Wrzesień w połowie za nami, a na GPW dzieje się tyle, że można by tym obdzielić cały kwartał. Na początku miesiąca czytałem w zestawieniu „Portfel Gwiazd” na Bankier.pl analizy giełdowych wyjadaczy. Obiecałem sobie, że w połowie miesiąca zrobię rachunek i sprawdzę, jak ich typy wyglądają w zderzeniu z rzeczywistością. Jak zawsze przeglądając "Portfel Gwiazd", przybliżę Wam jedno z zagadnień finansów behawioralnych, które według mnie mają kluczowe znaczenie w inwestowaniu.


Przejrzyjmy wyłącznie polskie podwórko – spółki z GPW, rodzime indeksy i ETF-y, które typowały nasze giełdowe sławy. Sprawdźmy, kto trafia w dziesiątkę, a kogo dopadła wrześniowa klątwa, według której stopy zwrotu tuż po wakacjach są najsłabsze w całym roku. Przy okazji tych wrześniowych wyliczeń dotkniemy tematu pułapki psychologicznej, w którą jak śliwka w kompot wpada większość inwestorów. Mowa o efekcie potwierdzenia (z ang. confirmation bias), czyli szukaniu wyłącznie tych informacji, które pasują do naszej z góry przyjętej tezy. Ale najpierw wyniki!
WIG20 rośnie, KGHM na huśtawce
Zaczynamy od największych kalibrów. Piotr Kuczyński w zdywersyfikowanym portfelu ma WIG20 (+3,00%) i wygląda na to, że nieźle z nim trafił. Indeks pobił psychologiczną barierę 4200 punktów i ustanawia nowe rekordy. Na ten sukces złożyło się kilka czynników: eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie wywindowały ceny ropy, co sprzyjało Orlenowi i spółkom energetycznym. RPP utrzymała stopę referencyjną na poziomie 3,75%, i wsparła banki, których indeks wspiął się na nowy szczyt. Inwestorzy śledzący w mediach społecznościowych prezydenta USA przeczytali, że coraz bliżej jest budowy w Polsce stałej bazy wojsk amerykańskich. Mocny sygnał dla zagranicznego kapitału!
Wracając do efektu potwierdzenia, zacznijmy od tego, że to jedno z najbardziej niebezpiecznych zjawisk w psychologii finansów, polegające na bezwiednym poszukiwaniu, faworyzowaniu i zapamiętywaniu wyłącznie tych informacji, które utwierdzają inwestora w jego pierwotnej tezie.
W momencie otwarcia pozycji inwestycyjnej ludzki umysł naturalnie przechodzi w tryb obronny. Zamiast zachować obiektywizm analityczny, inwestor kieruje się potrzebą ochrony własnego ego, co prowadzi do ignorowania sygnałów ostrzegawczych, co z kolei przynosi długotrwałe przetrzymywanie stratnych aktywów z nadzieją na zmianę trendu. Wróćmy jednak do naszych Gwiazd.

Z zupełnie innymi problemem zmierzył się Jarosław Grzywiński, który zagrał odważnie i władował aż 70% portfela w KGHM (-4,50%). Teoria o miedzi pod AI i elektromobilność była podręcznikowa, ale we wrześniu pogrążyła ją rynkowa zmienność. Miedź na LME zaliczyła w na początku września historyczny szczyt, ale potem nastąpiła korekta, a jastrzębi Fed umocnił dolara. W efekcie KGHM latał niemal 1:1 za zmianami miedzi.
Wyniki finansowe w grze
Wrzesień to kulminacja sezonu wynikowego za II kwartał (i I półrocze) dlatego kursy wielu spółek reagowały na publikowane raporty okresowe. I tu przechodzimy do bezapelacyjnego króla tego miesiąca. Prof. Krzysztof Borowski celował w cyberbezpieczeństwo i jego typ na spółkę Passus (+22,00%) to był absolutny nokaut. Spółka pokazała raport za I półrocze 2026 r., w którym EBITDA wystrzeliła do 7,6 mln zł z marnego 0,1 mln zł rok wcześniej, a przychody sięgnęły 69,1 mln zł (+165% r/r). Do tego dołożyli umowę na system detekcji zagrożeń za 4,25 mln zł brutto. W efekcie kurs wystrzelił, dodając do wyceny prawie jedną czwartą.
Wyniki publikował także król polskiego gamingu, czyli CD Projekt (+2,10%), który zaskoczył rynek podwojeniem zysku netto za II kwartał 2026 r. do 142,9 mln zł (+107% r/r). Analitycy zwrócili uwagę na wyodrębnienie nowego strumienia gotówki z licencjonowania IP, a po świetnych wynikach rynek zapomniał o odległej premierze Wiedźmina 4 (projekt Polaris) planowanej na 2028 rok.
Co innego z Auto Partnerem (-3,00%). Spółka opublikowała kapitalne wyniki za I półrocze 2026 r. (przychody 2,46 mld zł, zysk netto 156,2 mln zł, czyli +60,8% r/r) oraz ogłosiła najem 24,3 tys. m² magazynu w Niemczech. Mimo to kurs spadł o 3%. Komitet KII stawiający na ten sektor wyczuł branżę, ale zadziałał stary mechanizm: kupuj plotki, sprzedawaj fakty. Wyniki były świetne, ale rynek zdążył wycenić je wcześniej.
W tym miejscu znów wrócimy do naszych inwestycji behawioralnych. Współcześnie efekt potwierdzenia jest spotęgowany i jeszcze bardziej niebezpieczny niż przed laty ze względu na działanie algorytmów w mediach społecznościowych i serwisach informacyjnych. Analizy Investor wskazują, że platformy takie jak X (dawny Twitter), Reddit czy YouTube tworzą cyfrowe bańki informacyjne. Gdy inwestor zaczyna przeglądać optymistyczne materiały na temat wybranej spółki, algorytmy podsuwają mu kolejne spójne z tym przekazem treści. W efekcie odnosi mylne wrażenie, że rynkowy konsensus jest całkowicie zgodny z jego opinią, co buduje złudne poczucie bezpieczeństwa.
