Marzec przyniósł niespodziewany skok w bankructwach osób fizycznych. Ogłoszeń było o ponad 27 proc. więcej niż rok wcześniej i najwięcej w 17-letniej historii tej instytucji w Polsce. Za jednym zamachem przebity został także rekord w ujęciu kwartalnym.


W minionych miesiącach obserwowaliśmy wysoką dynamikę liczby upadłości konsumenckich rok do roku. Trend ten nie musiał jednak sygnalizować istotnych zmian w zainteresowaniu bankructwem, a raczej był efektem statystycznym, pochodną przejściowego „dołka” w liczbie ogłoszeń na przełomie 2024 i 2025 r. Marcowy odczyt wyróżnia się jednak na tym tle zdecydowanie.
Z najnowszych danych opublikowanych przez Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej wynika, że w marcu upadłość ogłosiło 2305 konsumentów. To najwyższy wynik miesięczny w historii. W porównaniu z marcem 2025 r. liczba ogłoszeń była wyższa o 27 proc., a w porównaniu z lutym 2026 r. – o 35 proc.
Marcowy „wyskok” w statystykach sprawił, że jednocześnie rekordowy okazał się cały I kw. 2026 r. Z opcji przewidzianych w prawie upadłościowym skorzystało w nim 5903 konsumentów. Dla porównania, podobne wyniki, ale w skali całego roku odnotowywane były dokładnie przed dekadą.
Upadłość konsumencka ma już 17 lat
Pod koniec marca minęła 17 rocznica wprowadzenia do polskiego prawa możliwości ogłoszenia upadłości przez osoby fizyczne. Początkowo mechanizm ten obudowany był szeregiem trudnych do spełnienia warunków i wymagał znaczących posiadania znaczących rezerw finansowych. Spodziewano się wówczas, że dłużnicy będą masowo wykorzystywać nowe rozwiązanie, by uciec przed zobowiązaniami. Efekt restrykcyjnego podejścia był jednak odwrotny – z upadłości przez kilka lat nie skorzystał niemal nikt.

Kolejne nowelizacje aktów prawnych regulujących upadłość stopniowo znosiły uciążliwe bariery. Od 2015 r. efekty liberalizacji zaczęły być widoczne w statystykach. Liczba bankructw konsumentów zaczęła się dynamicznie piąć w górę. W latach 2015-2020 przypadków upadłości przybywało w tempie średnio 35 proc. rocznie. Łącznie z możliwości „drugiego startu” skorzystało prawie 40 tys. osób fizycznych.
Ostatni impuls nadszedł w 2020 r., gdy ponownie uproszczono zasady. Nowa wersja prawa upadłościowego zniosła przeszkodę dotyczącą winy dłużnika. Od tej pory możliwe jest ogłoszenie upadłości, nawet jeśli osoba przechodząca przez procedurę doprowadziła do niewypłacalności umyślnie lub poprzez rażącą niedbałość. Stopień zawinienia dłużnika ma wpływ przede wszystkim na warunki realizacji planu spłaty. Jednocześnie przewidziano kilka nowych scenariuszy procesu, w tym warunkowe umorzenie zobowiązań i upadłość w wersji „light”, czyli układ konsumencki.
Nadchodzą kolejne zmiany w prawie
W 2026 r. przewidziane są kolejne zmiany w regulacjach prawnych obejmujących upadłość konsumencką. Tym razem mają one charakter przede wszystkim techniczny, znoszący część przeszkód wydłużających postępowania i obciążających sądy.
Jak wskazywaliśmy na łamach Bankier.pl, dla upadłych istotne będzie przede wszystkim wprowadzenie nowych zasad składania sprawozdań z realizacji planu spłaty. Jeśli dłużnik nie złoży sprawozdania, plan spłaty nie będzie już automatycznie uchylany. Sąd nie będzie już także weryfikował zawartości dokumentów, ale będą to mogli robić zainteresowani wierzyciele. Zakłada się, że po zmianach długi, które objęto planem spłaty zostaną automatycznie umorzone w 3 miesiące po zakończeniu czasu na realizację planu. Wierzyciele będą mogli zgłosić ewentualne niezgodności i zażądać uchylenia lub modyfikacji planu spłaty. Szczególnie ważnym dla upadłych rozwiązaniem może okazać się zmiana terminu „widoczności” danych w Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Projekt przewiduje skrócenie tego okresu do 3 lat od dnia obwieszczenia informacji o dacie, w której zobowiązania upadłego uległy umorzeniu z mocy prawa.
Jak informował ostatnio serwis Prawo.pl, Ministerstwo Sprawiedliwości zaproponowało również rozwiązanie, które może okazać się istotne dla wykluczonych cyfrowo konsumentów. Do tej pory kluczową rolę w procesie upadłościowym pełnił Krajowy Rejestr Zadłużonych. Ministerstwo chce jednak, by osoby fizyczne mogły wnosić pisma procesowe i dokumenty „z pominięciem systemu teleinformatycznego”.




























































