Rynek złotego nie zareagował na piątkową decyzję agencji Moody’s. Kurs euro utrzymał się powyżej linii 4,35 zł, potwierdzając trwałość trendu wzrostowego. Dodatkowo przeciwko złotemu przemawiają najnowsze dane z polskiego rynku pracy.


W piątek wieczorem agencja Moody’s dokonała pierwszej od przeszło 20 lat obniżki ratingu kredytowego Polski. Teoretycznie takiej decyzji można się było spodziewać, ponieważ od roku polski rating był na liście obserwacyjnej z perspektywą negatywną. Z drugiej strony teraz Moody’s wycenia nasz kraj na tym samym poziomie co pozostałe główne agencje, ale z perspektywą neutralną. U Fitcha mamy perspektywę negatywną, zaś u S&P stabilną.
W związku z tym rynek nie bardzo przejął się piątkowym komunikatem agencji Moody’s. W poniedziałek rano kurs euro pozostawał bez większych zmian, na poziomie 4,3611 zł. Taki stan rzeczy oznacza utrzymanie średnioterminowego trendu wzrostowego i z perspektywy analizy technicznej możliwość dotarcia do poziomu 4,40 zł w perspektywie kolejnych tygodni.
- Negatywnie na PLN oddziaływały również wysokie ceny ropy, pogarszające terms of trade Polski, zwiększające ryzyka inflacyjne i ograniczające globalny apetyt na ryzyko. Złotemu ciążyła także geopolityka, w tym rosnące ryzyko rosyjskich działań hybrydowych na wschodniej flance NATO. Negatywnego obrazu dopełniły wzrost deficytu na rachunku bieżącym w lipcu oraz słabsze dane o produkcji przemysłowej za sierpień. W efekcie EURPLN wybił się ponad opór na 4,34, a USDPLN dotarł do lipcowego szczytu – tak sytuację na rynku złotego w poniedziałek nad ranem oceniali analitycy PKO BP.
- Oczekujemy, że kursy EURPLN i USDPLN pozostaną na początku tygodnia na podwyższonych poziomach, z ryzykiem kontynuacji ostatnich trendów. Jeśli jednak ceny ropy nie powrócą do wzrostów, a presja na umocnienie dolara osłabnie, w drugiej części tygodnia możliwa jest poprawa notowań złotego. Bez istotnej zmiany globalnego otoczenia nie zakładamy jednak powrotu EURPLN poniżej 4,33 – dodali.

W tym kontekście dobrą wiadomością dla złotego jest obserwowany w poniedziałek rano spadek notowań ropy naftowej. Cena ropy Brent powróciła w okolice 101 USD za baryłkę wobec blisko 110 USD obserwowanych jeszcze tydzień temu.
Negatywny wpływ na złotego mogą mieć natomiast najnowsze dane z polskiego rynku pracy. W poniedziałek rano GUS podał, że w sierpniu roczna dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw spadła do 5,6% wobec 6,8% w lipcu. Hamujące płace działają dezinflacyjnie i zmniejszają szanse na podwyżki stóp procentowych w NBP.
Na szczęście dla złotego nie obserwujemy za to dalszej aprecjacji dolara względem euro. Kurs EUR/USD zamarł w okolicach 1,1480. Dzięki temu kurs dolara na polskim rynku nie przekroczył linii 3,81 zł wyznaczanej przez tegoroczne maksima. W poniedziałek rano dolar kosztował 3,8013 zł.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,6154 zł, a więc podobnie jak przed weekendem. Na parze frank-złoty trwa odreagowanie po tym, jak w połowie września kurs CHF/PLN ustanowił 8-miesięczne minimum na poziomie 4,5646 zł. Natomiast funt brytyjski kosztował 5,0828 zł i był o ponad półgrosza tańszy niż w piątek wieczorem.
KK



























