Toya, DataWalk i Creotechy
Sobiesław Kozłowski wytypował akcje Toya (-0,80%), licząc na docenienie przez inwestorów dźwigni operacyjnej. Papier zalicza jednak lekki minus, więc do realizacji scenariusza eksperta potrzebnym jest jeszcze czas i cierpliwość, o ile rynek zacznie dostrzegać to, co widzi Kozłowski. Czy zawodowcy też wpadają psychologiczną pułapki, który staram się przedstawić?
Owszem! Nie ogranicza się on wyłącznie do niedoświadczonych graczy detalicznych. Ma fundamentalne znaczenie dla decyzji podejmowanych przez inwestorów instytucjonalnych, analityków domów maklerskich oraz zarządzających funduszami hedgingowymi. Z opracowań Morgan Stanley oraz UBS Wealth Management wynika, że efekt potwierdzenia rzadko występuje w odosobnieniu. Najczęściej występuje z dwoma innymi skrzywieniami poznawczymi: nadmierną pewnością siebie oraz błędem zakotwiczenia (kotwicą może być np. dawny szczyt lub informacja, która zbudowała nasze wyobrażenie o spółce).
Ale idźmy dalej z moim przeglądem Portfela Gwiazd. Albert Rokicki podtrzymał swoje technologiczne typy: DataWalk (+1,40%) trzyma się mocno w przedziale 118–119 zł, a Creotech Instruments (+3,60%) dowozi solidny plus, wspierany napływający wieściami jak o umowach z ESA wartych 1,47 mln EUR i 13,9 mln EUR, czy memorandum o współpracy na rzecz rozwoju polskich usług telekomunikacji satelitarnej. Warto zwrócić uwagę, na Creotech Quantum (+6%), którego kurs we wrześniu zaczął podrywać się w górę po wakacyjnej konsolidacji, którą z kolei poprzedziła silna wiosenna zmienność po debiucie.
W segmencie e-commerce odbija Answear (+3,70%), napędzany lipcową rekomendacją DM BOŚ z ceną docelową 24,1 zł oraz dobrymi wynikami LPP, które sugerują popyt w branży. Słabiej radził sobie turystyczny Rainbow Tours (-2,9%), który po sezonie wakacyjnym obniża loty.
Dywidendy, paliwa i pasywne kotwice: Benefit, Unimot oraz ETF-y
Kamil Gemra postawił na Benefit Systems (-4,50%) pod wrześniową dywidendę. Spadek kursu to żaden dramat – po dniu odcięcia prawa do dywidendy wykres zostaje automatycznie skorygowany o wysokość wypłaty. W portfelu Komitetu Klubu Inwestorek Indywidualnych znalazł się Unimot, ale tu widać spore przeciąganie liny. Z jednej strony wysoka niezłe wyniki pokazane w połowie miesiąca, z drugiej zarząd zasiał niepokój zapowiedzią słabszej generacji gotówki w III kw. i widmem 10-krotnego wzrostu opłat koncesyjnych (co zjadłoby ok. 5% tegorocznej EBITDA). Kurs po zaliczeniu historycznego szczytu 14 września na poziomie 207,50 zł szybko spadł w okolice 168 zł i w całym wrześniu jest już na minusie.
Michał Krajczewski na spokojny sen zaproponował defensywny podział 50/50: Beta ETF Obligacji 6M (+0,30%) i ETF Future of Defence (-0,10%), który stoi w miejscu po korekcie. Z kolei Michał Masłowski typował ETFBM40TR (Beta ETF na mWIG40), stawiając na siłę polskich średniaków, której na razie nie widać, bo od początku września ETF na średnie spółki traci 1,5%.
Na koniec sprawdźmy jak radzić sobie z samym sobą w kontekście omawianego efektu potwierdzenia. Skoro opór poznawczy jest naturalną cechą ludzkiego mózgu, obrona przed nim nie może opierać się jedynie na „dobrej woli”. Aby bronić się przed pułapkami własnego umysłu, zaleca się spisanie założeń swojego scenariusza dotyczącego każdej pozycji. Sztywno określone zasady wejścia i, co ważniejsze, wyjścia, zdefiniowane jeszcze przed zajęciem pozycji, gdy umysł pozostaje wolny od emocji związanych ze zmiennością wyceny to taka konstytucja inwestowania.
Równie potężną bronią w walce z efektem potwierdzenia jest celowe stosowanie podejścia kontrariańskiego. Przed zrealizowaniem zlecenia kupna inwestor powinien przeprowadzić symulację całkowitej porażki wybranego scenariusza inwestycyjnego. Zmusić się do poszukiwania najmocniejszych argumentów przeciwko własnej tezie, czytając raporty analityków wydających rekomendacje „sprzedaj” i analizując czarne scenariusze dla danego sektora.
Kluczowym elementem staje się ustalenie warunków brzegowych. Jakie konkretne fakty, dane finansowe lub wskaźniki muszą się pojawić na rynku, abym oficjalnie przyznał, że moja pierwotna teza była błędna, i zrealizował stratę? Zdefiniowanie tych warunków pozwala odciąć emocje i zabezpieczyć portfel przed destrukcyjnym wpływem własnego ego. Tymczasem ja już czekam na wyniki Portfela Gwiazd za cały miesiąc i nowe typy na październik, aby sprawdzić kto, w jakie pułapki umysłu wpadł tym razem.






























































