denominowanymi we frankach szwajcarskich (...). Dodatkowym czynnikiem wpływającym na wzrost zainteresowania kredytami walutowymi jest utrzymująca się w długim okresie aprecjacja złotego. Powoduje ona, że część kredytobiorców oczekuje podobnej tendencji w przyszłości, a co za tym idzie - spadku ich zobowiązań po przeliczeniu na złote. Jednak przyjmowanie tego typu postawy może być błędem i w przypadku zmiany trendu na rynku walutowym może prowadzić do znaczącego wzrostu zobowiązań (w najgorszej sytuacji znajdą się klienci, którzy zaciągną kredyty walutowe w szczytowym okresie siły złotego)".

» Polak, Węgier – dwa bratanki: oni też lubili franki

Szczyt frankowego boomu

Moment, którego obawiała się Komisja, nadszedł już po sześciu miesiącach. Rok 2008 był rekordowy dla kredytów we franku - ich portfel w tak krótkim czasie podwoił się. Jednocześnie napływ kupujących, wspomaganych łatwo dostępnym kredytem, rozchwiał rynek nieruchomości, windując w górę ceny mieszkań. W czerwcu kurs szwajcarskiej waluty osiągnął historyczne minimum. Można powiedzieć, że to był szczytowy moment złotej ery franka.

Ile jeszcze straci frank?

Kredytobiorcy, którzy w tym czasie decydowali się na kredyt w walucie, mieli do wyboru albo wysokie raty zobowiązania w złotych, albo znacznie mniej obciążającego szwajcarskiego franka. W dodatku na horyzoncie nie było widać szans na obniżki stóp procentowych w Polsce. Przy tak olbrzymiej różnicy w wysokości raty łatwo było przyjąć, że nawet jeśli w przyszłości frank podrożeje, to spłacający będzie do tego momentu cieszył się znacznie niższym obciążeniem. Rzeczywiście, moment, w którym raty w złotych spadły poniżej tych we franku, nadszedł dopiero 5 lat później.

Wkrótce światową gospodarką zachwiały niecodzienne zdarzenia. Za oceanem upadł bank Lehman Brothers, co symbolicznie zapoczątkowało światowy kryzys. Od 2009 roku zaczęła się epoka powolnego schyłku frankowych kredytów. Banki zaczęły najpierw podwyższać wymagania wobec zainteresowanych nimi kredytobiorców, a następnie rezygnować z ich udzielania. W marcu 2012 r. bank Nordea jako ostatni poinformował, że wstrzymuje przyjmowanie wniosków.

Michał Kisiel
Analityk Bankier.pl
m.kisiel@bankier.pl

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Szukasz pracownika? Opublikuj pierwsze ogłoszenie o pracę już od 59,32 zł na Pracuj.pl!

Szukasz pracownika? Opublikuj pierwsze ogłoszenie o pracę już od 59,32 zł na Pracuj.pl!

Advertisement

Komentarze (25)

dodaj komentarz
~max
Takie są prognozy niestety.
~Money
Chcesz zacząć zarabiać dużą kase? Przeczytaj: http://socialmediabar.com/poradnik-zarabianie
~Michał Asman
Dlaczego płacimy tyle za franka odpowiedź jest jedna.

Przez osłabienie się złotego do Euro jak również co jest głównym powodem przez samych Szwajcarów gdyż nie zareagowali od razu by utrzymywać go w stałym swoim niskim paśmie wahań 1, 5 CHF za EURO. Jedno jest pewne, że poniżej 1, 2 kurs franka za euro nie
Dlaczego płacimy tyle za franka odpowiedź jest jedna.

Przez osłabienie się złotego do Euro jak również co jest głównym powodem przez samych Szwajcarów gdyż nie zareagowali od razu by utrzymywać go w stałym swoim niskim paśmie wahań 1, 5 CHF za EURO. Jedno jest pewne, że poniżej 1, 2 kurs franka za euro nie zejdzie, jak również to, że złoty będzie musiał zyskać na wartości do Euro.

Frank szwajcarski przez dziesięciolecia powiązany był najpierw z marką niemiecką, a później z EURO. Obojętnie, więc ile Euro kosztowało w stosunku do dolara między Euro i frankiem zawsze była mniej więcej taka sama różnica około 1,5 CHF za jedno Euro. Utrzymywanie kursu w tak niskim paśmie wahań prawie go usztywniając powinno zobowiązywać SNB do bardzo szybkiej reakcji w obronie kursu.

