W 2015 roku sąd ogłosił upadłość SKOK Wołomin. Członkowie kasy stracili wpłacone udziały i wkłady, ale na tym nie skończyły się ich kłopoty. Syndyk masy upadłościowej zażądał od nich pokrycia części strat. Jak dowiedział się Bankier.pl, członkowie kasy znowu otrzymują wezwania do zapłaty i są straszeni sądem.
SKOK Wołomin upadł, bo doszło tam do serii nieprawidłowości przy udzielaniu kredytów. Zgodnie z ustaleniami prokuratury, zorganizowana grupa przestępcza wyprowadziła z kasy 800 mln zł. Sąd ogłosił upadłość kasy w lutym 2015 roku. Ponieważ SKOK-i znajdują się pod parasolem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, depozyty zgromadzone w kasie – do równowartości 100 tys. euro na głowę – zostały zwrócone klientom w całości. Przepadły natomiast wkłady członkowskie, udziały i wpisowe. Te środki nie są bowiem objęte gwarancjami BFG.
Na tym nie skończyły się jednak kłopoty członków SKOK Wołomin. W grudniu syndyk masy upadłościowej wysłał im wezwania do zapłaty opiewające na kwoty od kilkuset złotych wzwyż. Zgodnie z Ustawą o SKOK, członkowie kasy są jej współwłaścicielami. A to oznacza, że mają nie tylko przywileje, ale i obowiązki. Odpowiadają swoimi udziałami za ewentualne straty powstałe w kasie. Dlatego wpłacone udziały zostały przejęte przez syndyka.
Syndyk SKOK Wołomin żąda dopłaty
Ale to nie koniec roszczeń wobec członków SKOK-u. Zgodnie z art. 26 ust. 3 Ustawy o SKOK, „odpowiedzialność członków kas za straty powstałe w kasie może zostać podwyższona w statucie kasy do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów”. Przepis ten znalazł właśnie zastosowanie w przypadku członków SKOK Wołomin. Zostali więc wezwani do dopłaty 100 proc. wysokości wpłaconych do tej pory udziałów.
Z naszych informacji wynika, że syndyk masy upadłościowej SKOK Wołomin zaczął rozsyłać kolejną porcję wezwań do zapłaty. Powołuje się na wspomniany wyżej artykuł 26 ustawy o SKOK. Przypomina członkom o ich obowiązkach i straszy skierowaniem sprawy do sądu w przypadku nieuregulowania zaległej należności, co może skutkować wzrostem kwoty dochodzonej o koszty procesu.

Nie udało nam się skontaktować z syndykiem, by uzyskać więcej informacji. Nie odpowiada na nasze wiadomości, a pracownicy biura informują, że „syndyk jest w terenie”. – Jego aktualne stanowisko w sprawie SKOK Wołomin znajduje się na stronie internetowej – usłyszeliśmy w sekretariacie. Co możemy wyczytać we wspomnianym stanowisku?
Syndyk chce zebrać kolejne 34 mln zł?
W roku 2014 kasa odnotowała stratę w wysokości 2,469 mld zł. Syndyk zarządzający masą spadkową zaliczył w całości środki zgromadzone w ramach funduszu zasobowego (170 mln zł) oraz funduszu udziałowego (34 mln zł) oraz wszelkie wpłacone przez członków SKOK Wołomin udziały na pokrycie straty bilansowej. Na skutek tej operacji strata zmniejszyła się do 2,264 mld zł. To jednak za mało, dlatego syndyk wysyła do członków wezwania do zapłaty.
Ile osób może otrzymać takie pismo? W chwili ogłoszenia upadłości SKOK Wołomin obsługiwał 85 tys. członków. W komunikacie z grudnia 2016 roku znalazła się informacja, że wezwania zostały skierowane do 7000 osób. W funduszu udziałowym znajdowało się 34 mln zł. Syndyk ma prawo ściągnąć podwójną wysokość wpłaconych udziałów, tj. każdy członek kasy zobowiązany jest do dopłaty 100 proc. wartości posiadanych i wpłaconych udziałów. Teraz - zgodnie ze statutem kasy - syndyk będzie podejmował próbę wyegzekwowania podwójnej wysokości wpłaconych udziałów. Czyli kolejnych 34 mln zł.
SKOK-i chętnie stosują zapis o dodatkowej odpowiedzialności członków
Ustawa o SKOK mówi, że odpowiedzialność członków kasy może zostać podwyższona do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów. SKOK Wołomin nie jest jedyną kasą, która wprowadziła taki zapis do swojego statutu. Ochoczo korzystają z niego także inne SKOK-i. Znajduje się on na przykład w statucie SKOK Nike, dla którego KNF szuka inwestora w sektorze bankowym. Jeśli go nie znajdzie, skieruje do sądu sprawę o ogłoszenie upadłości.
Zapis o odpowiedzialności do wysokości dwukrotnej wartości wpłaconych udziałów znajduje się też w statucie Twojej SKOK, o upadłość której KNF wystąpiła 12 maja. W skrajnym przypadku członków kasy z Kędzierzyna-Koźla może czekać podobny scenariusz. Z prawa tego korzystają nie tylko małe kasy, ale także SKOK-i o zasięgu ogólnopolskim – na przykład SKOK Stefczyka.
Niestety wielu klientów kas nie zdaje sobie sprawy z obowiązków, jakie spoczywają na członkach spółdzielni. Kasy działają dziś podobnie jak banki, więc mogą stanowić alternatywę dla oferty bankowej. Szczegółowo o obowiązkach pisaliśmy w artykule "Dlaczego syndyk wysyła wezwania do zapłaty, czyli czym się różni SKOK od banku?".
Do tej pory KNF wprowadziła zarząd komisaryczny w 19 kasach. Na koniec I kwartału 2017 roku w sześciu kasach zarząd taki wciąż działał, w przypadku ośmiu kas ogłoszono upadłość, a sześć zostało przejętych przez banki.























































