Szkoły kształcą etatowców, nie przedsiębiorców

Przedsiębiorczość przejawia się w kreatywności, innowacyjności, umiejętności wykorzystania pomysłów, a także w skłonności do podejmowania ryzyka. Każdy z nas może nad nią pracować. System oświaty traktuje ją jednak jako cechę wrodzoną. Prawdopodobnie dlatego obecny rynek pracy pęka w szwach od nadmiaru magistrów szukających etatu, a brakuje przedsiębiorców.

szkoły kształcą etatowców, nie przedsiębiorców

foto: thinkstock

Szkolnictwo w Polsce nie spełnia swojej funkcji. Pomiędzy profilem kształcenia młodzieży a rzeczywistym zapotrzebowaniem na rynku pracy widać ogromny rozstrzał. O problemach młodych ludzi najlepiej świadczy 28,5-procentowa stopa bezrobocia (w I kw. 2013 r.). Młodzi ludzie nie pozyskują także w szkołach umiejętności potrzebnych przyszłym przedsiębiorcom.

Z zawodu chcę być dyrektorem

Czym więc kierują się młodzi ludzie, rozpoczynając naukę na wyższej uczelni? O to zapytał CBOS w badaniu dotyczącym magistrów na rynku pracy. Aż 63 proc. uważa, że zagwarantuje im to wysoką pozycję na rynku pracy. Inne powody, jakie wymieniają ankietowani, to: „chcę dobrze zarabiać”, „po studiach szybciej znajdę pracę”, „chcę być dyrektorem”, „będę mógł wybierać w ofertach pracy”, „nie chce pracować fizycznie”. Studia nie kojarzą się młodym ze zdobyciem wiedzy i praktyki, które posłużą im do założenia własnej firmy. Zapytaliśmy Marcina Nowackiego, dyrektora generalnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówz czego wynika taka postawa.

szkoły zawodowe» Szkoły zawodowe wracają do łask, bo dają pracę
- W polskim społeczeństwie wciąż pokutuje wizerunek przedsiębiorcy jako prywaciarza z lat 90. Taki image nie jest atrakcyjny dla młodych ludzi, którzy „chcą być kimś”. Nie chodzi jednak tylko o to, że przedsiębiorców się w Polsce nie szanuje. Jest też wiele barier, które skutecznie zniechęcają do prowadzenia własnej firmy. Chodzi przede wszystkim o podatki i składki – mówi Nowacki.

 

Czy przedsiębiorczości można się nauczyć?

Na to pytanie ciekawie odpowiada czołowy twórca nauczania przedsiębiorczości w Stanach Zjednoczonych, profesor W.D. Bygrave z Babson College. W jednej ze swoich publikacji pisze: „Przedsiębiorczość może być przedmiotem nauczania, chociaż nie możemy zagwarantować, że stworzymy nowego Billa Gatesa, tak samo jak profesor fizyki nie ma gwarancji, że wykształci nowego Alberta Einsteina, a trener tenisa wychowa nową Serenę Williams.” Także Peter Drucker, ekspert ds. zarządzania i badacz procesów organizacji i zarządzania w korporacjach, pisał w jednej ze swoich publikacji, że przedsiębiorczość nie jest taką cechą osobowości, której nie można zmienić. Jego zdaniem można ją w sobie wykształcić. Co więcej, uważał że każdy, kto potrafi sprostać podejmowaniu decyzji, może nauczyć się być przedsiębiorcą i działać przedsiębiorczo.

Młody pracownik - jaki jest naprawdę » Młody pracownik - jaki jest naprawdę?
Innego zdania jest z kolei Nowacki. - Przedsiębiorczość to cecha osobowości. Dodatkowo, nie zawsze osoba, która jest przedsiębiorcza sprawdzi się w roli właściciela firmy. Żeby założyć działalność, trzeba podjąć duże ryzyko, nierzadko całym swoim majątkiem. Skłonności do ryzyka nie da się nauczyć. To trzeba mieć we krwi – przekonuje.

Zdania na ten temat, jak widać, są podzielone. Kluczowe jest jednak stanowisko resortu oświaty, bo to on koniec końców wpływa na kształt całego systemu edukacji. W polskich szkołach wprowadzono kilka lat temu powszechny system nauki przedsiębiorczości. Nauka ta ma jednak charakter czysto teoretyczny. Młodzież szkolna dowiaduje się na zajęciach z podstaw przedsiębiorczości tego, czym jest bank centralny lub inflacja. Nauczyciele tego przedmiotu, którzy sami rzadko kiedy mają doświadczenia w zakresie prowadzenia własnych firm, nie uczą kreatywności, samodzielności, tworzenia pomysłów na biznes czy wdrażania ich w życie. Później jest już tylko gorzej.

Prowadzenie biznesu to bardzo wymagające zajęcie. Człowiek, który opuszcza mury szkoły, jest absolutnie nieprzydatny w świecie biznesu. Wiele osób, które decydują się na założenie firmy uważa, że nie warto iść na studia, które i tak w niczym nie pomogą. Lepiej od razu zacząc prowadzić firmę i uczyć się na włąsnych błędach. Opinię tę potwierdza Barbara Pawłowska, właścicielka firmy Felgi Terenowe. – Z wykształcenia jestem krawcową o kierunku krawiectwo lekkie. Nigdy nie przepracowałam choćby jednego dnia w wyuczonym zawodzie, a dojście do punktu, w którym jestem obecnie (właściciela dobrze prosperującej firmy - przyp. red.), zajęło mi niemal 15 lat od ukończenia szkoły. Na studia na szczęście nigdy nie poszłam. Poza kilkoma pierwszymi latami nauki w podstawówce, kiedy to młody człowiek ma okazję poznać podstawy matematyki, pozostałe lata szkoły to niczym nieuzasadniona strata czasu, a w późniejszym rozrachunku również i pieniędzy.

Polski system edukacji nastawiony jest na przygotowanie człowieka do roli pracobiorcy. Biorąc jednak pod uwagę to, że małe i średnie firmy są motorem napędowym całej gospodarki może już czas, aby szkoły zaczęły baczniej  zwracać uwagę na przyszłych przedsiębiorców. Uczelnie wyższe powinny w końcu stać się uczestnikiem rynku. To znaczy, że powinny dopasowywać się do aktualnej sytuacji gospodarczej. Tymczasem jak twierdzi Nowacki, na ich działanie i profil kształcenia ma wpływ polityka państwa. Ustala się minima programowe na poszczególnych kierunkach. Uczelnie stają się przez to mało elastyczne i nie są w stanie dopasowywać się do faktycznego zapotrzebowania, a w dodatku mają problem z rozbudzeniem u młodzieży kreatywności, zaradności i przedsiębiorczości. 

Komentuje Sławomir Stroński, redaktor Bankier.pl
Sławomir Stroński

Szkoła nie wykreuje przedsiębiorcy

Jest jedna podstawowa zasada rozpoczynania działalności biznesowej: rób to, na czym się znasz. Młody człowiek po studiach, czy jakiejkolwiek szkole "o niczym nie ma pojęcia". W jego sytuacji najpierw trzeba się nauczyć pracy, dopiero potem starać się zakładać biznesy.

Ciężko również oczekiwać, żeby to na uczelni, czy w szkole, przekazywana była konkretna wiedza nt. jak prowadzić konkretną działalność biznesową. Tak nie będzie nigdy. Choćby z tego powodu, że nauczyciele nie są biznesmenami-praktykami, a ci z kolei nie uczą w szkołach bo... prowadzą firmy.

Czy przedsiębiorczości można się nauczyć? Nie można. To cecha wrodzona charakteru, swego rodzaju talent pozwalający na dostrzeżenie i wykorzystanie okazji do zarobienia pieniędzy. Przedmiot, który w szkole nazywa się "podstawy przedsiębiorczości" z prawdziwą przedsiębiorczością nie ma wiele wspólnego. Nauczyciel nie wskaże, na jakie produkty i usługi jest akurat zapotrzebowanie rynku, w jakim kierunku rozwijać firmę czy gdzie znaleźć klientów i kontrahentów. To leży po stronie (przyszłego) przedsiębiorcy. Może jednak nauczyć czegoś innego - jak założyć firmę, gdzie szukać źródeł finansowania, gdzie udać się po poradę, jak nie zgubić się w gąszczu przepisów. Do prowadzenia firmy nie wystarczy bowiem tylko odpowiednia cecha charakteru, trzeba mieć również pewne rozeznanie w uwarunkowaniach prowadzenia biznesu.