Przy kursie franka prawie 1 do 1 za euro SNB dopiero wprowadził dolny limit kursu franka 1, 2 za Euro w obawie przed wyzerowaniem się kursów? Zamiast czekać na cud po informacjach, że wiele firm zbankrutuje, jeśli frank będzie nadal tak się umacniał w stosunku do euro, pomogło, ale tylko chwilowo jak było zresztą do przewidzenia, a jak mogli też zareagować inwestorzy na obniżkę stóp procentowych w Szwajcarii, które i tak są niskie?

Masz kredyt w CHF?-nie daj się nabrać na przewalutowanie lub na jego szybką spłatę!

W dniu zaciągnięcia kredytu wiadomo, do jakich kursów musiałoby dojść żeby kredyt we frankach zrównał się nam w kosztach z kredytem w złotych. Radzę wszystkim sprawdzi, po jakich kursach w trakcie kredytowania spłacaliśmy kredyt, oraz po jakim kursie był uruchomiany. Przecież z dnia na dzień kurs franka szwajcarskiego nam tak nie podrożał, po którym przeliczaliśmy raty kredytu jak widać zresztą na wykresie. Dziś jak przeliczamy po obecnym kursie nasz kapitał to łapiemy się za głowę ile jeszcze musimy przez cały okres kredytowania spłacić jakby ten kurs miał się utrzymać przez 20 czy 30 lat, a przecież musi on zacząć spadać.

Kurs złotego do CHF to jest nic innego jak kurs Euro/PLN dzielony przez kurs EURO/CHF= kurs złotego za franka szwajcarskiego

Jeśli kurs za Euro będzie 4 zł to wówczas za franka będziemy płacić:

3, 33 przy kursie 1, 2 CHF za Euro

2, 96 zł przy kursie 1, 35 CHF za Euro

2, 67 zł przy kursie 1, 5 CHF za Euro

Jeśli kurs za Euro będzie 3, 8 zł to wówczas za franka będziemy płacić:

3, 16 przy kursie 1, 2 CHF za Euro,

2, 81 zł przy kursie 1, 35 CHF za Euro

2, 53 przy kursie 1, 5 CHF za Euro

http://michalasman.blogbank.pl/

~Marek
a ja teraz chcę kredyt we frankach i żaden bank nie ma. dlaczego?
~popi
nikt kredytu nie udzieli, bo franiu po pierwszych skowronkach ożywienia zacznie spadać.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~radek
A co ma wnieść? Nikt za ciebie kredytu nie spłaci, więc do roboty.
~popi odpowiada ~radek
jakiego kredytu?
~leon
Najlepiej jak o produkcie wypowiada sie gimbus co franki widział tylko na reprodukcjach na Bankier .pl . A jest was tu sporo. Jak ktoś rozsądnie policzył potrzeby i na to wziął kredyt we graniu to nie ma siły był ,jest i beedzie zarobionych względem kredytów złotowych . Zastanawiają mnie te fale artykułów o kredytach Najlepiej jak o produkcie wypowiada sie gimbus co franki widział tylko na reprodukcjach na Bankier .pl . A jest was tu sporo. Jak ktoś rozsądnie policzył potrzeby i na to wziął kredyt we graniu to nie ma siły był ,jest i beedzie zarobionych względem kredytów złotowych . Zastanawiają mnie te fale artykułów o kredytach frankowych czyżby triumfalny powrót?
~QW
Kupiłem mieszkanie od ludzi którzy to mieszkanie kupili w 2006, w 2008 dali się namówić na zrefinansowanie kredytu w innym banku i wzięcie krechy we franku na 35 lat.
Tylko dzięki temu że mieszkanie kupili jak jeszcze były w miarę tanie udało im się je sprzedać i jeszcze coś im po sprzedaży zostało. Niestety u
Kupiłem mieszkanie od ludzi którzy to mieszkanie kupili w 2006, w 2008 dali się namówić na zrefinansowanie kredytu w innym banku i wzięcie krechy we franku na 35 lat.
Tylko dzięki temu że mieszkanie kupili jak jeszcze były w miarę tanie udało im się je sprzedać i jeszcze coś im po sprzedaży zostało. Niestety u nas w kraju jest wiele osób które chciały by się pozbyć swoich mieszkań kupionych na kredyt we franku ale nie mogą tego zrobić, bo żeby nie zaliczyć straty muszą wystawić mieszkania/domy na sprzedaż po absurdalnych cenach. Widziałem sporo takich mieszkań które właściciele usiłują sprzedać od prawie 3 lat, a brutalna prawda jest taka że jeśli 3 lata temu nie sprzedali tego mieszkania za tę kwotę, to tym bardziej nie sprzedadzą teraz.

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki