Według informacji prokuratury wyprowadzone zostało z kas Siemensa około 200 mln euro, które następnie lokowano na kontach, rozsianych po całym świcie. Jak dowiedziała się gazeta "Süddeutsche Zeitung" około 70 mln znalazło się na kontach w Raiffeisenbanku w Tyrolu, aby w końcu trafić m.in. do kieszeni wysoko postawionych urzędników w Nigerii. 60 mln zostało „wypranych” dzięki kontom, założonym we Włoszech. Części z ukradzionych pieniędzy zainwestowano w dość zyskowne przedsięwzięcia, jak na przykład organizację systemu bezpieczeństwa olimpiady w Atenach, która odbyła się dwa lata temu.
Na początku śledztwa prokuratura podejrzewała, że „zginęło” nie więcej niż 20 mln euro. Jednak w wyniku analizy skonfiskowanych dokumentów okazało się, iż mają do czynienia z największą aferą finansową w powojennych Niemczech. Zdaniem organów ścigania sześcioro menadżerów działało w zmowie, tworząc szajkę przestępczą.
W Siemensie zatrudnionych jest 472 tys. pracowników, a obroty w 205 roku wyniosły 75,4 mld euro.
A.W.
Na podstawie: „Rzeczpospolita”, P. Jendroszczyk, „Okradali Siemensa”





























