Czytaj więcej »


Justyna Niedbał
Bankier.pl
j.niedbal@bankier.pl

Justyna Niedbał

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Fan produktu.

Tak z woli przypomnienia - nowoczesna ekonomia zapomniała czym jest produkt. Teraz produktem jest 1kwh energii czy papier dłużny firmy kogucik. Nowoczesna ekonomia wliczać zaczęła do PKB usługi które z PKB nie mają nic wspólnego a dzisiaj mamy tego efekty - absolwent ekonomii na marnej uczelni "rozkręca biznes" żyjąc tylko z prowizji za sprzedaż usług nie mając o nich zielonego pojęcia. Wchodzę na fejsa, robię fanpejdża, szukam znajomych by dostać lajka.... - efekt 5 lat studiów ekonomicznych to umiejętność rozliczania PIT37, obsługa excela i worda, potem trochę znajomości i już konsulting i doradztwo... i prowizja - ot taki model, za który jeszcze ktoś płaci. jak to się skończy - już całkiem niedługo, dokładnie wtedy gdy podaż pieniądza zmaleje w stosunku do popytu (teraz jest nadpodaż), zacznie się prawdziwy kryzys i wtedy wreszcie wygra produkt. Nie "mechanizmy oszczędzania" a prawdziwy produkt. Pozdrawiam

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Yo

Dnia 2013-08-21 o godz. 09:21 ~seth napisał(a):
> Powojenne pokolenie dostało wszystko a młodzi nic, to czemu
> się teraz dziwią że taki syf

Bzdura taka, że aż zęby bolą.
Co to powojenne pokolenie otrzymało, czego teraz nie można mieć? Garb od pracy?
A co niby za syf teraz jest? Wspaniałe czasy dla kreatywnych i myślacych osób. O takich możliwościach młodzi ludzie w Zachodniej Europie mogą pomarzyć (a przynajmiej jest im trudniej na ukształtowanym rynku). Zarówno dla osób chcących mieć własną firmę, jak i chcących pracować na etacie.

Narzekają jak zwykle Ci, którzy najmniej umieją i najmniej im się chce. I dziwią się, że nikt ich nie chce, nic im nie wychodzi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Chore panstwo

To chore z mega biurokracja zlodziejskie panstwo polskie wpieprzaajce sie do wszystkiego jest winne!!! dlaczego w 1989 bylo 6 milionow firm a po 1995 tylko 2 mln. Panie Balcerowicz moze odpowie Pan na to pytanie, ktore jest kluczem do sprawy. W XIX wieku wszyscy byli przedsiebiorcami, podatek byl na maks 10% poziomie lub nizszy zadnych zusow -srusow, nfz czy innego badziewia. Sytem edukacujny jest zdominowany przez homosovieticus u ktorych kreatywnosc to burzuazyjna fanaberia, potrzebni sa sterowalni lemingo-niewolnicy. Poza tym czy
hydraulikowi lub fachowcowi od komputerow ptrzebny MBA? Nie dajmy sie zwariowac! Trzeba wywalic na pysk kolesi z rzadu, zmienic konstytucje, urealnic wybory ( serwery zabrac z Rosji:)),
Zmniejszyc podatki do 5% VAT( Japonia) i zero PIT, jedynie poglowny nie uzalezniony od dochodow na pozimie 1000 PLN na rok od glowy, i Polska zamiata w Europie mamy 10 mln firm i zero bezrobocia

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~NOWA PRAWICA ONLY!!

juz danwo mowielm ze szkoly sa po to zbey byly etaty dla koelsi a wsyzscy do tego dokaldaja pseudoprofesorkow i restzy scierwa z podatkwo! TYLKOPRYWTANE SZKOLY JAKW SZWAJCARII NAUKA TO PRZYWILEJ !!!!

! Odpowiedz
0 1 ~aqq

Obecnie (na wszystkich poziomach) szkoły po prostu ani nie kształcą, ani nie wychowują. Zamiast wiedzy jest przekazywana technika zdawania testów. Dlatego ci ludzie nie nadają się ani na pracowników, ani na przedsiebioców.

! Odpowiedz
0 0 ~seth

Powojenne pokolenie dostało wszystko a młodzi nic, to czemu się teraz dziwią że taki syf

!
Polecane
Najnowsze
Popularne